PiS w Warszawie popełnił błąd? Ekspert pokazuje polityka, który zrobiłby lepszy wynik
Korki, mieszkalnictwo i nieporządek - te kwestie kandydat PiS na prezydenta stolicy określił jako trzy największe problemy warszawianek i warszawiaków. - Musimy odkorkować miasto, planować remonty z głową, przyśpieszyć budowę trzeciej linii metra oraz prace projektowe nad czwartą linią, odrzucić Strefę Czystego Transportu obecnego prezydenta, przystąpić do budowy tramwaju na Zieloną Białołękę oraz wielopoziomowych parkingów podziemnych w centrum miasta - wyliczał w kwestionariuszu dla PAP.
Pytany o to, jaka byłaby jego pierwsza decyzja - jako prezydenta miasta - wskazał wprowadzenie programu wykupu mieszkań komunalnych za bonifikatą, przez długoletnich najemców.
Między innymi właśnie o Tobiaszu Bocheńskim Mikołaj Lizut rozmawiał z Andrzejem Bobińskim w audycji 'A teraz na poważnie'. Prowadzący przypomniał, że Prawo i Sprawiedliwość - wystawiając byłego wojewodę - chciało powtórzyć sukces Andrzeja Dudy sprzed prawie 10 lat. Czy to był dobry pomysł?
Bocheński w Warszawie "nikogo nie mobilizuje"
- Jest za wcześnie, by wyrokować, ale mi jest najbliżej do poglądu, że to był błąd - stwierdził dyrektor zarządzający Polityki Insight. Przyznał, że sam pomysł z wystawieniem 'kandydata pisopodobnego' akurat w Warszawie początkowo wydawał się nie najgorszy. - Założenie było takie, że warszawiacy nie za specjalnie kochają PiS, więc trzeba znaleźć takiego kandydata, który będzie w miarę podobny do Rafała Trzaskowskiego i będzie jakoś próbował pokazać inną twarz PiS - opowiadał gość TOK FM. W praktyce jednak coś poszło nie tak.
- Ten kandydat nikogo za specjalnie nie mobilizuje, nie wzbudza żadnych emocji. (?) To jest kandydat, który ma duży problem z wyciągnięciem ludzi z domów, na którego pisowcy mogą nie zagłosować, bo nie wiedzą, kto to jest i po co on jest - komentował Bobiński.
Przypomnijmy, Bocheński jest byłym wojewodą - najpierw łódzkim (od 2019 roku), a potem mazowieckim (od 18 kwietnia 2013 roku). W tegorocznych wyborach samorządowych, oprócz kandydowania na prezydenta stolicy, ubiega się też o mandat radnego.
PiS zafundował sobie 'dożynki po wyborach sejmowych'. Prof. Flis wskazuje na paradoks
Kandydat PiS. Bobiński wskazuje alternatywę
Zdaniem Bobińskiego Prawo i Sprawiedliwość powinno postawić na innego, bardziej charakterystycznego kandydata, który byłby w stanie w większym stopniu mobilizować zagorzałych wyborców PiS. - Trochę wyostrzam, ale to mógłby być Mariusz Kamiński - stwierdził. - To osoba, która silnie antagonizowała, była obecna w mediach ogólnopolskich i w tej polityce centralnej (?). Myślę, że jest politykiem, który mógłby zrobić 20 procent, a wydaje mi się, że to jest szczyt marzeń obecnie PiS-u w Warszawie - mówił dalej gość TOK FM.
Bobiński przypomniał, że w ostatnich wyborach parlamentarnych w Warszawie Prawo i Sprawiedliwość miało nieco ponad 20 proc. głosów. - Teraz notowania sondażowe są niższe i wydaje się, że poparcie PiS w Warszawie jest w granicach 18 procent. Wszystko powyżej to będzie dobry wynik. Nie jestem pewien, czy Tobiasz Bocheński jest w stanie to dowieźć i to nie do końca jest wina samego Bocheńskiego - podsumował dyrektor zarządzający Polityki Insight.
Wybory w Warszawie. Kto startuje?
Wybory samorządowe odbędą się już w niedzielę 7 kwietnia. O reelekcję w Warszawie ubiega się Rafał Trzaskowski. Kandydatką Lewicy i ruchów miejskich jest Magdalena Biejat. PiS postawiło na opisanego wyżej Tobiasza Bocheńskiego. Poza tym startuje jeszcze Przemysław Wipler - jako wspólny kandydat Konfederacji i Bezpartyjnych Samorządowców, Janusz Korwin-Mikke oraz Romuald Starosielec.