Więcej asystentek od września w szkołach. "Wielokulturowość staje się codziennością"
Julia Kamińska pochodzi z Krymu. Do Polski przyjechała przed wybuchem pełnoskalowej wojny w Ukrainie. Dziś jest jedną z asystentek międzykulturowych Polskiego Forum Migracyjnego. Od dwóch lat pracuje w szkołach podstawowych w Warszawie.
- Nie mam wątpliwości, że asystentki i asystenci są w szkołach bardzo potrzebni, również teraz, ponad dwa lata po 24 lutego 2020 roku. Wojna przecież wciąż trwa, ciągle przyjeżdżają nowe rodziny, a dzieci, które są już tutaj dłuższy czas, też nie zawsze dobrze się tu odnajdują. Oczywiście, chodzi nie tylko o dzieci ukraińskie, ale o wszystkich uczniów z doświadczeniem migracji - mówi Julia.
Fot. Anna Gmiterek-Zabłocka/ Radio TOK FM
- Współpracujemy na trzech płaszczyznach: z dziećmi, z rodzicami i z polskimi nauczycielami. W szczególności pomagam dzieciom w integracji w polskiej szkole. Chcę, żeby poczuły się tutaj bezpiecznie i mile widziane - dodaje nasza rozmówczyni. Jak mówi, w szkołach ciągle zdarzają się przypadki bullyingu (zastraszania) wśród dzieci, dochodzi do konfliktów rówieśniczych. - Widzę, że obecnie jest to częste zwłaszcza wśród samych uczniów ukraińskich, którzy nie mogą się między sobą dogadać. Oczywiście, wciąż problemem bywa język polski. Niektóre dzieci bardzo dobrze sobie z nim radzą, ale są i takie, które mają w sobie jakąś barierę i bywa im bardzo ciężko, mimo dodatkowych lekcji języka polskiego - wskazuje gościni TOK FM.
Dzieci, których w Polsce nikt nie chce. 'Zasłaniają się, że nie ma miejsc'
Czasami o pomoc proszą ją nauczyciele, bo dziecko czegoś nie rozumie, albo rodzice nie potrafią założyć dziennika elektronicznego i na bieżąco śledzić, jak syn czy córka radzi sobie w szkole. Wtedy pomaga. Julia przyznaje, że zdarzają się też przypadki konfliktów na tle narodowościowym, gdy ktoś kogoś wyzywa albo wysyła na wojnę. - Każda taka sytuacja jest zgłaszana do szkolnego pedagoga czy psychologa, bo to jest nasza ścisła współpraca. Czasami sytuacja wychodzi na jaw przypadkiem, albo ktoś mi o niej opowie. Ważne, by wykryć problem jak najwcześniej i zareagować - mówi Julia.
Od września w szkołach ma się pojawić o wiele więcej asystentek międzykulturowych takich jak Julia. To osoby, które pomagają uczniom cudzoziemskim w aklimatyzacji w polskiej szkole, wspierają ich na lekcjach czy w odrabianiu prac domowych. Starają się nie dopuszczać do konfliktów rówieśniczych, a jeśli do nich dochodzi - pomagają w ich rozwiązaniu. Asystentki często wspierają również polskich nauczycieli - choćby w dogadywaniu się między uczniem a nauczycielem (bo mówią w języku, którym porozumiewa się dziecko) czy kontaktują się z rodzicami uczniów.
Na dziś asystentek jest mało, np. w Warszawie jest to ok. 40 osób, część - zatrudniona przez Polskie Forum Migracyjne. Teraz to ma się to zmienić. Prezydent Andrzej Duda podpisał w poniedziałek - 10 czerwca 2024 roku nowelizację Ustawy o pomocy obywatelom Ukrainy w związku z konfliktem zbrojnym na terytorium tego państwa.
- W ten sposób stanowisko asystenta międzykulturowego jest wpisane do prawa oświatowego - cieszy się prof. Mikołaj Pawlak z Uniwersytetu Warszawskiego, współtwórca studiów podyplomowych dla asystentów i asystentek.
