Łemkowie rozżaleni, muzeum do zamknięcia. "Liczyliśmy, że nowy rząd zrobi reset"
- Muzeum Kultury Łemkowskiej wypowiedziało umowy pracownikom;
- "Mamy ciągły ruch, ale brakuje środków na podstawowe funkcjonowanie" - słyszymy;
- Istnieje duże prawdopodobieństwo, że placówka nie wznowi działalności w ogóle.
- Miałem nadzieję, że będziemy kontynuować działalność, ale przy tej dotacji nie było innego wyjścia, tylko zamknąć muzeum - mówi Bohdan Gocz, przewodniczący Rady Towarzystwa na Rzecz Rozwoju Muzeum Kultury Łemkowskiej. Dotacja, którą otrzymała placówka, jest identyczna jak rok wcześniej, mimo wzrostu kosztów utrzymania. W 2024 roku muzeum funkcjonowało przez dziewięć miesięcy, ale w tym roku - przy takiej samej kwocie - prowadzenie działalności stało się niemożliwe.
Placówka zatrudniała przewodnika na pełny etat i konserwatora na pół etatu. W związku z obecną sytuacją pracownikom wypowiedziano umowy.
Rozczarowanie nową władzą
Sytuacja finansowa muzeum od lat jest trudna, co placówka szczegółowo opisała w komunikacie. Jeszcze w 2020 roku dotacja wynosiła 84 tysiące złotych, co pozwoliło na działalność przez sześć miesięcy. Od tego czasu koszty utrzymania rosną, ale przyznawane środki maleją. "Jesteśmy już bardzo zmęczeni ciągłą walką i prowadzeniem działalności w warunkach ciągłego braku funduszy i zabezpieczenia bytu" - czytamy w oświadczeniu.
Istnieje duże prawdopodobieństwo, że placówka nie wznowi działalności w ogóle. Bohdan Gocz zwrócił się do MSWiA z prośbą o ponowne rozpatrzenie wniosku, jednak nie wiadomo, czy uda się cokolwiek zmienić. - Nie wiem, czy dostanę jakąś odpowiedź, bo przy tych dotacjach nie ma trybu odwoławczego - dodaje.
W swoim oświadczeniu muzeum wyraziło rozgoryczenie brakiem zmian w polityce państwa wobec mniejszości narodowych i etnicznych, mimo zmiany rządu po wyborach parlamentarnych w 2023 roku. "Liczyliśmy na to, że nowy rząd, po objęciu władzy, zrobi reset i nastąpi nowe otwarcie. Nic bardziej mylnego" - napisano na stronie muzeum.
Dziedzictwo Łemków zagrożone?
Muzeum Kultury Łemkowskiej w Zyndranowej działa od 1968 roku. Powstało z inicjatywy Teodora Gocza, który po powrocie do rodzinnej miejscowości zaczął gromadzić pamiątki kultury łemkowskiej i eksponaty historyczne. Dziś w miniskansenie znajdują się zabytkowe budynki, eksponaty etnograficzne oraz miejsca pamięci, w tym pomniki poświęcone ofiarom obozów w Talerhofie i Jaworznie.
Przez lata opiekę nad muzeum sprawowały różne instytucje, w tym Muzeum Historyczne w Dukli i Muzeum Okręgowe w Krośnie.
Turystów coraz więcej, ale pieniędzy brak
Placówka cieszy się rosnącą popularnością. Zwłaszcza od kwietnia do października muzeum odwiedzało wielu turystów. - Mamy ciągły ruch, ale brakuje środków na podstawowe funkcjonowanie - podkreśla Bohdan Gocz. Na początku lutego wybiera się on do Warszawy na konferencję poświęconą 20-leciu ustawy o mniejszościach narodowych i etnicznych. - Mam nadzieję, że uda mi się z kimś spotkać i porozmawiać - dodaje.