,
Obserwuj
Podkarpackie

450 mililitrów, które ratuje życie. "Mam 43 lata i gdyby nie to, mogłoby mnie już nie być"

mar, IAR
5 min. czytania
22.01.2025 13:29
- Latamy w kosmos, wysyłamy sondy w okolice Słońca, ale krwi ciągle nie potrafimy wyprodukować. Krew jest tylko od ludzi, więc należy ją oddawać, żeby pomagać potrzebującym - mówi Tokfm.pl Piotr Banasiewicz, który krew oddaje od lat i zachęca do tego innych.
|
|
fot. Piotr Banasiewicz i Martyna Sokołowska, archiwum prywatne

 

  • W ramach WOŚP w Sanoku w czwartek ruszy wielka akcja krwiodawstwa.
  • Rozmawiamy z osobami, które oddają krew od lat i takimi, które dzięki nim żyją.
  • - Widzę, ilu moich znajomych oddaje krew i zawsze staram się im za to dziękować, bo po części dzięki nim jestem teraz dorosłym mężczyzną, który ma rodzinę, jest w miarę zdrowy i funkcjonuje normalnie - mówi pan Bartosz.
  • Akcja w Sanoku potrwa dwa dni. Dawcą może być osoba, która ukończyła 18 lat, jest zdrowa i waży minimum 50 kilogramów.

 

"Oddaj z nami krew na WOŚP" - apelują organizatorzy trzeciej akcji krwiodawstwa w Sanoku na Podkarpaciu. Zbiórka organizowana z lokalnym Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa odbędzie się w najbliższy czwartek i piątek (23 i 24 stycznia). Akcję wymyślili członkowie sztabu WOŚP 6720 w Sanoku, bo wśród nich nie brakuje dawców, ale też tych, którzy dzięki nim żyją.

Krew dawców pomaga ofiarom wypadków, chorym potrzebującym operacji oraz osobom, które chorują na nowotwory układu krwiotwórczego lub hemofilię. Ciężką postać tej choroby ma Bartosz Frączek z Sanoka. - Mam 43 lata i gdyby nie krwiodawstwo, to mogłoby mnie już nie być - mówi nam mężczyzna.

Hemofilia powoduje wylewy krwi, najczęściej do stawów. Każdy taki wylew to duży ból i degradacja stawu. Krwawienie można zatrzymać przez podanie czynnika krzepnięcia wygenerowanego z krwi. Nasz rozmówca przyjmuje go raz lub dwa razy w tygodniu, w formie zastrzyków. - W dzieciństwie nie było takiego luksusu jak teraz, że mam czynnik w domu i podaję go sobie profilaktycznie. Przy każdym wylewie musiałem iść do szpitala i spędzić 2-3 dni na oddziale - wspomina Frączek.

Bartosz Frączek, archiwum prywatne
Bartosz Frączek, archiwum prywatne
Bartosz Frączek, archiwum prywatne

Frączek z oddziałem Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Sanoku jest związany od lat. Przyjeżdża tam regularnie - raz w miesiącu - odebrać dostawy czynnika z Rzeszowa. - Widzę, ilu moich znajomych oddaje krew i zawsze staram się im za to dziękować, bo po części dzięki nim jestem teraz dorosłym mężczyzną, który ma rodzinę, jest w miarę zdrowy i funkcjonuje normalnie. Gdyby nie to, mogłoby mnie już nie być albo mógłbym być bardzo niepełnosprawną osobą - mówi sanoczanin.

Co się dzieje wokół WOŚP? Prokurator przyznaje, że czegoś takiego nigdy nie widział

Wśród tych, którzy regularnie oddają krew w sanockim centrum, jest pomysłodawczyni akcji "Oddaj z nami krew na WOŚP" Martyna Sokołowska ze sztabu 6720 WOŚP. Od dzieciństwa wiedziała, że będzie honorowym krwiodawcą - tak jak jej ojciec, który przez całe życie oddał 56 litrów krwi. - Uratował niejedno życie - mówi Martyna. Krew dawców uratowała też życie jej mamie. - Miała bardzo ciężki poród - wtedy, kiedy ja przychodziłam na świat. Straciła sporo krwi. Gdyby nie dawcy, nie przeżyłaby - opowiada nam społeczniczka, była szefowa sztabu WOŚP w Sanoku.

Trzy lata temu pomyślała, by połączyć oddawanie krwi z Orkiestrą Owsiaka, bo obie inicjatywy mają taki sam cel - pomaganie innym. Już pierwsza edycja wyszła świetnie. Podczas kolejnej, w ubiegłym roku, ustawiła się kolejka chętnych. Ostatecznie zarejestrowało się 80 osób - to drugi wynik w historii sanockiego oddziału Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Rzeszowie.