Jak mówi w rozmowie z TOK FM, teraz najważniejsze, by za ustawą poszły dalsze kroki, w tym zapewnienie w budżecie państwa pieniędzy na zatrudnienie asystentek, by samorządy i dyrektorzy szkół nie pozostali z tym sami. - Pieniądze są niezwykle ważne, bo w Polsce politykę migracyjną się prowadzi albo się udaje, że się ją prowadzi, zawsze z takim hasłem, że robimy ją bezkosztowo. Tak się nie da. Jeśli chcemy osiągnąć efekty pozytywne dla wszystkich - dla uczniów z doświadczeniem migracji, dla polskich szkół, dla nauczycieli - tego nie da się robić za darmo. Żebyśmy nie mieli do czynienia z tym, co w ostatnich latach - mówi Pawlak. Chodzi o pojawienie się asystentek w szkołach po wybuchu pełnoskalowej wojny - zatrudniono je dzięki pieniądzom od międzynarodowych organizacji. Pieniądze się skończyły, asystentki musiały - w większości - odejść ze szkół.
Tysiące nowych uczniów trafią do szkół po wakacjach
Podpisana właśnie przez prezydenta ustawa nie zakłada obowiązku zatrudniania asystenta, ale daje tą możliwość. Zdecyduje o tym dyrektor szkoły. Jak mówi Agnieszka Kosowicz, szefowa fundacji Polskie Forum Migracyjne z Warszawy, to ważna zmiana, zwłaszcza że od września do szkół trafią tysiące nowych uczniów z Ukrainy, bo Polska wprowadza dla nich obowiązek szkolny. By rodzic z Ukrainy mógł otrzymać na dziecko 800 plus, syn czy córka będą musieli chodzić do polskiej szkoły.
Jakub Leduchowski, rzecznik prezydenta Warszawy, przekazał TOK FM, że w szkołach i przedszkolach prowadzonych przez miasto uczy się obecnie 26,5 tysiąca dzieci cudzoziemskich ze 111 krajów (do tego trzeba dodać uczniów w szkołach prowadzonych przez inne podmioty). Największą grupę stanowią uczniowie z Ukrainy - 18,6 tysiąca, z czego 12,2 tysiąca to dzieci i młodzież, którzy przybyli po wybuchu wojny w Ukrainie. - Część z opiekunów i rodziców dzieci ukraińskich często zmienia miejsca zamieszkania, co powoduje również przenoszenie dzieci ze szkoły do szkoły - wskazuje Jakub Leduchowski.
Jak mówi TOK FM Agnieszka Kosowicz, asystentki dzisiaj zatrudnione w szkołach w Warszawie to kropla w morzu potrzeb. - Nie są w stanie odpowiedzieć na potrzeby wszystkich dzieci. Dlatego szybko potrzebujemy większej liczby wykształconych asystentek, a po drugie - tego, by nauczyciele chcieli z asystentami współpracować, bo z tym niestety bywa różnie - mówi Kosowicz. Jak wskazuje, niestety wciąż są pedagodzy, którzy mają w sobie niechęć do małych cudzoziemców. - W jednej ze szkół, co wiem od naszej asystentki, wisi kartka z informacją, że 'uczniów ukraińskich już nie przyjmujemy'. A to nie jest przyjazny, powitalny komunikat - tłumaczy prezeska Polskiego Forum Migracyjnego.
Problem doskonale zna Agnieszka Kozakoszczak, prezeska Fundacji Różnorodności Społecznej z Warszawy. Jak mówi, na spotkaniach z asystentkami regularnie słyszy o uprzedzeniach i dyskryminacji, której doświadczają w szkołach. - Są to uprzedzenia ze strony nauczycielek i nauczycieli, czy szerzej - kadry danej szkoły, ale zdarza się to też ze strony rodziców polskich uczniów. Najczęściej na tle tego, że asystentki - w zdecydowanej większości przypadków - też mają za sobą doświadczenie migracji. I to wymaga wiedzy i umiejętności, jak na takie sytuacje reagować, jak budować w sobie pewną odporność. Asystenci i asystentki wielokrotnie mówią też o tym, że w swojej pracy niezwykle potrzebowałyby superwizji - dodaje Kozakoszczak.
