,
Obserwuj
Mazowieckie

"Patrole obywatelskie" mogą się "wyrwać spod kontroli". "Atmosfera pogromowa"

4 min. czytania
26.09.2024 17:30
- Jest to potencjalnie bardzo groźna sytuacja, która może się wyrwać spod kontroli, jeśli nie w najbliższych dniach, to w kolejnych tygodniach czy miesiącach - tak socjolog prof. Rafał Pankowski komentował w TOK FM "patrol obywatelski" w Żyrardowie, który w weekend zaatakował migrantów.
|

Policja i prokuratura zajmują się sprawą tak zwanego patrolu obywatelskiego, który w miniony weekend zaatakował imigrantów w Żyrardowie. Jak podała "Gazeta Wyborcza", agresywni mężczyźni pobili trzech Gruzinów, później wtargnęli do hostelu zamieszkanego także przez Ukraińców i Azerów. - Z mojej firmy odeszło 70 imigrantów dlatego, że zaszczuła ich grupa nacjonalistów - mówi w rozmowie z "GW" prezes dużego przedsiębiorstwa. W Żyrardowie do prac fizycznych coraz częściej zatrudniani są właśnie cudzoziemcy.

Gruzini pobici w Żyrardowie

"Patrol" zebrał się w sobotnie popołudnie i ruszył spod kościoła. Byli to przede wszystkim mężczyźni, niektórzy wykrzykiwali: "Tu jest Polska! ". O niebezpiecznej sytuacji policję poinformowali zaniepokojeni mieszkańcy. Okazało się, że nikt nie chciał się przyznać do organizacji zgromadzenia, które nie zostało nigdzie zgłoszone. Jego uczestnicy zauważyli trzech Gruzinów, którzy mieli siedzieć na ławce i pić alkohol. - Gruzini chcieli uciec i zaczęli iść w stronę hostelu i wtedy zaczęła się rozróba. Trójka Gruzinów została pobita - opowiadał w rozmowie z "GW" mieszkaniec Żyrardowa.

- W tej chwili analizowany jest materiał zebrany przez funkcjonariuszy, również dostępne w internecie nagrania - mówiła w TOK FM młodsza aspirant Patrycja Sochacka z Komendy Powiatowej Policji w Żyrardowie.

Sprawa dla policji. "To może być inspirowane z zewnątrz"

Pytany o tę sytuację Konrad Frysztak, poseł Platformy Obywatelskiej i wiceprzewodniczący Komisji Spraw Wewnętrznych i Administracji, stwierdził, że to nie jest sprawa dla polityków, a dla policji. - Wierzę, że komendant stołeczny sprawdzi, czy były zgłoszenia tego dnia, czy policja podjęła odpowiednie działania. To jest karygodne, rolą polityków może być ganienie tych sytuacji - stwierdził w rozmowie z Mikołajem Lizutem.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Dodał, że przed laty takie sytuacje były wręcz podsycane. - Przypominam sobie wypowiedzi prezesa PiS, który mówił, żeby chronić kościoły. Pytanie, czy to nie jest kolejna akcja Roberta Bąkiewicza i jego osiłków, ochrony przed wyimaginowanym wrogiem. Ganianie obywateli przebywających w Polsce legalnie - zastanawiał się.

Stwierdził, że być może sprawą zajmie się również Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. - Takie działania mogą być inspirowane z zewnątrz, to może być próba destabilizowania porządku publicznego w kraju. A Polska od lat jest przedmiotem wpływania obcych agentur na nasz porządek publiczny - argumentował Frysztak.

"Patrole obywatelskie" w miastach. "Atmosfera pogromowa"

Informacje o "patrolach obywatelskich" pojawiały się już wcześniej, m.in. w kontekście miast takich jak Śrem czy Jarocin. - To jest fragment szerszego zjawiska, swego rodzaju atmosfery pogromowej - stwierdził prof. Rafał Pankowski, socjolog i politolog z Collegium Civitas i Stowarzyszenia "Nigdy więcej", współautor raportu "o mowie nienawiści na kanale Media Narodowe".

Przypomniał, że pretekstem był incydent, do którego doszło w Śremie 7 września. - Chodzi o bójkę z udziałem obywateli dwóch krajów Ameryki Łacińskiej. Ale to był tylko pretekst dla fali inicjatyw rzekomo oddolnych, które ujawniły się na ulicach kilku miast średniej wielkości, na początku głównie w Wielkopolsce. To były takie przemarsze młodych mężczyzn nastrojonych ksenofobicznie, nastawionych na użycie przemocy przy spotkaniu z ludźmi wyglądającymi na nie-Polaków - wyjaśniał Pankowski.

Wyliczał, że pierwszy z takich przemarszów miał mieć miejsce w Kórniku, a później "patrole obywatelskie" pojawiły się w innych miejscowościach. - To jest potencjalnie bardzo groźna sytuacja, bo może się wyrwać spod kontroli, jeśli nie w najbliższych dniach, to w kolejnych tygodniach czy miesiącach - przyznał.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

"Patrole obywatelskie" i szersze tło

Prof. Rafał Pankowski wskazywał trzy czynniki, które stoją - w jego ocenie - u źródeł tego zjawiska. Pierwszym są media społecznościowe, które stały się "narzędziem mobilizacji i siania dezinformacji w kontekście ksenofobicznym i wrogości wobec cudzoziemców". - Mieliśmy do czynienia z podobnymi patrolami w pobliżu granicy polsko-białoruskiej, gdzie również agresywnie nastawieni mężczyźni, często pseudokibice, wyszukiwali uchodźców o ciemniejszym kolorze skóry z zamiarem ewentualnego pobicia ich. Widać, że ten model ksenofobicznej agresji przeniósł się do innych regionów kraju - wyjaśniał.

Jako kolejny czynnik wskazał to, jak media prawicowe przedstawiały zdarzenia z sierpnia z Wielkiej Brytanii. Doszło tam do zamieszek na tle rasistowskim, które były pokazywane jako "samoobrona białych Brytyjczyków przed migrantami rzekomo zagrażającymi tożsamości brytyjskiej". - Mieliśmy do czynienia z gloryfikacją ksenofobicznej przemocy w dużych mediach - wskazywał, dodając, że dla polskiej skrajnej prawicy mogło to być swego rodzaju inspiracją.

Trzecia rzecz, o której mówił gość audycji "A teraz na poważnie", to ataki na uchodźców z Ukrainy w Przemyślu i okolicach na przełomie lutego i marca 2022 roku. - Wspierał to Grzegorz Braun, te bojówki też nazywały się patrolami obywatelskimi, myślę, że nie było to przypadkowe - stwierdził.

Politycy i eskalacja retoryki ksenofobicznej

Prof. Pankowski jako odpowiedzialnych za eskalację agresywnej retoryki ksenofobicznej wskazał również polityków, sięgających po takie narzędzia w kampaniach wyborczych, poczynając od tej z 2015 roku. Jak mówił, to zjawisko od tamtej pory tylko narastało. - Ostatnie kampanie, np. do Parlamentu Europejskiego stanowiły pretekst do eskalacji rasistowskiej retoryki - dodał. Ocenił, że w zasadzie "wszystkie główne siły polityczne w Polsce ponoszą odpowiedzialność czy współodpowiedzialność za eskalowanie retoryki ksenofobicznej, choć oczywiście nie w takim samym stopniu".