,
Obserwuj
Mazowieckie

Co dalej z mieszkańcami słynnego osiedla w Warszawie? "Czasu było dużo"

4 min. czytania
02.05.2024 11:00
Nikt z zabytkowego osiedla Przyjaźń w Warszawie nie zostanie eksmitowany - takie deklaracje składają władze stolicy. Wszystko w związku z zamieszaniem, do jakiego doszło po tym, gdy dotychczasowy dzierżawca - Akademia Pedagogiki Specjalnej - nie chciał dłużej być gospodarzem osiedla. - Zamiast w roli ratownika miasto mogło i nadal może przyjąć trwałą postawę odpowiedzialnej troski o całą społeczność osiedla - odpowiada uczelnia.
|
|
fot. Adam Stępień / Agencja Wyborcza.pl

O zamieszaniu wokół popularnego osiedla Przyjaźń w Warszawie pisaliśmy przed kilkoma dniami. Zamieszkujący go studenci dowiedzieli się, że do 9 maja powinni opuścić znajdujące się tam akademiki. Powód? Koniec umowy między stołecznym Zarządem Mienia Skarbu Państwa a Akademią Pedagogiki Specjalnej, która dzierżawiła ten teren.

Inni mieszkańcy również obawiali się, że zmiana zarządcy wpłynie na ich sytuację. Kierownik osiedla podkreślał, że instrukcje, które otrzymuje, są niejasne.

Lokale, co do których umowy najmu wygasają 9 maja, mają zostać zwrócone Zarządowi Mienia i Skarbu Państwa wolne od osób i rzeczy ruchomych

- cytował Dariusz Dejk. Atmosfera wokół była bardzo napięta.

Osiedle Przyjaźń. Miasto ma plan

W ostatni wtorek konferencję prasową w tej sprawie zwołały władze stolicy. - Niestety, ze smutkiem musimy to stwierdzić i podkreślić po raz kolejny: uczelnia nie zdecydowała się przedłużyć umowy dzierżawy i 9 maja umowa wygasa - potwierdził wiceprezydent stolicy Tomasz Bratek. Jak dodał, uczelnia nie zapewniła mieszkańcom 'żadnego zastępczego lokum'. Padło wiele mocnych słów. - To jest dla nas nie do pojęcia. Nie potrafię zrozumieć decyzji władz uczelni. Jak można było zostawić studentów w trakcie sesji egzaminacyjnej? - pytał wiceprezydent.

Bratek zapewnił, że - przejmując teren - miasto zdecydowało się 'udzielić doraźnej pomocy' studentom. - Możemy podpisać dzisiaj umowę do końca roku akademickiego - na trzy miesiące - ze wszystkimi studentami, którzy posiadają takie umowy z APS - poinformował, zaznaczając, że doraźne rozwiązanie jest jedynym, na jakie pozwala prawo.

Poinformował też, że dla studentów - w porozumieniu z ministrem nauki i szkolnictwa wyższego Dariuszem Wieczorkiem i Konferencją Rektorów Uczelni Warszawskich - wypracowane zostaną nowe zasady, na jakich studenci będą mogli zamieszkiwać w akademikach. Zapewnił, że stanie się to w ciągu najbliższego miesiąca.

Uczelnia odpowiada: "Czasu było dużo"

Rzecznik prasowy APS dr Piotr Toczyski odpowiada na zarzuty miasta. W oświadczeniu przesłanym naszej redakcji podkreśla, że 'czasu na przygotowania było dużo'. 'Umowa była zawarta na pięć lat. Wiążą nas przepisy, procedury i troska o społeczność Akademii, więc już dwa lata temu powiadomiliśmy Miasto Stołeczne Warszawa, że zakończymy dzierżawę w terminie. Wówczas wiceprezydent przysłał na spotkanie z rektorami wielu warszawskich uczelni swojego ważnego dyrektora, ale sam nie zdołał dotrzeć' - przypomina dr Toczyski.

Jak dodaje, w połowie grudnia Akademia ponownie potwierdziła koniec dzierżawy pismem. 'Jedyną odpowiedzią - aż do wiosny - było urzędowe poświadczenie odbioru' - twierdzi.

Toczyski zwraca też uwagę, że studenci Akademii stanowią mniej niż 10 procent populacji 2 tysięcy mieszkańców Osiedla. 'To osoby dorosłe i odpowiedzialne, a do sesji egzaminacyjnej jest jeszcze dużo czasu, bo zaczyna się w połowie czerwca. Zamiast w roli ratownika miasto mogło i nadal może przyjąć trwałą postawę odpowiedzialnej troski o całą społeczność osiedla Przyjaźń. Z docierających do nas stanowisk wynika, że mieszkańcy wciąż zapraszają miasto do tej właśnie roli' - podsumowuje rzecznik APS.

Miasto zapowiada remont

Podczas wtorkowej konferencji wiceprezydent Bratek zwrócił uwagę, że osiedle zamieszkują też wielopokoleniowe rodziny. Przekazał, że w przypadku tych mieszkańców, którzy podpisali umowy na czas nieokreślony, w miejsce APS wstępuje zarząd mienia Skarbu Państwa. Ponadto wszyscy, którzy chcą mieć umowę podpisaną 'od ręki', mogą podpisać ją na trzy miesiące. - W tym czasie będziemy sporządzali wykazy (...), a następnie będziemy podpisywali roczne umowy, które pozwolą nam na zweryfikowanie dokumentacji poszczególnych mieszkańców i rodzin, w oparciu o jakie regulacje i umowy zamieszkiwali na osiedlu Przyjaźń - wyjaśniał.

Ważną kwestią, na którą już wcześniej zwracali uwagę mieszkańcy tego miejsca, jest jego fatalny stan. Wiceprezydent Bratek zgodził się, że osiedle wymaga remontu. Poinformował, że - w porozumieniu z wojewodą mazowieckim - miasto stołeczne Warszawa zdecydowało o powołaniu 'grupy roboczej, która wypracuje rozwiązania pozwalające na pozyskanie funduszy na prowadzenie prac remontowych'. Prace mają objąć m.in. kwestie kanalizacji, elektryczności i infrastruktury budynków.

Dopytywany, przekazał, że sama modernizacja sieci wodnej, kanalizacyjnej i elektrycznej to wydatek 'może ok. 30-40 mln zł'. - Liczmy, że uda się coś pozyskać z KPO w ramach termomodernizacji - dodał. Zaznaczył, że nie ma planów zamknięcia osiedla na czas modernizacji, w grę wchodzą ewentualnie zamknięcia rotacyjne na czas remontu poszczególnych domków.

Osiedle Przyjaźń. Co to za miejsce?

Osiedle Przyjaźń znajduje się na warszawskim Bemowie, za urzędem dzielnicy. To wyjątkowe miejsce, z drewnianymi domkami i pawilonami, nazywane najpiękniejszą wioską w stolicy. Powstało w latach '50 dla robotników budujących Pałac Kultury i Nauki. Dziś w pawilonach znajdują się m.in. akademiki, w których mieszkają studenci. Teren jest własnością Skarbu Państwa, zarządza nim jeszcze (do 9 maja) Akademia Pedagogiki Specjalnej.

Nie pierwszy raz osiedle Przyjaźń przeżywa kryzys w związku z brakiem gospodarza. Pięć lat temu było podobnie - brak umowy, trudne negocjacje. Koniec końców udało się jednak porozumieć z Akademią. Teraz nie ma mowy o negocjacjach.