,
Obserwuj
Podkarpackie

Po konferencji Grzegorza Brauna pan Dariusz miał kłopoty. Co postanowił sąd?

Anna Sapieha, TOK FM
3 min. czytania
31.01.2025 16:07
Po jednej z konferencji Grzegorza Brauna na Podkarpaciu policja skierowała do sądu wniosek o ukaranie aktywisty Dariusza Bobaka. Chodziło o rzekome zakłócanie porządku. Sąd wydał, jak mówi sam działacz, dość nietypowy wyrok.
|
|
fot. Sebastian Stankiewicz/ archwum prywatne Dariusza Bobaka

 

  • Dariusz Bobak na konferencjach Brauna krzyczał m.in. "Precz z antysemityzmem";
  • Interweniowała policja, która do sądu złożyła wniosek o ukaranie aktywisty;
  • W jednej ze spraw Bobak - w trybie nakazowym - został ukarany grzywną w wysokości 500 zł;
  • W drugiej właśnie zapadł inny wyrok.

 

Historię Dariusza i jego żony opisywaliśmy na naszym portalu . To aktywista Obywateli RP, zaangażowany w walkę o praworządność, uczestnik wielu akcji. W grudniu 2023 roku przyglądał się konferencji prasowej Grzegorza Brauna i Konfederacji Korony Polskiej. Uczestnicy tego spotkania trzymali w rękach baner z napisem: "Tu jest Polska a nie Polin". Wszystko działo się kilka dni po tym, jak Braun zgasił gaśnicą w Sejmie  świece chanukowe, zakłócając obrządek religijny.

Dariusz Bobak - jak wspominał - nie mógł znieść wypowiadanych przez Brauna i jego współpracowników treści, dlatego zareagował krzykiem. Zarówno przez megafon, jak i bez niego, krzyczał: "Precz z antysemityzmem" czy "Precz z polskim faszyzmem".

Jedna z działaczek Korony Polskiej poprosiła policjantów o interwencję. Policjanci podeszli do aktywisty i zażądali, by przerwał okrzyki. W odpowiedzi Dariusz Bobak wezwał funkcjonariuszy, by rozwiązali zgromadzenie, na którym pojawiały się antysemickie hasła. Ciągle też krzyczał: "Precz z antysemityzmem", "Parlament to nie miejsce na akty antysemickie" czy "Precz z nacjonalizmem". 

Po tej konferencji policja skierowała do sądu wniosek o ukaranie aktywisty grzywną. Podobnie zrobiła kilka dni wcześniej, gdy Bobak również uczestniczył w spotkaniu przedstawicieli Konfederacji Korony Polskiej i gdzie również - w głośny sposób - wyrażał swój sprzeciw wobec antysemityzmu. Wtedy - jak opisywaliśmy na naszym portalu,  sąd uwzględnił wniosek policji o ukaranie Bobaka i wymierzył mu 500 zł grzywny. - Złożyłem sprzeciw od tego wyroku nakazowego i ta sprawa cały czas trwa, słuchani są świadkowie - informuje Bobak. - Takie wnioski do sądu o ukaranie są bardzo częste i sądy nawet ich bliżej nie analizują, tylko przychylają się do tego, o co wnioskuje policja. To jest nagminne i dalej się dzieje - dodaje w rozmowie z TOK FM.

Sąd przeanalizował sprawę aktywisty. Co stwierdził?

W sprawie z 18 grudnia 2023 roku stało się jednak inaczej. Sąd Rejonowy w Rzeszowie - a dokładniej sędzia Adam Borowiec - szczegółowo przeanalizował wniosek policji o ukaranie aktywisty i uznał, że nie ma podstaw do wymierzenia grzywny. W postanowieniu, które właśnie zapadło, sąd odmówił wszczęcia postępowania. 

Sąd przyznał, że Dariusz Bobak działał w miejscu publicznym, krzyczał i starał się utrudnić przeprowadzenie konferencji prasowej. "Wymienione okoliczności nie mogą jednak przesądzać o dopuszczeniu się przez Dariusza Bobaka zarzuconego mu wykroczenia. Ujawnione okoliczności faktyczne nie pozwalają bowiem na uznanie, że działanie obwinionego, objęte zarzutem, miało charakter umyślny tj., że było nakierowane na zakłócenie porządku publicznego" - wskazał sąd. 

"Sprzeciw wobec zachowań antysemickich i ksenofobicznych"

Sąd - mocno i kategorycznie - odniósł się też do słów, które padły z ust aktywisty. "Stanowiły one wyraz sprzeciwu wobec zachowań antysemickich i ksenofobicznych, w szczególności ze strony osób zasiadających w parlamencie, a także sprzeciwu przeciwko ideologii nacjonalistycznej oraz faszystowskiej. Hasła głoszone przez obwinionego pozostawały zatem w zgodzie z zasadami określonymi w Konstytucji RP oraz w innych aktach prawnych" - czytamy w uzasadnieniu. 

- Bardzo dobrze odbieram to uzasadnienie sądu. Po pierwsze, sąd uznał mnie za niewinnego i wskazał, że moje zachowanie nie było zakłócaniem porządku, tylko wyrazem mojego protestu. Ale najważniejsze dla mnie jest to, że sędzia nie postąpił automatycznie - tak jak się to dzieje w wielu innych sprawach, gdy policja kieruje wniosek o ukaranie aktywisty, a sąd go z automatu uwzględnia. Tutaj sąd dokładnie całą sprawę przeanalizował, pochylił się nad tym i nie wydał wyroku nakazowego - mówi TOK FM Dariusz Bobak.