Wykładowczyni weszła do sali i oznajmiła, że ma przy sobie broń. Jest reakcja SWPS
- Wykładowczyni Uniwersytetu SWPS podczas zajęć symulowała wyciąganie broni palnej, nawiązując w ten sposób do morderstwa popełnionego na terenie kampusu Uniwersytetu Warszawskiego;
- Uczelnia natychmiast zareagowała. Rozwiązano umowę z wykładowczynią i zapewniono studentom bezpłatne wsparcie psychologiczne;
- Kobieta przeprosiła studentów i tłumaczyła, że chciała 'oswoić ich z kryzysem', jednak 'zbyt drastycznie potraktowała temat'.
"Wymierzyła w kolegę i powiedziała 'puf';". Skandal na SWPS
Do incydentu doszło 12 maja - kilka dni po morderstwie na Uniwersytecie Warszawskim. "Stanęła na środku sali. Na jednej z ławek położyła torebkę. Z kamienną twarzą powiedziała, że ma pozwolenie na broń palną. (...) Zaczęła odsuwać zamki, otwierać kolejne kieszonki. "Mam ją tutaj teraz przy sobie" - powtarzała. (...) Szybkim ruchem wyciągnęła coś z torebki. (...) Wymierzyła w kolegę, który siedział obok mnie i powiedziała: "puf'" - relacjonowały studentki SWPS w rozmowie z serwisem natemat.pl.
Okazało się, że kobieta zamiast broni trzyma w ręce butelkę wody.
Wielu obecnych poczuło autentyczny lęk, bo byli przekonani, że kobieta naprawdę sięga po broń palną. Z sali wyszły dwie osoby. Tak to, co stało się potem, relacjonowała jedna ze studentek.
Zapytała mnie, czy będę dzwonić na policję
Zapytała mnie, czy będę dzwonić na policję
. Powiedziałam, że nie. Dodałam, że mam nerwicę lękową i muszę wyjść. Zaśmiała się, jakby miała satysfakcję. Nie wiem, czy to był nerwowy śmiech. Odebrałam to jako celowe działanie, żeby doprowadzić nas do poczucia dyskomfortu" - powiedziała młoda kobieta w rozmowie z natemat.pl.
Po zajęciach wykładowczyni przeprosiła studentów zarówno osobiście, jak i w wiadomości, w której tłumaczyła, że celem było "oswoić się z okrutną sytuacją" oraz "poznanie zasad komunikacji kryzysowej". Przeprosiła też za "zbyt dosłowne i drastyczne potraktowanie tematu".
Zaginięcie 11-latki. 'Pseudopotrzeba' rodziców. 'Ogromny problem'
Stanowcza reakcja uczelni
Uniwersytet SWPS zareagował natychmiast po zgłoszeniu sprawy. "Niezwłocznie po otrzymaniu informacji od starosty grupy podjęliśmy działania wyjaśniające, a osobom studiującym zostało zaoferowane wsparcie psychologiczne w ramach uczelni" - przekazała w oświadczeniu rzeczniczka uczelni Renata Czeladko.
Po rozmowie władz Wydziału Nauk Społecznych z prowadzącą zajęcia "wspólnie uznano, że sytuacja, jaka się wydarzyła, nie powinna mieć miejsca i zdecydowano o rozwiązaniu umowy o współpracę". Jak zaznaczono, wykładowczyni nie była zatrudniona na etacie i prowadziła te zajęcia po raz pierwszy.
Zajęcia przejmie nowy wykładowca, a uczelnia przypomina, że wszystkie osoby studiujące mogą korzystać z bezpłatnego wsparcia psychologicznego w ramach Centrum Wsparcia i Aktywności USWPS.
Morderstwo na UW i dezinformacja Putina. 'Konta często są powiązane z Konfederacją'
Morderstwo na Uniwersytecie Warszawskim
7 maja około godz. 18:40 Mieszko R., 22-letni student Wydziału Prawa UW, zaatakował siekierą 53-letnią portierkę, która zamykała drzwi do Audytorium Maximum. Kobieta nie przeżyła ataku i zmarła na miejscu.
Podejrzany został zatrzymany. Prokurator postawił mu zarzuty: zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem, znieważenia zwłok oraz usiłowania zabójstwa 39-letniego pracownika straży uniwersyteckiej,
Agresor, decyzją sądu, na trzy miesiące trafił do zakładu psychiatrycznego przy areszcie. Czeka tam na wydanie opinii sądowo-psychiatrycznej, od której zależeć będzie jego dalszy los.
Posłuchaj: