,
Obserwuj
Mazowieckie

Powódź w Warszawie. Tak mogłaby wyglądać. Oni są najbardziej zagrożeni [MAPA]

3 min. czytania
21.09.2024 07:40
Łomianki, Wawer i część Wilanowa - w przypadku dużej powodzi te warszawskie tereny ucierpiałyby najbardziej, wynika z analizy geomorfologów z SGGW. - Znacznie szerszy obszar Warszawy niż uważa większość specjalistów jest terenem zalewowym. Dotyczy to głównie prawego brzegu Wisły - powiedział PAP dr Grzegorz Wierzbicki.
|
|
fot. Maciek Jaźwiecki / Agencja Wyborcza.pl

Naukowiec z Katedry Inżynierii Wodnej i Geologii Stosowanej Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie wraz ze współpracownikami opracował specjalną mapę geomorfologiczną, na której uwidocznił, które tereny stolicy ucierpiałyby w razie ewentualnej powodzi. W swojej analizie badacze uwzględnili zarówno wysokość oraz ukształtowanie terenu, jak i najbardziej prawdopodobne miejsca przerwania wałów przeciwpowodziowych. Korzystali z danych ze skaningu laserowego, którego dokładność sięga kilku-, kilkunastu centymetrów.

Artykuł naukowców z SGGW opisujący badania nad mapą opublikowano w czasopiśmie 'Journal of Maps'.

Powódź w Warszawie. Oni są najbardziej zagrożeni

Okazało się, że na zalanie najsilniej narażony jest prawy brzeg Wisły, w szczególności Zakole Wawerskie, zaś na lewym brzegu szczególnie newralgiczne są podwarszawskie Łomianki. Zagrożone są tereny powyżej Mostu Siekierkowskiego zarówno po jego lewej, jak i prawej stronie oraz Kępa Okrzewska i Kępa Oborska, osiedla w gminie Konstancin-Jeziorna. Wszystkie one leżą na tarasie zalewowym współczesnej Wisły (na mapie, zamieszczonej w w/w publikacji, oznaczonym kolorem niebieskim). - Te tereny są newralgiczne, ponieważ są też potencjalnymi miejscami przerwania wałów przeciwpowodziowych. W czasie dużych wezbrań mogłyby zostać zalane - wytłumaczył dr Wierzbicki.

Jak wyjaśnił, w czasie dawnych, wielkich powodzi, związanych przede wszystkim z zatorami powodowanymi zjawiskami lodowymi (zamarzaniem rzeki), wezbrane wody Wisły najczęściej wylewały się właśnie do Zakola Wawerskiego. - Płynęły w okolice dzisiejszego Dworca Wschodniego, dalej przez Targówek i Białołękę, aż do doliny Narwi - wymienił. Jeśli chodzi o lewobrzeżną Warszawę, to ogromna jej część jest na tyle wysoko położona, że nawet silne wezbrania rzeki zupełnie jej nie zagrażają (na mapie obszary te oznaczono na czerwono). - Teren ten został ukształtowany tysiące lat temu przez lodowce i w ogóle nie miał kontaktu z rzeką. Zresztą dlatego wiele fragmentów lewego brzegu Wisły nie jest nawet zabezpieczonych wałami przeciwpowodziowymi. Nie są potrzebne, bo brzeg jest wystarczająco wysoki - wyjaśnił dr Wierzbicki.

Największą część stolicy zajmują tzw. tarasy rzeczne nadzalewowe (na mapie oznaczone kolorem żółtym). - W czasie powodzi woda nie powinna tu wtargnąć, choć w przeszłości zdecydowanie były one zalewane - podkreślił specjalista.

Jego zdaniem jest to o tyle ciekawe odkrycie, że przeczy dotychczasowym przekonaniom większości specjalistów. Do tej pory uważano bowiem, że tarasy nadzalewowe historycznie nie miały kontaktu z wodami współczesnej Wisły. Badania zespołu z SGGW wskazały jednak na liczne ślady stosunkowo świeżej erozji rzecznej na tych obszarach. - One powstały ewidentnie w wyniku działania rzeki i to we współczesnym okresie geologicznym. Ślady te zaczynają się w okolicach Targówka, biegną przez Białołękę, w stronę Narwi. Uważamy, że w czasie ekstremalnych wezbrań z przeszłości, np. powodzi zatorowych, woda musiała wlewać się także na te wyższe tarasy. To był naturalny tzw. kanał ulgi - powiedział ekspert.

Powódź w Warszawie może się wydarzyć?

Jednocześnie uspokoił, że w najbliższych tygodniach podobne katastrofy są bardzo mało prawdopodobne. Wisła - w jego opinii - nie jest w najbliższych dniach zagrożona letnimi powodziami opadowymi, takimi jak te, z którymi walczy obecnie południowo-zachodnia Polska. - Wezbrania Wisły, tak samo jak innych rzek położonych na nizinnych obszarach Polski, czyli na Mazowszu czy Podlasiu, powodowane były najczęściej przez zimowe zatory lodowe i topnienie śniegu. A w ostatnich latach takie problemy zdarzają się nieco rzadziej. Może raz na dekadę dochodzi do poważnego zagrożenia i to raczej w dolnym biegu rzeki, poniżej ujścia Narwi - przypomniał.

Choć dla bezpieczeństwa warto - zdaniem dr. Wierzbickiego - aby domy na terenach potencjalnie zagrożonych budować z zachowaniem pewnych kluczowych elementów. - Tak, żeby nie było w nich piwnic, aby stały na podwyższeniu. No i trzeba liczyć się z tym, że dolne kondygnacje mogą być mimo wszystko podtapiane - stwierdził. Podkreślił też, że wały przeciwpowodziowe są skuteczne do momentu, aż nie zostaną przerwane.

- Naszą mapę można uznać za przełomową, ponieważ jasno pokazaliśmy, że tereny uważane przez większość specjalistów z tej branży za tarasy nadzalewowe, czyli Praga Północ, Targówek, czy Białołęka, to także tarasy potencjalnie zalewowe, tyle że w czasie bardziej ekstremalnej powodzi - powiedział rozmówca PAP.

- Dzięki niej pokazujemy też wszelkim służbom odpowiedzialnym za gospodarkę wodną, ubezpieczycielom, deweloperom czy też po prostu ludziom, którzy kupują sobie mieszkania i budują domy, gdzie w Warszawie może ich spotkać katastrofa związana z zalaniem terenu w czasie powodzi. To był jeden z naszych celów - podsumował.

Film z udziałem dr. Wierzbickiego na temat mapy powodziowej Warszawy można zobaczyć tutaj: 

Oglądaj