Kto oszukiwał na zbożu z Ukrainy? Są pierwsze wyroki i aż 19 podejrzanych
Śledztwo dotyczące importu zboża z Ukrainy i wprowadzania go do sprzedaży m.in. jako tzw. zboże techniczne, od wielu miesięcy prowadzi Prokuratura Regionalna w Rzeszowie. Do tej pory było wokół tej sprawy cicho - śledczy nie ujawniali zbyt wielu szczegółów. Dziś wiemy już więcej - w tym o dwóch sprawach, w których zapadły wyroki.
Przypomnijmy krótko - do Polski w 2022 i 2023 roku wjeżdżały duże ilości zboża z Ukrainy. Pisaliśmy o tym wielokrotnie, m.in. o kontrolach Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych.
Inspekcja - w okresie od 1 stycznia 2022 roku do 31 marca 2023 roku - zakazała wprowadzenia do obrotu 126 partii zbóż - chodziło o kukurydzę, jęczmień, pszenicę i proso z Ukrainy. W zbożu wykryto bowiem żywe i martwe szkodniki; znajdowały się w nim również ziarna zapleśniałe i 'zagrzane', a tzw. zagrzanie jest doskonałym środowiskiem do rozwoju grzybów. To również było w naszych tekstach.
W ramach śledztwa szereg kontroli przeprowadzili funkcjonariusze Krajowej Administracji Skarbowej - przeszukali m.in. ponad 200 siedzib importerów i agencji celnych. Badali, czy nie doszło do oszustwa związanego z importem z Ukrainy, w tym sprowadzania zboża wykazywanego w dokumentach jako techniczne, które potem mogło być sprzedawane jako np. zboże z Polski, nadające się do spożycia i przetwarzania.
Morderczy owad coraz bliżej Polski. Oni też znaleźli pierwsze gniazda
Szerokie śledztwo i pierwsze decyzje
Rzecznik prasowa Prokuratury Regionalnej w Rzeszowie Dorota Sokołowska-Mach poinformowała właśnie, że śledztwo w sprawie oszustw związanych z ukraińskim zbożem jest już mocno zaawansowane i prowadzone w dwóch kierunkach. Chodzi m.in. o doprowadzenia w okresie od 2022 roku do 2023 roku do niekorzystnego rozporządzenia mieniem znacznej wartości podmiotów nabywających zboże - śledczy ustalają, czy wprowadzano ich w błąd co do kraju pochodzenia zboża.
Drugi wątek dotyczy wprowadzania w błąd organów uprawnionych do kontroli celnej - importerzy mieli się posługiwać m.in. podrobionymi fakturami VAT, ale i inną dokumentacją co do rodzaju sprowadzanego towaru, podlegającego tzw. 'reglamentacji pozataryfowej'.
Śledczy z Rzeszowa badają aż 70 wątków tej sprawy, w szczególności w zakresie przestępstw karno-skarbowych. Wszystkie dotyczą działalności tych firm i agencji, które sprowadzały z Ukrainy takie produkty jak pszenica, rzepak, kukurydza czy soja, często wpisując 'cele techniczne', podczas gdy faktycznie towar był przeznaczony do obrotu na rynku rolno-spożywczym.
Jak informuje prokurator Sokołowska-Mach, zarzuty w śledztwie zbożowym usłyszało już 19 osób. 'Wobec 4 podejrzanych prokuratorzy zastosowali środki zapobiegawcze w postaci zakazu opuszczenia kraju, dozoru policji i poręczenia majątkowego. Ponadto również wobec 4 podejrzanych prokuratorzy wydali postanowienia o zabezpieczeniu majątkowym zabezpieczając mienie na poczet przyszłych kar' - informuje pani prokurator.
Chciała pomóc Kurdowi, dziś siedzi na ławie oskarżonych. 'To absurdalne'
Są też pierwsze wyroki
Jak przekazała TOK FM rzeczniczka prokuratury w Rzeszowie, w sprawie zboża z Ukrainy zapadły dwa wyroki - jeden przed sądem w Janowie Lubelskim, a drugi - przed sądem w Świdniku. Oba - na wniosek prokuratora, bez przeprowadzania rozprawy.
Jeden ze skazanych miał się posługiwać podrobionymi dokumentami, poświadczającymi, że ma do odprawy zboże techniczne, które potem zostało wprowadzone na rynek rolno-spożywczy. Sąd wymierzył mu karę 6 tysięcy zł grzywny i obciążył kosztami postępowania. W drugiej sprawie - podobnej - mężczyzna też odpowiadał za tzw. oszustwo celne. Ma zapłacić 4 tysiące zł grzywny plus koszty postępowania.
Śledczy - wspólnie z KAS i z policją - prowadzą dalsze czynności procesowe, w tym zabezpieczają kolejne dowody. 'Z uwagi na zaplanowane czynności a także dobro śledztwa, kolejne informacje na ten temat zostaną udzielone we właściwym czasie' - przekazała rzeczniczka Prokuratury Regionalnej w Rzeszowie.