,
Obserwuj
Mazowieckie

Zatoka Czerwonych Świń nie zniknie. Osiedle na Wilanowie dostanie drugie życie

2 min. czytania
12.08.2025 13:14
Celem jest wykorzystanie wszystkich zalet osiedla z wielkiej płyty i doposażenie go w nowoczesne rozwiązania - powiedział "Gazecie Wyborczej" wiceprezes Polskiego Holdingu Nieruchomości Jacek Krawczykowski, odnosząc się do bloków z tzw. Zatoki Czerwonych Świń w warszawskim Wilanowie.
|
|
fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.pl

- Jesteśmy po badaniach technicznych budynków wyznaczonych do pierwszego etapu inwestycji. Wiemy już, że mimo pewnych niespodzianek konstrukcyjnych jesteśmy w stanie działać, nie zatracając kształtu osiedla z lat 80. i mądrze je zreinterpretować - powiedział "GW" Krawczykowski.

Chodzi o bloki z tzw. Zatoki Czerwonych Świń w Wilanowie z lat 80. XX wieku. Nieoficjalną, nieco złośliwą nazwę osiedle zawdzięcza swoim pierwszym mieszkańcom - wysokim rangą politykom Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej (PZPR), a później Sojuszu Lewicy Demokratycznej (SLD). W tej części warszawskiego Wilanowa swoje lokum mieli m.in. Jerzy Urban, Józef Oleksy, Leszek Miller czy Aleksander Kwaśniewski.

Bloki w Zatoce Czerwonych Świń uratowane przed rozbiórką

Jeszcze dwa lata temu PHN chciał te bloki burzyć. Pod wpływem fali krytyki firma zmieniła podejście. - Celem jest wykorzystanie wszystkich zalet osiedla z wielkiej płyty - dziś nikt tak luźno by tej działki nie zabudował - i doposażenie go w nowoczesne rozwiązania - wyjaśnił Krawczykowski.

Tzw. Zatoka Czerwonych Świń składa się z dwóch części. Bliżej al. Wilanowskiej stoją bloki wkomponowane w zieleń. Są w nich zwykłe mieszkania. Inny status ma 18 budynków o wysokości od dwóch do sześciu kondygnacji między ulicami Królowej Marysieńki, Lentza i Marconich.

Drugie dno sporu o Dino na Wilanowie. 'Już raz to widzieliśmy'

"W czasach PRL zbudowała je państwowa firma Dipservice, początkowo były w nich mieszkania na wynajem za dewizy dla pracowników placówek dyplomatycznych. W latach 90. przekształciły się w biurowce, a niektóre z nich z powrotem w mieszkania na wynajem, którymi zarządza Polski Holding Nieruchomości, spadkobierca Dipservice’u" - czytamy w artykule.

PHN początkowo chciał zbudować tu osiedle apartamentowców. Oznaczałaby to wycinkę około 180 sporych, 40-letnich drzew i kilkuletnie uciążliwości dla mieszkańców sąsiednich bloków. Wiosną 2025 r. PHN ogłosił, że wycofuje się z pomysłu rozbiórek. Obecnie firma przedstawia pierwsze założenia inwestycji.

- Wniosek o pozwolenie na budowę złożymy pod koniec 2025 r. Chcielibyśmy zacząć prace od razu, gdy je dostaniemy - powiedział wiceprezes PHN. Modernizacja pierwszych czterech bloków potrwa co najmniej 18 miesięcy.

Posłuchaj: