"Moje dziecko gaśnie". Tak "spolszczają" uczniów z Ukrainy
Ukraińscy uczniowie są w polskiej szkole od prawie trzech lat, od wybuchu pełnoskalowej wojny w Ukrainie. Uczą się, zdają egzaminy, piszą wypracowania, są odpytywani przy tablicy. Część ma depresje, inni walczą ze stanami lękowymi, jeszcze inni bardzo dobrze sobie radzą i szybko odnaleźli się w polskiej rzeczywistości. Nikt dokładnie nie wie, jak mówią po polsku i na jakim poziomie opanowali nasz język. Za ministra Przemysława Czarnka nikt tego nie zbadał. Natomiast duża część nauczycieli wychodzi z założenia, że powinni już mówić po polsku doskonale i że nie ma już powodów, by na ich obecność w polskiej szkole patrzeć "przez palce".
"W polskiej szkole moje dziecko gaśnie"
14-letnia Ola (imię zmienione) przyjechała do Polski z Kijowa, razem z mamą. Wyjechały w pierwszych dniach wojny, w lutym 2022 roku. Ola poszła do jednej ze szkół na Lubelszczyźnie. Prosi, by nie podawać do której, bo czuje się w niej obco i nieswojo. Nie radzi sobie na większości przedmiotów. No może poza muzyką i plastyką.
Na matematyce praktycznie nic nie rozumie. - Próbowałam dawać jej lekcje z matematyki, przez internet, z naszą ukraińską nauczycielką, płaciłam za to, ale to niewiele dało. Bo w polskich podręcznikach są polecenia po polsku, wyjaśnienia po polsku, przykłady po polsku i trzeba byłoby naprawdę świetnie znać język, by wszystko rozumieć. Co z tego, że córka robi zadania po ukraińsku, jak potem w szkole na klasówce dostaje jedynkę, bo nie zrozumiała poleceń? - mówi mama Oli. Przyznaje, że problemem jest też nauka biologii i przyswajanie specjalistycznej wiedzy z tej dziedziny. - To jest bardzo trudne, jesteśmy pod opieką psychologa. Zastanawiam się na poważnie, czy nie wracać na Ukrainę, mimo trwającej wojny. Bo widzę, że w polskiej szkole moje dziecko gaśnie - dodaje mama. I podkreśla, że córka zbiera jedynkę za jedynką. Wydaje się, że w ogóle jej to nie interesuje. - A ja wiem, że wewnętrznie z tego powodu cierpi - słyszymy.
Nawet oni wypisują dzieci z lekcji religii. Nam tłumaczę, dlaczego to robię
Takich dzieci jak Ola są w Polsce tysiące
Centrum Edukacji Obywatelskiej, wspólnie z UNICEF, przygotowało raport "Uczniowie i uczennice z Ukrainy w polskich szkołach". Wyniki pokazują to, co już wiemy, ale nie tylko. Autorzy analizy przyznają, że obecność ukraińskich uczniów stała się elementem szkolnej codzienności. "Uczniowie z Ukrainy są identyfikowani jako kolejna grupa o specjalnych potrzebach edukacyjnych, zniknęły specjalne, 'ulgowe' zasady, tworzone dla nich jako oddzielnej grupy uczniów" - czytamy w raporcie.
Coś, co niepokoi, to m.in. fakt, że w polskiej szkole brakuje integracji dzieci z Ukrainy - integracja częściej jest zastępowana próbami asymilacji. Czyli mówiąc inaczej, pojawia się tendencja do "spolszczania" ukraińskich uczniów.
"Jest to szczególnie widoczne w oczekiwaniu, by uczniowie z Ukrainy nie posługiwali się językiem ukraińskim na terenie szkoły oraz w znikaniu ukraińskich symboli z przestrzeni szkolnej. Nie zawsze są to jednak zamierzone działania - zwykle są nieświadome i wynikają z braku kompetencji do nauczania w szkole wielokulturowej" - piszą autorzy: Magdalena Tędziagolska, prof. Bartłomiej Walczak i dr Kamil M. Wielecki, we współpracy z Elżbietą Świdrowską z Centrum Edukacji Obywatelskiej.
Asymilacja zamiast integracji
O problemie zastępowania integracji asymilacją rozmawialiśmy z wiceministrą edukacji Joanną Muchą, która pojawiła się na Kongresie Nauki w Lublinie. - Część z nas nawet nie rozumie tej różnicy między asymilacją a integracją. Bardzo często, kiedy rozmawiam z politykami, nauczycielami, a nawet specjalistami, to nie potrafią wyznaczyć linii między asymilacją a integracją. My nie potrafimy integrować, nikt nas tego nie uczył. Ale jakże mielibyśmy potrafić, jeśli polska szkoła nigdy tego nie robiła? - mówi Joanna Mucha w rozmowie z TOK FM.
Pani ministra nie ma wątpliwości, że to, na czym opiera się polska szkoła, to "format asymilacyjny". - Czyli mówiąc inaczej, chodzi o dążenie do tego, aby sprawiać, by uczniowie cudzoziemscy jak najbardziej po polsku myśleli, po polsku się czuli i w jak największym stopniu byli Polakami". A to błąd. Bo jeśli chcemy, by przynajmniej część dzieci ukraińskich chciała wrócić do Ukrainy, to musimy spowodować, żeby oni swoją ukraińską tożsamość czuli, wręcz pielęgnowali. Bo tylko wtedy spowodujemy, że te dzieci będą chciały tworzyć swoje państwo. A zapaść demograficzna, której doświadcza w tej chwili Ukraina, jest nieprawdopodobna. Wiemy to od ukraińskich demografów - tłumaczy Joanna Mucha. I dodaje, że właśnie dlatego trzeba stworzyć młodym Ukrainkom i Ukraińcom takie możliwości w Polsce, by mogli dbać o swoją tożsamość narodową.
Specjalny program MEN
M.in. temu ma służyć przygotowany w Ministerstwie Edukacji Narodowej projekt, który zostanie sfinansowany z funduszy unijnych.
Chodzi o kwotę ponad 500 milionów zł , które mają trafić do Polski w przyszłym roku. To ma być wsparcie dla szkół i nauczycieli. Program obejmie m.in. zatrudnienie w szkołach asystentów międzykulturowych - na dużą skalę - którzy będą diagnozować problemy w adaptacji uczniów i pomagać w ich rozwiązaniu. Chodzi również o stworzenie szerokiego systemu szkoleń i materiałów metodycznych dla nauczycieli, dotyczących pracy z uczniami z doświadczeniem migracyjnym lub uchodźczym. To niezwykle ważne, by rozróżniać integrację od asymilacji i wiedzieć, jak takim uczniom na co dzień pomóc.
Z pieniędzy unijnych zostaną też przeprowadzone testy sprawdzające w jakim stopniu i na jakim poziomie uczniowie z Ukrainy przyswoili język polski. - Tu nie chodzi o żadne oceny, ale chcemy wiedzieć, jak jest, by takim uczniom jeszcze ewentualnie bardziej pomóc - mówi w TOK FM ministra Joanna Mucha.
Program -
jak pisaliśmy wcześniej na naszym portalu - zakłada m.in. szkolenia na temat tego, jak radzić sobie z konfliktami rówieśniczymi wśród dzieci na tle narodowościowym, jak reagować na bullying (zastraszanie) czy dyskryminację, jak prowadzić mediacje. Przewiduje również profilaktykę zaburzeń zdrowia psychicznego oraz wsparcie psychologiczno-pedagogiczne dla dzieci i młodzieży z doświadczeniem migracyjnym lub uchodźczym.