,
Obserwuj
Mazowieckie

Byli 7 minut od domu, gdy "zniszczył im życie". Wstrząsający wypadek w Warszawie

3 min. czytania
17.09.2024 18:02
- Ktoś jedzie normalnie, jest siedem minut od domu z dziećmi. I ktoś - tylko dlatego, że pędzi na złamanie karku - wjeżdża w nich i niszczy im życie. Bo zabiera tatę dziewczynkom, które mają 4 i 8 lat. Całe życie nie będą już miały kogoś, kto im może pomagać - tak w TOK FM relacjonował wypadek w Warszawie Łukasz Zboralski, redaktor naczelny brd24.pl.
|
|
fot. Miejski Reporter / Facebook

W nocy z soboty na niedzielę w Warszawie - na wysokości Torwaru, w kierunku Pragi doszło do dramatycznego wypadku. Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że kierowca volkswagena najechał na tył forda, który następnie uderzył w barierki energochłonne. "W wyniku zdarzenia na miejscu zginął 37-letni pasażer forda. Do szpitala trafiły trzy osoby z forda: kierująca samochodem 37-letnia kobieta i dzieci w wieku czterech i ośmiu lat" - przekazał wówczas mł. asp. Bartłomiej Śniadała z Komendy Stołecznej Policji.

Wypadek na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie

Do szpitala trafiła także kobieta, która podróżowała volkswagenem. KSP poinformowała, że na miejscu policjanci zastali trzech mężczyzn, którzy podróżowali volkswagenem. - Mężczyźni byli nietrzeźwi. 22-latek miał we krwi ponad 2 promile alkoholu, 27-latek i 28-latek mieli ponad promil - dodał Śniadała. Według policji stan kobiety z volkswagena nie pozwalał na zbadanie jej trzeźwości.

We wtorek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Antoni Skiba poinformował, że trzech mężczyzn usłyszało zarzuty. Policja wciąż próbuje ustalić, kto prowadził volkswagena. - Areszty wobec podejrzanych w sprawie wypadku samochodowego na Al. Armii Ludowej. Sprawca wypadku - Łukasz Żak poszukiwany listem gończym. Trwają intensywne czynności zmierzające do jego ujęcia. Rzetelnie, uczciwie i szybko - poinformowała prokuratura. 

W sieci ukazało się wstrząsające nagranie z wypadku. 

 

Jak mówił w "A teraz na poważnie" w TOK FM Łukasz Zboralski, redaktor naczelny brd24.pl, ten film, który zarejestrował uzbecki taksówkarz, przypomina mu tragiczny wypadek sprzed roku na autostradzie A1 pod Łodzią. Podejrzany Sebastian M. wciąż przebywa w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. 

Tragedia na A1. Złota wiza dla Sebastiana M.? 'GW' ujawnia nowe informacje

- To w zasadzie jest podobna sytuacja, tylko przy ciut mniejszych prędkościach. Ale tak samo - ktoś jedzie normalnie, jest siedem minut od domu z dziećmi. I ktoś tylko dlatego, że pędzi na złamanie karku, wjeżdża w nich i niszczy im życie. Bo zabiera tatę dziewczynkom, które mają 4 i 8 lat. Całe życie nie będą już miały kogoś, kto im może pomagać, będą miały tylko mamę. Oni są wszyscy zresztą ciężko ranni - relacjonował rozmówca Mikołaja Lizuta.

Byli 7 minut od domu, gdy wjechał w nich kierowca Volkswagena. "Fajni ludzie, lubiani przez sąsiadów"

Zboralski wskazał, że jako media często słusznie nie chcemy "nękać" bliskich ofiar wypadków, które często są w traumie i przeżywają śmierć bliskich. - Ale czasami dobrze jest pokazać, że to dotyczy zwykłych, fajnych ludzi, byli dobrze oceniani przez sąsiadów na Grochowie. Sąsiad się wypowiedział dla mediów, powiedział, że to fajna rodzina, pomagała innym itd. Żebyśmy zrozumieli, że przez jakieś własne zachcianki, nonszalancję na drogach, skrajne, samolubne łamanie przepisów robi się krzywdę tym, którzy niczemu nie zawinili. I to jest krzywda niestety wieczna - ubolewał redaktor naczelny brd24.pl.

Gość TOK FM wskazał jednak, że na szczęście mentalność Polaków i podejście do szybkiej jazdy w ostatnich latach zmienia się na lepsze. Głownie dzięki zaostrzeniu kar za przekraczanie prędkości w 2022 r. - Zaczynamy ludzi wychowywać. W tym systemie, który zakładał zbyt małe kary, ja winię też niestety polskich sędziów, którzy przez lata wyrośli w tym samym systemie co my wszyscy i mieli moim zdaniem łagodne nastawienie do tego, co się dzieje na drogach. Jakby uważając trochę, że wypadki po prostu się zdarzają. Do dzisiaj zresztą niektórzy sędziowie tacy są. Ale niektórzy już dają wysokie kary, żeby to była nauka dla całego społeczeństwa, że tego nie tolerujemy - podsumował Zboralski. 

Posłuchaj podcastu!