Chcą, aby Tusk spotkał się z Ostatnim Pokoleniem. "To jest niegodne i nieskuteczne"
"Piszemy jako osoby z Pańskiej generacji, które - podobnie jak Pan - zatrzymywały maszyny w fabrykach, dźwigi w portach, tramwaje na szynach, autobusy na rondach oraz pociągi w lokomotywowniach (...). Piszemy z pokolenia tych, które i którzy zasiadali i zasiadają za to na ławach oskarżonych i, przynajmniej po 1989 roku, dostają wyroki uniewinniające, bo są jeszcze sądy w Polsce" - wskazują autorzy listu do szefa rządu.
Podkreślają też, że słowa premiera o tym, że protesty Ostatniego Pokolenia stanowią "zagrożenie dla państwa" odbierają "jako groźny populizm, który nastawi i tak już spolaryzowane społeczeństwo przeciwko sobie".
"Pańskie rządy przypadły na czas trudny nie tylko dla rządzących, ale przede wszystkim dla wchodzącej w dorosłość najmłodszej generacji, której życie zdominowały egzystencjalne lęki. Kryminalizowanie tych lęków, co robiła poprzednia władza, jest niegodne i nieskuteczne" - stwierdzają autorzy dokumentu.
- Kto jak kto, ale polityk powinien wiedzieć, że słowa mają znaczenie. A sformułowania typu "wzywam do stanowczego rozprawienia się" mają straszną moc. Nie spodziewam się teraz, by kolejne działania funkcjonariuszy publicznych wobec Ostatniego Pokolenia miały charakter proporcjonalny. Tak nie będzie, ponieważ najważniejsze osoby w tym państwie na to zezwoliły - mówi TOK FM mecenas Radosław Baszuk, jeden z sygnatariuszy listu. W jego ocenie "rządzący doszli do wniosku, że narracja, którą przez ostatnie lata uprawiała poprzednia władza - populistyczna, antagonizująca i pokazująca palcem wroga - jest skuteczna i chcą się nią posługiwać".
Ostatnie Pokolenie a prawo do zgromadzeń
Autorzy listu do premiera powołują się m.in. na zagwarantowaną wszystkim wolność zgromadzeń. - Nawet jeśli ma się wątpliwości do formy protestów, którą przyjęło Ostatnie Pokolenie, (...) pamiętajmy, że to jest cały czas zgromadzenie pokojowe - zwraca uwagę w TOK FM inna sygnatariuszka listu Anna Błaszczak-Banasiak, dyrektorka Amnesty International Polska.
Podkreśla, że kluczowy jest cel zgromadzenia. - Tu nie są nim żadne materialne, indywidualne korzyści, tylko zwrócenie uwagi na bardzo poważny problem społeczny, z którym mamy do czynienia, czyli na zmieniający się klimat - wskazuje. - Państwo oczywiście może usunąć protestujących z ulicy, jeśli blokują drogi, ale nie może tolerować przemocy, choćby ze strony kierowców. Państwo nie może też stosować jakiejkolwiek przemocy, która byłaby nieproporcjonalna do naruszenia przepisów - dodaje.
Byłam na blokadzie Ostatniego Pokolenia. Opowiem Wam, jak było
W podobnym tonie wypowiada się była zastęczyni RPO Hanna Machińska. W jej ocenie protesty Ostatniego Pokolenia będą się jeszcze nasilały, bo "dla młodych ludzi priorytetem jest walka ze zmianami klimatycznymi". - Blokady dróg są dla nich taką formą protestu, która opiera się na pewnym wymuszeniu - w ten sposób chcą wymusić na rządzących określone działania. W mojej ocenie demonstracje pokojowe nie powinny paraliżować życia innych ludzi. Ale protest pokojowy jest prawem każdego człowieka - stwierdza jasno dr Machińska.
Ostatnie Pokolenie. "Oni się nie ugną"
Sygnatariusze listu apelują do Donalda Tuska, by - zamiast straszyć - znalazł czas i spotkał się z przedstawicielami Ostatniego Pokolenia. "One i oni się nie ugną, tak jak nie uginaliśmy się my - ich rodzice, dziadowie i pradziadowie" - czytamy w liście.
Pod dokumentem podpisali się m.in. działaczki i działacze opozycji demokratycznej i pierwszej "Solidarności" na czele z Władysławem Frasyniukiem, Zbigniewem Bujakiem i Danutą Kuroń. Są tam również podpisy ludzi nauki i kultury, jak choćby Agnieszki Holland, Artura Barcisia, Hanki Grupińskiej, Agnieszki Glińskiej, Adama Wajraka czy Krystyny Jandy. Apel poparła też duża grupa prawniczek i prawników oraz tych, którzy wychodzili na ulice w ostatnich latach, za rządów PiS, m.in. Marta Lempart, Paweł Kasprzak i szereg innych osób z Komitetu Obrony Demokracji czy Obywateli RP.
Tusk jak Gomułka? 'Trochę późno, ale zrobił rzecz oczywistą'
Czym jest Ostatnie Pokolenie?
Ostatnie Pokolenie to grupa aktywistów i aktywistek, którzy chcą pokazać władzy, jak groźne i niebezpieczne są zmiany klimatu. Aktywiści sami o sobie piszą, że są "ostatnim pokoleniem, które może coś zmienić". Mają dwa główne postulaty do rządzących.
Po pierwsze - domagają się skokowego zwiększenia inwestycji w kolej i komunikację zbiorową poprzez przekazanie 100 proc. środków z budowy nowych dróg ekspresowych i autostrad na regionalne i lokalne połączenia kolejowe i autobusowe od 2025. Drugi postulat dotyczy stworzenia biletu miesięcznego za 50 zł na transport regionalny w całym kraju. "Chcemy jednolitego systemu honorowania biletów" - piszą aktywiści.
Rząd z działaczami Ostatniego Pokolenia nie rozmawia, więc w ramach obywatelskiego nieposłuszeństwa aktywiści regularnie blokują ulice w Warszawie, w tym ruchliwą Wisłostradę. To powoduje ogromne korki i zdenerwowanie większości kierowców.
Ostatnie Pokolenie nie zamierza jednak odpuścić. "Do czasu przyjęcia naszych postulatów będziemy opierać się obecnemu rządowi. Nauki społeczne pokazują nam, że szybka zmiana społeczna, na miarę kryzysu, wymaga masowych zakłóceń, które wymuszą na rządzie przystąpienie do negocjacji" - piszą na swojej stronie. "Skutki katastrofy klimatycznej dotykają nas wszystkich, a władza walczy z tymi, którzy mówią o tym głośno" - dowodzą na Facebooku.
Premier Donald Tusk kilka dni temu zamieścił w mediach społecznościowych wpis o tym, że władza podejmie zdecydowane kroki w walce z blokadami dróg.