Zamaskowana twarz, a w ręku kij. Tak narodowcy zapraszają na Marsz Niepodległości
W poniedziałek ulicami Warszawy przejdzie Marsz Niepodległości organizowany przez Stowarzyszenie Marsz Niepodległości. Rozpocznie się o godzinie 14 na rondzie Dmowskiego, skąd zebrani przejdą - m.in. Alejami Jerozolimskimi i mostem Poniatowskiego - na błonia PGE Narodowego. W całej Polsce środowiska narodowców organizują wyjazdy autokarami na marsz do stolicy.
Na Podkarpaciu uczestnicy zapisują się na wyjazdy z Rzeszowa i Dębicy, ale również mniejsze miasta organizują autobusy. Część Sanoka została oplakatowana materiałami organizatora. Dostaliśmy ich zdjęcia od internauty z Podkarpacia, który nie krył oburzenia. Na marsz zaprasza rysunek zamaskowanej osoby (przypominającej Donalda Tuska), trzymającej kij. Jest też trupia czaszka z wklejonym serduszkiem Koalicji Obywatelskiej.
Rzecznika prasowego podkarpackiego komendanta wojewódzkiego policji w Rzeszowie zapytaliśmy, czy policja wie o przygotowaniach narodowców. - Organizatorzy takich wyjazdów nie muszą zgłaszać ich policji. Nie robią tego ani osoby jadące prywatnymi samochodami ani autokarami - mówi nam kom. Piotr Wojtunik. Wyjątkiem są niektóre wyjazdy kibiców, zwłaszcza jeśli dotyczą wrogich sobie drużyn.
Niepokojący trend w 'mieszkaniówce'. Nawet 10 tys. zł. Zgodnie z prawem
Rzecznik policji na Podkarpaciu zapewnia, że na kilka dni przed Świętem Niepodległości, praca funkcjonariuszy w regionie nie różni się niczym od ubiegłorocznej. Przyznaje, że 11 listopada policja w całej Polsce będzie miała więcej pracy. Tego dnia dzieje się wiele wydarzeń w mniejszych i większych miejscowościach. - Będziemy czuwali nad tym, by wszystko odbywało się w spokoju - zapewnia kom. Wojtunik.
Marsz Niepodległości w Warszawie
Hasło tegorocznego Marszu Niepodległości w Warszawie to "Wielkiej Polski moc to my".
Prezydent Warszawy tłumaczył, że organizator wysłał do ratusza sześć zgłoszeń, a jedno z nich mówiło o zgromadzeniu, które ma trwać nieprzerwanie przez 16 dni. Urzędnicy wysłali też pisma do policji, straży pożarnej, Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego oraz Zarządu Transportu Miejskiego z prośbą o ocenę planowanych zgromadzeń. Wszystkie te instytucje stwierdziły, że zgromadzenia trwające wiele dni wpłyną negatywnie na działania służb ratunkowych i transportu publicznego w stolicy.
Prawicowe media i komentarze narodowców w internecie grzmiały, że to zamach na demokrację. Stowarzyszenie Marsz Niepodległości odwołało się też do Sądu Okręgowego, a później Sądu Apelacyjnego w Warszawie. Obydwie instancje utrzymały decyzję prezydenta miasta.
Ostatecznie organizatorzy przygotowali nowe zgłoszenie - już bez uchybień formalnych - i to prezydent Warszawy przyjął. - Zgodnie z zapowiedziami prezydenta, prawidłowo złożony wniosek, który nie budził wątpliwości natury prawnej, został zarejestrowany, tak jak każde inne zgromadzenie - mówiła PAP rzeczniczka stołeczna ratusza Monika Beuth.