,
Obserwuj
Mazowieckie

Parkowanie w Warszawie. Minutę się spóźniła i... dostała mandat. "Nie ma tolerancji"

3 min. czytania
05.06.2024 17:16
Mandat za przekroczenie czasu parkowania o minutę? To historia naszej słuchaczki z Warszawy. - Bardzo byłam zdziwiona - mówi pani Ewa. - Zasada jest prosta: kierowco, masz zapłacić za postój - odpowiada rzecznik stołecznego Zarządu Dróg Miejskich.
|
|
fot. Maciek Jaźwiecki / Agencja Wyborcza.pl

Pani Ewa (imię zmienione) zaparkowała samochód na jednej z ulic w Warszawie, w płatnej strefie. Nie chce ujawniać, o jakie miejsce konkretnie chodzi. Jak relacjonuje, wiedziała, o której godzinie jej opłacony czas się skończy, a że chciała na tym samym miejscu pozostać, kupiła kolejny bilet parkingowy. Między jednym a drugim jest minuta różnicy. - Bardzo byłam zdziwiona, gdy dostałam mandat za nieopłacony czas postoju. Próbowałam się odwoływać od tej decyzji, jednak zostało to rozpatrzone negatywnie - opowiada słuchaczka TOK FM. Zapłaciła mandat w wysokości 200 zł. 

Jakub Dybalski, rzecznik Zarządu Dróg Miejskich w Warszawie, nie potrafi odpowiedzieć na pytanie, jak często karani są kierowcy, którzy przekroczą czas o jedną minutę. - Nie mamy takich statystyk - informuje. - Zasada jest prosta: kierowco, masz zapłacić za postój. A postój, zgodnie z przepisami ruchu drogowego, to zatrzymanie pojazdu na dłużej niż minutę, więc przez ten czas, kiedy samochód stoi w jednym miejscu, konieczne jest wniesienie opłaty. Nie ma tolerancji o minutę, dwie czy trzy - tłumaczy w rozmowie z TOK FM.

Jak dodaje, dziennie w Warszawie nieopłacone parkowanie jest stwierdzane około 1000-1500 razy. Natomiast rocznie do ZDM wpływa około 20-25 tysięcy odwołań od nałożonych mandatów. Urzędnicy uznają mniej więcej jedną piątą z nich. Nie ma jednak mowy o uznaniu sytuacji, gdy ktoś przekroczył czas parkowania choćby o minutę. Uznawane są za to najczęściej pomyłki we wpisaniu numeru rejestracyjnego samochodu do parkometru czy aplikacji. 

'Jestem tchórzem. Wolę to, niż umierać'. Ukraińcy odsłaniają wstydliwą twarz wojny

Parkowanie w Warszawie. Jak wyglądają kontrole?

Strefa Płatnego Parkowania w Warszawie jest największą w Polsce. Obejmuje prawie 60 tysięcy miejsc postojowych . - Na co dzień jest kontrolowana przez dziewięć aut do e-kontroli. Mają one specjalne urządzenia, które skanują tablice rejestracyjne i sprawdzają, czy kierowcy wnieśli opłatę. W momencie, gdy drukujemy bilet, mamy na nim podaną godzinę początku i godzinę końca parkowania. Dzięki temu systemowi nie ma u nas żadnej uznaniowości, aby ustalić, czy ktoś powinien w danej sytuacji zapłacić, czy też nie. Zasady są banalnie proste - tłumaczy jasno Dybalski. 

Jak dodaje, wszystkie samochody są kontrolowane dwa razy. - Auto do e-kontroli, jadąc ulicą, przejeżdża raz, a po kilku minutach przejeżdża ponownie. I jest to zrobione właśnie po to, by kierowca miał czas, by poklikać w aplikacji czy pójść do parkomatu i zapłacić, w zależności od tego, jaką formę płatności wybierze - dodaje rzecznik ZDM.

- Karę dostają ci kierowcy, którzy zostają złapani w obu tych przejazdach naszej e-kontroli - precyzuje warszawski urzędnik. W aplikacji możemy wskazać początek postoju, a potem, gdy wrócimy do auta, wciskamy "stop" i system sam pobiera opłatę. - Wtedy płacimy dokładnie za ten czas, kiedy to auto stoi. To jest wygodniejsze i bezpieczniejsze - mówi rzecznik ZDM. 

Miliony wyrzucone w błoto? W Warszawie zbudowali bazar, na którym... nikt nie chce handlować

Parkowanie w Warszawie. Jak płacić?

Nasza słuchaczka - jak słyszymy od urzędników - miała pecha, bo samochód musiał przejechać bardzo szybko i zrobić zdjęcia. System wykrył, że stała wcześniej, a potem - po minucie - kupiła drugi bilet.

Co, jeśli przy parkomacie stoją dwie czy trzy osoby i musimy poczekać na wydruk biletu? - Raczej nie powinna się zdarzyć taka sytuacja, by wtedy dostać karę. To nie jest tak, że przy parkomatach są bardzo długie kolejki. Natomiast warto pamiętać, że za parkowanie można płacić również w aplikacji w smartfonie. W tej chwili tak dokonywana jest w Warszawie już większość opłat - tłumaczy Dybalski. 

Strefa Płatnego Parkowania w Warszawie będzie większa

W najbliższych miesiącach Strefa Płatnego Parkowania w Warszawie będzie powiększona. Chodzi o dalszą część Mokotowa oraz Saską Kępę i Kamionek. - Każde takie poszerzenie strefy to potężne przedsięwzięcie. To sto kilkadziesiąt ulic, na których czasem trzeba zmienić organizację ruchu, postawić parkomaty - wyjaśnia nasz rozmówca. Warszawa bardzo poważnie myśli też o wprowadzeniu odpłatności za parkowanie w weekendy, na ulicach w Śródmieściu. Jak słyszymy, nie stanie się to na pewno w tym roku.