Warszawski sąd w trudnej sytuacji. "Sami nie jesteśmy w stanie sobie z tym poradzić"
Marzanna Piekarska-Drążek to głośne nazwisko wśród warszawskich sędziów. Orzekała w wydziałach karnych od 30 lat, w tym 12 lat - w Sądzie Apelacyjnym w Warszawie. W czasie "dobrej zmiany" z dnia na dzień, wraz z dwiema innymi sędziami, została przeniesiona z Wydziału Karnego do Wydziału Pracy i Ubezpieczeń Społecznych. Decyzję w tej sprawie podjęli ówcześni prezesi warszawskiej apelacji - Piotr Schab i Przemysław Radzik. Sędzie odmawiały bowiem orzekania z tzw. neosędziami, wybranymi przez upolitycznioną Krajową Radę Sądownictwa. Przekonywały, że nie chcą narażać stron na uchylanie wyroków neosędziów.
Piekarska-Drążek przez rok była w Wydziale Ubezpieczeń. Jak mówi, nie mogła orzekać, bo dostawała sprawy z materii, na której po prostu się nie zna. - Przez ten czas zebrałam ich około 400, bo cały czas losowano je dla mnie. W około 30 zwróciłam się do Sądu Najwyższego o przekazanie do innego sądu z uwagi na brak moich kompetencji do orzekania w nich - mówi TOK FM pani sędzia.
Trudna sytuacja w sądzie. 700 spraw w kolejce
Dziś orzeka już w swoim dawnym II Wydziale Karnym. Jak mówi, sytuacja tam jest obecnie niezwykle trudna. Jest tylko sześć etatów tzw. starych sędziów. Neosędziowie nie orzekają, bo istniałoby ryzyko, że ich rozstrzygnięcia uchyliłby Sąd Najwyższy. Jednocześnie - jak słyszymy - za "dobrej zmiany" narosły ogromne zaległości. - Mamy 700 spraw, które czekają w kolejce. To jest bardzo dużo. My sami nie jesteśmy w stanie sobie z taką liczbą poradzić. To są duże sprawy, często wielotomowe, bardzo skomplikowane, z dużą liczbą oskarżonych. Praca nad nimi wymaga czasu - mówi Piekarska-Drążek.
Nowy prezes olsztyńskiego sądu ma problem z Maciejem Nawackim. 'Kuriozalne'
Nie ukrywa, że po odejściu prezesów Schaba i Radzika spotkała się z sędziami Sądu Okręgowego w Warszawie, by namówić ich do orzekania - w ramach delegacji - również w apelacji. Delegacje miałyby być nie na stałe, ale do poszczególnych spraw. - Przychodziliby na sesje, w określone dni tygodnia. Mamy zgłoszenia od ponad 20 osób. Sędziowie zachowują się naprawdę odpowiedzialnie i chcą nam pomóc. Mają przyjść do nas od września - mówi gościni TOK FM.
Nie kryje, że rozmawiając z nimi, przekonywała, że Sądowi Apelacyjnemu trzeba pomóc. - Tu chodzi o ciężką, sędziowską pracę, a nie o żadne awanse czy coś takiego. Po prostu zależy nam na tym, aby wydział mógł wyjść na prostą. Zaległość jest ogromna, a nowe sprawy przecież cały czas wpływają. Musimy rozpoznawać część z nich na bieżąco, ze względu m.in. na areszty - tłumaczy nasza rozmówczyni.
Jedną z osób, które się zgłosiły, jest sędzia Piotr Gąciarek z Sądu Okręgowego w Warszawie, też karnista. - Uznałem, że to mój obowiązek, po prostu trzeba pomóc - mówi nam Gąciarek.
16 zarzutów dyscyplinarnych
Piekarska-Drążek nie ma wątpliwości, że sądy - po ośmiu ostatnich latach - wymagają odbudowy, co nie będzie proste i szybkie. - Dziś jest potrzebna większa i cięższa praca nad etyką sędziowską niż po upadku komuny. Wtedy sędziów - tak jak i inne grupy społeczne - po prostu zastraszano. Teraz część sędziów dała się skorumpować za pieniądze i stanowiska. Inna część ten trudny czas cicho przesiedziała, bojąc się. Dlatego teraz trzeba będzie pracować nad odrodzeniem naszego zawodu - mówi Piekarska-Drążek.
Sędzia nie kryje, że nie chce zemsty za to, co ją spotkało. - Nigdy nie było i nie ma we mnie takich uczuć. Ale chcę, by wszystko zostało rozliczone i osądzone, dla dobra wymiaru sprawiedliwości - mówi TOK FM. - Chodzi o to, że w Polsce doszło do zorganizowanego przez organy państwa systemowego, planowego, celowego szykanowania i prześladowania pewnych grup społecznych broniących wartości i Konstytucji. To byli m.in. właśnie sędziowie - dodaje pani sędzia.
Dlatego cieszy ją, że Prokuratura Krajowa wszczęła śledztwo dotyczące działań Piotra Schaba, Przemysława Radzika i Michała Lasoty. To postępowanie dotyczące właśnie przeniesienia trzech karnistek z wydziału do wydziału i wszczynanych wobec nich postępowań dyscyplinarnych. - Ja sama mam 16 zarzutów dyscyplinarnych i nie wiem, ile śledztw w prokuraturze - mówi pani sędzia.