Agnieszka Kosowicz podkreśla, że część dyrektorów szkół i nauczycieli z Warszawy, uznaje, że różnorodność w szkole nie jest ich problemem, bo nie mają u siebie dzieci cudzoziemskich. Nie biorą pod uwagę, że szkoły w Polsce już są wielokulturowe. - Miałam ostatnio spotkanie z naczelnikami wydziałów edukacji z Warszawy i jedna z tych osób powiedziała, że zagadnienie różnorodności w szkole jej nie dotyczy. W tym momencie opadły mi ręce, bo to jest nieprzyjmowanie do swojej świadomości, w jakiej rzeczywistości jesteśmy. Nie można wychodzić z założenia - a część nauczycieli wciąż tak myśli - że tysiące dzieci z innych krajów w polskiej szkole, to sytuacja przejściowa. Nie, tak nie jest. Wielokulturowość staje się codziennością polskiej szkoły i trzeba umieć na to wyzwanie odpowiedzieć. Jeśli dziś nie masz takiego ucznia, to z całą pewnością jutro czy pojutrze już będziesz go miał - tłumaczy Agnieszka Kosowicz.
Według szacunków, od września do szkół w Polsce może trafić nawet 100 tysięcy dodatkowych uczniów z Ukrainy, w tym duża grupa w samej Warszawie. Chodzi o dzieci, które do tej pory uczyły się online w szkole ukraińskiej albo nie uczyły się w ogóle. Teraz - na rodziny może wpłynąć uzależnienie wypłaty 800 plus od tego, czy dziecko chodzi do szkoły, czy też nie.
- Czy mamy wystarczającą liczbę asystentek i asystentów, którzy mogliby trafić do szkół? Nie wiem. My jako Fundacja Różnorodności Społecznej z Warszawy, wspólnie z Uniwersytetem Warszawskim, staramy się wyjść temu naprzeciw. Dlatego też stworzyliśmy studia 'Asystentura międzykulturowa w szkole'. Ale jeśli chcemy, by dzieci i całe społeczności szkolne dostały skuteczną pomoc, to będą potrzebne rozwiązania systemowe - system przygotowywania do pracy i wprowadzania asystentek do szkół, ale też ich doskonalenia - mówi Kozakoszczak.
Prof. Mikołaj Pawlak dodaje, że przed nowymi asystentkami pojawią się nowe wyzwania. Wśród dzieci i młodzieży, które od września trafią do szkół, na pewno będzie wiele takich, które nie chcą tam chodzić, z różnych powodów. Ale będą musiały, by rodzice dostali finansowe wsparcie. - Część młodych ludzi może uważać, że zaraz wrócą do domów i to może być powód niechęci do polskiej szkoły. Inni mogą się czegoś obawiać - np. hejtu czy tego, że sobie nie poradzą. Dlatego to będzie dla asystentek większe wyzwanie niż do tej pory. Trzeba o tym pamiętać - mówi Pawlak.
Teraz, po podpisaniu ustawy przez Andrzeja Dudę, trzeba poczekać na rozporządzenie Ministerstwa Edukacji. - Liczę na to, że po pierwsze, w rozporządzeniu zostaną wprowadzone mechanizmy finansowe dotyczące tej funkcji. Po drugie, w ustawie jest zapis, że asystenta 'można' zatrudnić. Mam nadzieję, że w rozporządzeniu znajdzie się doprecyzowanie, w którym momencie można zażądać zatrudnienia asystenta czy asystentki w szkole - mówi profesor Pawlak.