Warszawa likwiduje zerówki w szkołach. "Nie ma powodów do obaw"
Od przyszłego roku szkolnego oddziału przedszkolnego nie będzie w żadnej szkole na Białołęce. Tak zdecydowali miejscy radni. W pozostałych dzielnicach takich zerówek też jest coraz mniej. Powód? Rodzice chętniej wybierają przedszkola. Tam wolnych miejsc przybywa, bo daje już o sobie znać niż demograficzny.
Z analizy ratusza wynika, że tylko na Białołęce w dwa lata ubędzie około 800 dzieci w wieku przedszkolnym, co w przybliżeniu daje 32 grupy przedszkolne mniej.
- Dzieci w wieku przedszkolnym ubywa. Szczególnie widać to w takich dzielnicach jak Śródmieście, gdzie mamy ponad 600 wolnych miejsc w przedszkolach. Trudno, żeby otwierać oddziały przy szkołach, skoro w przedszkolach są wolne miejsca - mówi wiceprezydentka Warszawy Renata Kaznowska.
Coraz więcej miejsc w miejskich przedszkolach jest również na Białołęce czy Bielanach, gdzie jeszcze do niedawna miasto organizowało konkursy, żeby wykupić miejsca w placówkach prywatnych. Teraz stopniowo rezygnuje również z takiego rozwiązania.
- Rodzice chętniej wybierają jednak opiekę przedszkolną dla sześciolatków - potwierdza przewodnicząca Komisji Edukacji w Radzie Warszawy Dorota Łoboda. - Tam, gdzie te zerówki będą wygaszane, będą miejsca w przedszkolach, nie ma powodów do obaw - uspokaja.
Szkoła bez zadań domowych? W tej gminie to się sprawdziło. 'Tak mi się zamarzyło'
- Był taki moment, kiedy minister Anna Zalewska odwróciła obowiązek szkolny dla sześciolatków. Wtedy te przedszkola bardzo się nam zatłoczyły. Teraz rodzi się mniej dzieci i te miejsca w przedszkolach są - wyjaśnia miejska radna.
Coraz mniej dzieci w przedszkolach
Po rekrutacji jest kilka tysięcy wolnych miejsc w całym mieście. Przedszkola się wyludniają - zwłaszcza w dzielnicach centralnych. Jednak nawet tam, gdzie były kłopoty, np. w Ursusie, Wilanowie czy na Białołęce, jest wystarczająca liczba miejsc. Również dlatego, że miasto buduje nowe placówki.
Na Mokotowie też jest coraz mniej oddziałów zerowych w szkołach. - Teraz jest ich osiem - mówi zastępca burmistrza Mokotowa Krzysztof Skolimowski. - Zerówki w szkołach powstały, bo brakowało przedszkoli. Teraz mamy przedszkola, więc stopniowo je likwidujemy - dodaje.
Jak zauważa Dorota Łoboda, w Śródmieściu - podczas rekrutacji do zerówek szkolnych - zgłaszało się dwoje lub troje dzieci. - To, co mogliśmy zaproponować rodzicom, to łączenie oddziałów z kilku szkół w jednej. Inaczej byłoby to nieracjonalne. To niemożliwe, żeby utworzyć zerówkę dla dwójki, trójki, a nawet dziesiątki dzieci - mówi radna.
Łoboda dodaje, że likwidacja oddziałów zerowych to także korzyść dla szkół, które dzięki temu zyskają więcej miejsca dla uczniów.
Rodzice związani z PiS zablokowali szkole wyjście na 'Zieloną granicę'. 'Zostałam w to wkręcona'