Oddawanie krwi. Tego się nie robi dla medali

Martyna Sokołowska oddaje krew już od 20 lat. Przez ten czas - z kilkuletnią przerwą - kiedy chorowała, oddała 20 litrów krwi. Za taki wynik państwo polskie nagradza krwiodawcę medalem "Zasłużony dla Zdrowia Narodu". Identyczny medal kilka lat temu odebrał Piotr Banasiewicz - honorowy dawca krwi też od ponad 20 lat. Pierwszy raz oddał krew w wojsku. To był rok 1992 rok. - Wtedy to było modne wśród żołnierzy. Dostawało się za to dzień przepustki, czekoladę, bułkę z szynką, może nawet dwie, i gorącą kawę - wspomina.

'Jestem wkurzona. Państwo chce zrobić z nas przestępców'. To pierwszy taki proces w Polsce

Mężczyzna miał 10-letnią przerwę w oddawaniu krwi, ale znów robi to regularnie. W czasie sanockiej akcji krwiodawstwa może przekroczyć 30 litrów oddanej krwi. Dlaczego to robi? - Latamy w kosmos, wysyłamy sondy w okolice Słońca, ale krwi ciągle nie potrafimy wyprodukować. Krew jest tylko od ludzi, więc należy ją oddawać, żeby pomagać potrzebującym - mówi.

Krew oddaje także jego 27-letni syn. Pierwszy raz zrobił to tuż po 18. urodzinach. W czasie akcji 23 i 24 stycznia do Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Sanoku przyjadą razem. Piotr Banasiewicz podkreśla, że akcji organizowanej z okazji finału WOŚP - jak wszystkim inicjatywom orkiestry - towarzyszy szczególna atmosfera. - Jest wesoło. Bardzo miłe panie z centrum krwiodawstwa i towarzystwo też zawsze doborowe leży na kozetkach - śmieje się honorowy dawca.

Piotr Banasiewicz
Piotr Banasiewicz
Archiwum prywatne

Organizatorzy akcji liczą na wielu chętnych do oddania krwi, zwłaszcza wśród młodszej grupy - rozwiesili plakaty w sanockich szkołach średnich.

- Znajomi już mi piszą, że zarezerwowali sobie czas i też przyjdą, by wesprzeć potrzebujących. I o to w tym wszystkim chodzi. Abyśmy pamiętali o innych, którzy nie mieli tyle szczęścia w życiu jak my, którzy jesteśmy zdrowi. Czy może być coś piękniejszego i ważniejszego od uratowania komuś życia? - pyta pomysłodawczyni akcji Martyna Sokołowska.

Kto może oddać krew?

Dawcą może być osoba, która ukończyła 18 lat, jest zdrowa i waży minimum 50 kilogramów. Jednorazowo od dawcy pobiera się 450 mililitrów krwi (tyle samo od kobiet i mężczyzn; kobiety mogą oddawać krew rzadziej). To bezpieczna ilość, która nie powoduje uszczerbku na zdrowiu dawcy.

Przed oddaniem krwi trzeba wypełnić formularz, później dawca kierowany jest na badanie poziomu hemoglobiny we krwi. Następnie idzie do lekarza, który bada ciśnienie i sprawdza ogólny stan zdrowia. Jeśli wszystko jest w porządku, lekarz dopuszcza daną osobę do oddania krwi. Krew oddaje się w pozycji półleżącej, na specjalnie przystosowanym do tego fotelu. Zabieg trwa od kilku do kilkunastu minut i jest bezbolesny.

Przed zabiegiem należy zjeść lekkie śniadanie. Dzień wcześniej nie można pić alkoholu, ale trzeba odpowiednio nawodnić organizm - wypić kilka litrów płynów. Po oddaniu należy uzupełnić płyny i nie forsować organizmu. W Sanoku można już też oddawać osocze, wcześniej to było możliwe tylko w Rzeszowie (odległość ok. 80 km). W przypadku oddawania osocza trzeba się umówić na konkretną godzinę.

Za oddanie krwi należą się dwa dni wolnego. Na internetowych forach krwiodawców nie brakuje przykładów szefów, którym nie podobają się nieobecności pracownika-honorowego dawcy krwi. - Ludzie piszą, że mają duże problemy, szczególnie u pracodawców prywatnych - mówi Piotr Banasiewicz. - Ja nie zostawiam tego na ostatnią chwilę, nie zaskakuje szefa, zgłaszam mu dużo wcześniej, że będę oddawał krew i będę chciał odebrać wolne. Jeśli szef będzie wiedział miesiąc wcześniej o nieobecności, to nie powinno być problemu - dodaje honorowy krwiodawca.