,
Obserwuj
Mazowieckie

Żakowski pyta o pomysły Biejat. "Skąd weźmie pani na to pieniądze?"

3 min. czytania
05.04.2024 08:48
- Na pierwszym wiecu otwierającym kampanię Trzaskowski powiedział, że te wybory to druga tura wyborów 15 października i trzeba w nich pokonać PiS. Pomyślałam sobie wtedy, że nie. Akurat w Warszawie nie musimy walczyć ze smutnym panem z Żoliborza - mówiła w "Poranku Radia TOK FM" Magdalena Biejat, kandydatka Lewicy na prezydentkę Warszawy.
|
|
fot. Adam Stępień / Agencja Wyborcza.pl

Z sondażu przeprowadzonego przez Instytut Badań Pollster dla TVP wynika, że druga tura w Warszawie jest prawdopodobna. Pierwsze miejsce w sondażu zajął ubiegający się o reelekcję prezydent Rafał Trzaskowski, który zdobył 49,71 proc. Na drugim miejscu uplasowała się kandydatka Lewicy Magdalena Biejat z wynikiem 16,25 proc. i dopiero na trzeciej pozycji kandydat Prawa i Sprawiedliwości Tobiasz Bocheński, który mógłby liczyć na 11,09 proc. 

- To już któryś sondaż, który pokazuje, że wyprzedzamy Prawo i Sprawiedliwość w Warszawie i mamy szansę na drugą turę - komentowała w piątkowym "Poranku Radia TOK FM" Magdalena Biejat. - Bardzo mocno postawiliśmy na kampanię pozytywną. Na pokazywanie konkretnego programu i pomysłów dla Warszawy - podkreślała.

Dopytywana przez Jacka Żakowskiego, czy jej dobry wynik nie jest spowodowany po prostu mało rozpoznawalnym kandydatem PiS, przyznała: "To na pewno pomaga".

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Pytana natomiast o największą różnicę między nią a Trzaskowskim, kandydatka Lewicy odparła: "Mnie kręci to miasto. Ja chcę naprawdę w nim być. Mi w tych wyborach chodzi o Warszawę".

- Rafał Trzaskowski odpowiedziałby tak samo - kontrował red. Żakowski, z czym Biejat polemizowała.

- Na pierwszym wiecu otwierającym kampanię Trzaskowski powiedział, że te wybory to druga tura wyborów 15 października i trzeba w nich pokonać PiS. Pomyślałam sobie wtedy, że nie. Akurat w Warszawie nie musimy walczyć ze smutnym panem z Żoliborza, bo on przegrywa tu od lat - mówiła gościnii TOK FM. - Tym się różnimy [z Trzaskowskim]. Ja nie chcę, żeby te wybory były o Prawie i Sprawiedliwości i nie są. Oczywiście, to prawda, że PiS w tym pomogło, wystawiając kandydata, który o Warszawie wie niewiele. Myślę, że to wybór ekscentryczny i problematyczny dla samych wyborców PiS - dopowiedziała wicemarszałkini Senatu.

PiS w Warszawie popełnił błąd? Ekspert pokazuje polityka, który zrobiłby lepszy wynik

Jeśli chodzi o najważniejsze problemy Warszawy, Biejat - w rozmowie z Żakowskim - wspomniała między innymi o komunikacji publicznej. Zwróciła uwagę chociażby na kłopoty z kursowaniem autobusu linii 180, który ma bardzo długą trasę (z Chomiczówki na Wilanów) i nawet poza godzinami szczytu notorycznie wypada z rozkładu.

- Łatwo jest kochać komunikację miejską w Warszawie, kiedy się mieszka blisko metra czy w dzielnicach centralnych. Ja uwielbiam komunikację miejską. Uwielbiam metro, mieszkam na Pradze, która jest świetnie skomunikowana. Ale wystarczy porozmawiać z mieszkańcami Białołęki, Ursusa czy Wawra - oni naprawdę narzekają nie tylko na dojazd do centrum, ale na możliwość poruszania się po własnej dzielnicy - mówiła Biejat.

- Autobusy stoją w wiecznych korkach. Użytkownicy autobusów są rozczarowani. Dobrze, że pojawiła się wreszcie inwestycja w tramwaj na Wilanów, w metro, ale to za mało. Trzeba zachęcić więcej warszawiaków, by przesiadali się do transportu publicznego, ale żeby to robić, on musi być niezawodny i musi być realną alternatywą dla samochodów - dodała.   

Mówiła także o problemach mieszkaniowych, które są jednym z głównych punktów jej kampanii. Biejat zapowiada program budowy przez miasto tanich mieszkań na wynajem. Jak mówi, w jej pierwszej kadencji miałoby ich powstać 10 tysięcy. Szacuje, że taki program kosztowałby około 1,5 mld złotych rocznie. Pytana przez Żakowskiego, skąd ma zamiar wziąć na to środki, odpowiedziała, że pieniądze w większości będą pochodzić z funduszu dopłat BGK dopłat, a 350 mln złotych miałoby pochodzić z samego budżetu miasta. 

Słuchaj całej rozmowy!