Oszustwa w imporcie zbóż. Duża akcja KAS, przeszukali setki magazynów
Chodzi o śledztwa nadzorowane i prowadzone przez Prokuraturę Regionalną w Rzeszowie. To ona przejęła wszystkie postępowania dotyczące napływu zboża z Ukrainy, prowadzone wcześniej w różnych prokuraturach w Polsce. W Rzeszowie powołano zespół, w skład którego wchodzą m.in. policja, służby celne i ABW. Wiadomo, że chodzi o kilkadziesiąt postępowań przygotowawczych prokuratury i urzędów celno-skarbowych.
Jak informuje rzeczniczka Krajowej Administracji Skarbowej Justyna Pasieczyńska, przeszukiwane są magazyny importerów w całej Polsce. Sprawdzane jest to, czy doszło do oszustwa przy imporcie zboża, które przyjeżdżało do Polski jako techniczne, a mogło trafiać do młynów i jako pasza dla zwierząt. Importerzy - deklarując przeznaczenie zboża do celów technicznych - liczyli na to, że ominą procedury i unikną specjalistycznych badań przy wjeździe do Polski, a tym samym również kolejek na granicy.
Funkcjonariusze celni zabezpieczyli dokumentację finansowo-księgową, dokumenty z odpraw granicznych i z transakcji handlowych. Wśród dowodów ma być też korespondencja biznesowa, nośniki danych, a także zboże, które też jest zabezpieczone i najprawdopodobniej trafi do badań.
Jak już wcześniej informowaliśmy, Prokuratura Regionalna w Rzeszowie przejęła śledztwo, które było wszczęte w Zamościu. W tym przypadku chodziło o oszustwo, które miało polegać na doprowadzeniu do niekorzystnego rozporządzenia mieniem polskich producentów pasz i artykułów spożywczych, 'poprzez wprowadzenie ich w błąd co do kraju pochodzenia zboża oraz zatajenia, że zostało ono sprowadzone z Ukrainy jako zboże techniczne'.
Wojewódzki lekarz weterynarii z Lublina dr Paweł Piotrowski mówił TOK FM, że trudno oczekiwać, by ktoś przebadał całe zboże z Ukrainy, które od wielu miesięcy wjeżdżało do Polski. Badano jedynie wyrywkowe próbki.
Jak tłumaczył, próbki pobierane są dwutorowo: z jednej strony na granicy polsko-ukraińskiej, a z drugiej w poszczególnych firmach i zakładach (np. u wytwórców pasz). Zboże jest badane pod kątem salmonelli (w Lublinie wykryto jeden taki przypadek), ale też choćby na obecność dioksyn czy pestycydów. - To są m.in. badania chemiczne, w laboratoriach - mówił w TOK FM dr Piotrowski.
Rząd obiecał rolnikom dopłaty w związku z tym, że ukraińskie ziarno zalało polski rynek, a to wprowadziło ich w dramatyczną sytuację finansową. Jak przekazał minister rolnictwa Robert Telus, w poniedziałek na konta rolników trafi kolejna transza pomocy za sprzedane zboże: 50 mln złotych. Wskazał również, że w środę wypłacono pierwszą transzę pomocy za sprzedane zboże - na konta rolników wpłynęło wtedy 22 mln złotych. Podkreślił, że działania te mają na celu wzmocnienie polskiej gospodarki. - Nie będzie silnej polskiej gospodarki, gdy nie będzie silnego polskiego rolnictwa - dodał szef resortu rolnictwa.