''Nie mam siły wstać z łóżka". Jak sobie poradzić z rozczarowaniem po wyborach?
- "Czuję się przegrana, jakby świat runął mi na głowę" - takimi emocjami podzieliła się w sieci jedna z aktywistek i wyborczyń Rafała Trzaskowskiego;
- Profesor Janusz Heitzman - psychiatra, kierownik Kliniki Psychiatrii Sądowej w Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie - nie jest zdziwiony nastrojem części Polek i Polaków;
- Dr Halszka Witkowska apeluje, by poszukać w sobie empatii, zrozumienia dla wyborów i decyzji tej drugiej strony.
Wybory prezydenckie wygrał Karol Nawrocki. Różnica między kandydatem PiS a Rafałem Trzaskowskim wynosiła nieco ponad 360 tysięcy głosów. Oznacza to, że Polska podzieliła się w tych wyborach niemal dokładnie na pół. Wielu wyborców nie kryje, że - w związku z porażką swojego faworyta - czuje trudne emocje: gorycz i frustrację, ale też obawę przed przyszłością.
''Nie mam siły wstać z łóżka, jest mi źle, czuję się przegrana, jakby świat runął mi na głowę. Bo wiem, co będzie. Przez prawie osiem lat protestowałam na ulicy, prawie nie było mnie w domu. To był niezwykle ważny czas, ale przypłacony problemami ze zdrowiem czy popsuciem części relacji. Nie mam już siły, by znów protestować, a na to się zanosi. Ja wysiadam" - napisała w mediach społecznościowych pani Agata (imię zmienione), aktywistka, społeczniczka, działaczka m.in. Komitetu Obrony Demokracji, uczestniczka protestów Strajku Kobiet i wielu innych.
W rozmowie z nami przyznaje, że gdy rozmawia ze swoimi znajomymi z Warszawy, gdzie większość osób głosowała za Trzaskowskim, słyszy to samo. - Jest bezsilność, wkurzenie na rząd, że nie przeprowadził rozliczeń poprzedniej władzy, ale też strach przed tym, co będzie. Generalnie wielu z nas ma bardzo podły nastrój - mówi.
Podobnych wpisów w mediach społecznościowych jest rzeczywiście wiele. "Jestem przygnębiony, nie rozumiem, jak mogło do tego dojść" - pisze jeden z aktywistów. Inna z kobiet zapowiada, że "wypisuje się" z mediów społecznościowych, całkowicie. "Udaję się na wewnętrzną emigrację. Muszę przetrawić to, co się stało" - dodaje. "Trzeba robić swoje, po tym, jak dojdziemy do siebie" - to kolejny z wpisów społeczniczki z Warszawy.
Jak sobie radzić ze strachem po wyborach?
Profesor Janusz Heitzman - psychiatra, kierownik Kliniki Psychiatrii Sądowej w Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie - nie jest zdziwiony nastrojem części Polek i Polaków. - Na pewno jest to kwestia przystosowania się do nowych okoliczności, w których przychodzi nam żyć i radzić sobie z nimi jak najlepiej będziemy potrafili. Jest to tzw. zespół dezadaptacyjny, czyli coś nowego, co się pojawia nagle, nie jesteśmy do tego przystosowani. Często nie przewidywaliśmy, że to się może tak skończyć. To budzi zaskoczenie, budzi poczucie pustki i osamotnienia. Potrzebny jest czas, by to "przerobić" w sobie - mówi gość TOK FM.
Do tego dochodzą podziały - nawet wśród bliskich znajomych czy członków rodziny. Według naszego rozmówcy osoby o różnych poglądach często nie potrafią się ze sobą komunikować. Pojawia się agresja, z którą wielu ludzi sobie nie radzi. - Nie możemy myśleć w ten sposób, że jeśli w jakiejś sytuacji przegrywamy, to od razu jesteśmy ofiarami - przekonuje psychiatra. - Zanim kogoś ocenisz, wysłuchaj drugą stronę. Tego nam brakuje - podkreśla.
W ocenie prof. Heitzmana złe nastroje wśród części wyborców Rafała Trzaskowskiego miną. - Dajmy sobie czas na to, aby popatrzeć na świat od innej strony - że wybory to tylko jakaś część naszego życia. Jest wiele spraw ważniejszych: zdrowie, szczęście, rodzina, radość z codzienności - mówi profesor.
"Najpierw jesteśmy ludźmi, a dopiero potem wyborcami"
Dr Halszka Witkowska - suicydolożka, ekspertka Biura do spraw Zapobiegania Zachowaniom Samobójczym w Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie - zwraca uwagę na coś jeszcze. - Często mamy tendencję do używaniu narracji o "końcu świata". Unikajmy tego. Świat się nie kończy. Chcę przypomnieć, że najpierw jesteśmy ludźmi, a dopiero potem wyborcami tej czy innej partii. I tak do tego podejdźmy - mówi ekspertka.
Apeluje, by poszukać w sobie empatii, zrozumienia dla wyborów i decyzji tej drugiej strony. - Jesteśmy tym samym narodem, żyjemy obok siebie, tworzymy wspólnotę, o której zapominamy. Ta wspólnota potrafi się jednoczyć, choćby pomagając Ukrainkom i Ukraińcom, którzy uciekali przed wojną - podkreśla dr Halszka Witkowska w rozmowie z TOK FM.
I przypomina, że na przestrzeni lat społeczeństwo potrafiło sobie radzić z największym wrogiem, dopóki działało razem, a nie wtedy, gdy skupiało się na różnicach.
Ekspertka przypomina też na koniec, że za naszą wschodnią granicą trwa wojna. - Tam ciągle giną ludzie, w tym dzieci. Agresorem jest Rosja - mówi, zwracając uwagę, że skrajnie podzielonym społeczeństwem łatwiej się manipuluje i zarządza, a Rosja może chcieć w sposób zaplanowany i perfekcyjny to wykorzystać.