Taksówkarze zablokują centrum Warszawy. "Protest ma pokazać naszą siłę"
Taksówkarze z Warszawy mają dość - jak mówią - "bierności rady miasta" w sprawie podwyżek maksymalnej taryfy za kilometr. Ta w stolicy pozostaje na tym samym poziomie od 1995 roku i wynosi 3 złote. W ubiegłym roku taksówkarze zawnioskowali do radnych o podniesienie stawki do 6 złotych. Ich propozycja została odrzucona. Temat wrócił podczas sesji w marcu, jednak radni Koalicji Obywatelskiej zdecydowali o zdjęciu tego punktu z porządku obrad.
Warszawscy taksówkarze podkreślają, że koszty prowadzenia ich działalności rosną. "Składki ZUS wzrosły w ciągu tego czasu o 176 proc., cena paliwa o 110 proc." - podają na facebookowej grupie GAP - Grupa Antyprzewozowa.
"W górę powinny iść też zarobki taksówkarzy. Pensja minimalna w ciągu tych 22 lat wzrosła o 300 proc. a średnia krajowa o 200 proc. W tym czasie średni wzrost przejazdu taxi wzrósł o 59 proc. Nikt nie wpływa na ceny usług fryzjerskich (wzrost o 185 proc.) czy ceny wizyt lekarskich (wzrost o 216 proc.)" - dodają.
Taksówkarze w swoim wpisie nie szczędzą też ostrych słów krytyki wobec stołecznych radnych. Nie kryją żalu za sytuację, do której doszło na sesji w marcu. "Dlaczego radni z ramienia Koalicji Obywatelskiej, z Panią Ewą Grupińską na czele [przewodnicząca rady miasta - red.], uważają, że warszawscy taksówkarze i ich rodziny to drugi sort obywateli? (...) Co na to Rafał Trzaskowski? NIC. Jesteśmy dla nich obywatelami drugiej kategorii" - dodają we wpisie taksówkarze.
Protest taksówkarzy. Gdzie i jaki?
Protest taksówkarzy odbędzie się w środę 27 marca. Będzie polegał na tym, że między godziną 14 a 17 taksówkarze będą "spacerować" przez przejścia dla pieszych na ulicy Emilii Plater. Chodzi o kilka przejść na wysokości Sali Kongresowej. To samo centrum miasta.
Protest może oznaczać pewne utrudnienia, bo mówimy o popołudniowych godzinach szczytu, a w bezpośredniej okolicy znajduje się jeden z głównych autobusowych węzłów przesiadkowych przy Dworcu Centralnym.
- Protest będzie przechodził bardzo pokojowo. Nie chcemy zrazić do siebie mieszkańców. To nie oni są tutaj naszym wrogiem, a rada miasta - mówił w "Pierwszym programie" w TOK FM Grzegorz Wesołowski, organizator strajku ze Związku Zawodowego Taksówkarzy "Warszawski Taksówkarz". Jak dodał, protest ten ma charakter ostrzegawczy dla Rady Warszawy. - Ma pokazać, że jesteśmy w stanie się zebrać. Pokazać naszą siłę - stwierdził. Dodał, że kolejne akcje mogą mieć już ostrzejszy wymiar.
Następny protest taksówkarzy jest zaplanowany na czwartek 4 kwietnia, w dniu sesji Rady Warszawy. Jeśli nie uda się dojść z radnymi do porozumienia, kolejna akcja - jak mówił Wesołowski - odbędzie się dzień później, tj. 5 kwietnia. Wtedy taksówkarze chcą blokować lotnisko.
Protest taksówkarzy. "Jesteśmy na straconej pozycji"
W rozmowie z Wojciechem Muzalem Wesołowski podkreślał, że zmiany w przepisach są koniecznie również z tego powodu, że taksówkarze "są na przegranej pozycji" wobec firm przewozowych korzystających z aplikacji (jak np. Uber czy Bolt). - Oni stosują ceny dynamiczne. Podam prosty przykład. Mamy imprezę na Stadionie Narodowym. Po jej zakończeniu ceny przewozu w aplikacjach sięgają ogromnych kwot, a my dalej jeździmy na naszych stawkach maksymalnych - opisywał gość TOK FM.
Przekonywał, że taksówkarzom chodzi również o poprawę bezpieczeństwa pasażerów. Jak mówił, jeśli kierowca taksówki będzie zarabiał więcej, nie będzie musiał dorabiać w kilku miejscach i spędzać całego dnia za kółkiem. - Będzie po prostu wypoczęty, a wtedy również pasażer będzie bardziej bezpieczny - powiedział.