,
Obserwuj
Mazowieckie

Piotr Schab znowu w akcji. Zażądał dostępu do gabinetu prezesa

3 min. czytania
30.04.2024 11:42
"Żądam natychmiastowego dostępu do gabinetu i sekretariatu prezesa Sądu Apelacyjnego w Warszawie, którego zostałem bezprawnie (...) pozbawiony dnia 21 marca 2023 roku" - napisał Piotr Schab w liście do nowej prezes. Powołał się na niedawną decyzję szefowej TK Julii Przyłębskiej.
|
|
fot. Adam Stępień / Agencja Wyborcza.pl

Kilka dni temu Trybunał Konstytucyjny Julii Przyłębskiej zabrał głos w sprawie odwoływania prezesów sądów w różnych miastach i powoływania w ich miejsce nowych osób. Z postanowienia o zabezpieczeniu - wydanego przez TK - wynikało, że bez zgody upolitycznionej Krajowej Rady Sądownictwa minister sprawiedliwości nie może odwoływać prezesów i wiceprezesów sądów . Z tej decyzji postanowił skorzystać Piotr Schab, którego Adam Bodnar odwołał ze stanowiska prezesa Sądu Apelacyjnego i rzecznika dyscyplinarnego.

Schab zażądał od nowej prezes Sądu Apelacyjnego w Warszawie Doroty Markiewicz m.in. natychmiastowego przywrócenia mu dostępu do systemu elektronicznego obiegu dokumentów "w celu podejmowania decyzji powierzonych prawem prezesowi sądu".

Wysunął również żądanie "natychmiastowego dostępu do gabinetu i sekretariatu prezesa Sądu Apelacyjnego w Warszawie", którego - jak napisał - został "bezprawnie pozbawiony". Chciał także przywrócenia dostępu do elektronicznych systemów jego zastępczyniom - wiceprezesom Sądu Apelacyjnego w Warszawie. Piotr Schab napisał w swoim apelu również, że o całej sprawie - związanej z jego odwołaniem - zawiadomi organy ścigania.

Adam Bodnar odwołał Piotra Schaba

Przypomnijmy krótko, w połowie stycznia szef resortu sprawiedliwości Adam Bodnar poinformował o wszczęciu procedury odwołania ze stanowiska Piotra Schaba - prezesa Sądu Apelacyjnego w Warszawie, a jednocześnie rzecznika dyscyplinarnego. W decyzji wskazał m.in., że "dalsze pełnienie przez niego obu tych funkcji bezpośrednio zagraża dobru wymiaru sprawiedliwości". Ostateczna decyzja o odwołaniu zapadła 21 lutego 2024 roku.

Kolegium sądu wydało negatywną opinię na temat zwolnienia Schaba. Minister Bodnar uznał jednak, że kolegium nie podało "argumentów podważających zasadność wniosku ministra", co oznacza, że prezesa można było odwołać. Piotr Schab od początku był innego zdania, o czym pisaliśmy na naszym portalu.

Co zrobi Adam Bodnar? Burzliwe posiedzenie w lubelskiej apelacji. 'By stary układ nie wziął góry'

Sprawą odwoływanych prezesów sądów Trybunał Konstytucyjny - w pełni - zajmie się na początku czerwca. Na razie zdecydował jedynie o zabezpieczeniu, które ma obowiązywać do czasu wydania wyroku. Wśród sędziów decyzja ta wywołała kontrowersje.

"Wydane poza prawem zabezpieczenie TK Julii Przyłębskiej nie może obowiązywać, albowiem nie mamy w Polsce Krajowej Rady Sądownictwa, mamy klub dyskusyjny pod patronatem Zbigniewa Ziobry" - napisał w mediach społecznościowych sędzia Piotr Gąciarek z Iustitii.

Przypomnijmy - jako jeden z powodów odwołania Piotra Schaba z funkcji prezesa warszawskiej apelacji minister Adam Bodnar wskazał stosowanie konsekwencji administracyjnych wobec sędziów, którzy starali się wdrażać orzeczenia trybunałów międzynarodowych lub "krytykowali działania zmierzające do politycznego podporządkowania sądownictwa".

Chodziło m.in. o przeniesienie z Wydziału Karnego do Wydziału Pracy i Ubezpieczeń Społecznych trzech sędzi - Ewy Leszczyńskiej-Furtak, Ewy Gregajtys i Marzanny Piekarskiej-Drążek. Jak opisywaliśmy na naszym portalu, decyzję o przeniesieniu podjęli prezesi warszawskiej apelacji - Piotr Schab i Przemysław Radzik. Sędzie odmawiały bowiem orzekania z tzw. neosędziami, wybranymi przez nową, upolitycznioną Krajową Radę Sądownictwa. W obronie karnistek stanęło ponad 1500 innych sędziów z całej Polski i duża grupa prokuratorów.

Tymczasem na powrót na stanowisko prezesa sądu w Olsztynie liczy także - również na mocy decyzji TK - Maciej Nawacki.