,
Obserwuj
Mazowieckie

Na sesji Rady Warszawy znowu awantura. "Radni świętują - mieszkańcy głodują"

oprac. Karolina Wiśniewska
2 min. czytania
14.12.2023 15:30
Gorąca atmosfera na sesji Rady Warszawy. Podczas dyskusji nad przyszłorocznym budżetem na sali pojawili się przedstawiciele związków zawodowych i stowarzyszeń lokatorskich, ktorzy domagali się uwzględniania ich postulatów.
|
|
fot. Adam Stępień / Agencja Wyborcza.pl

Grupa kilkudziesięciu osób skandowała hasło "Chcemy sesji nadzwyczajnej", przerywając wypowiedzi m.in. prezydentowi Warszawy Rafałowi Trzaskowskiemu, który przedstawiał projekt budżetu. Protestujący mieli ze sobą transparenty z hasłami: "Niższe czynsze-wyższe płace" i "Radni świętują-mieszkańcy głodują".

W odpowiedzi na okrzyki prezydent Warszawy zaprosił protestujących do ratusza. Zaproponował spotkanie w czwartek o godzinie 9. Jego zaproszenie nie zostało jednak pozytywnie przyjęte. Zgromadzeni na sesji mieszkańcy kontynuowali protest. - My chcemy dialogu - krzyczeli. - A czymże jest dialog, jak nie spotkaniem, które państwu oferuję? Bez krzyku - odpowiadał Trzaskowski.

Protestujący opuścili salę dopiero po obietnicy szefa klubu radnych Prawa i Sprawiedliwości Dariusza Figury, który powiedział, że jego klub zgłosi wniosek o zwołanie nadzwyczajnej sesji w styczniu. - Uważamy, że państwa należy wysłuchać - stwierdził Figura.

Budżet Warszawy

Zgodnie z projektem budżetu przedstawionym na czwartkowej sesji, dochody miasta stołecznego Warszawy mają wynieść w przyszłym roku 24,519 mld złotych, zaś wydatki 27,76 mld złotych. Oznacza to, że deficyt szacowany jest na 3,2 mld złotych. Miasto planuje zaciągnąć niecałe 2,8 mld złotych kredytów.

Jeśli chodzi o wydatki - najwięcej, bo ponad 7 mld złotych - Warszawa planuje przeznaczyć na edukację. Na komunikację i transport pójdzie ponad 4 mld złotych, na inwestycje - około 3 mld.

Projekt budżetu musi być jeszcze zaakceptowanych przez radnych.

Kolejna trudna sesja

To kolejna już burzliwa sesja rady miasta w ostatnim czasie. Dokładnie tydzień temu, gdy samorządowcy dyskutowali nad wprowadzeniem strefy czystego transportu, na sali również pojawili się protestujący. Przekonywali, że strefa wyklucza część mieszkańców nieposiadających nowych aut i jest wprowadzana wbrew warszawiakom. Ratusz odpierał te zarzuty. Władze miasta przypominały, że w tej sprawie odbyły się konsultacje społeczne i to właśnie ich skutkiem jest propozycja powiększenia strefy o kolejne dzielnice.

Ostatecznie, po kilku godzinach dyskusji, Rada Warszawy przyjęła uchwałę o wprowadzeniu STC zgodnie z zasadami określonymi przez Koalicję Obywatelską. Ustalono, że strefa obejmie obszar obejmujący Śródmieście oraz fragmenty Woli, Ochoty, Pragi Północ i Saskiej Kępy.

Rafał Trzaskowski zakazuje zgromadzenia. 'Pomysł uczczenia mordercy jest skandaliczny'