Pożar gospody w Bieszczadach. Z ogniem walczyło 100 strażaków
Pożar gospody w Bieszczadach. Co się wydarzyło?
Jak informuje rzecznik prasowy Komendanta Wojewódzkiego Straży Pożarnej w Rzeszowie bryg. Marcin Betleja, w akcji brało udział 27 zastępów i blisko 100 strażaków z czterech powiatów: bieszczadzkiego, sanockiego, krośnieńskiego i przemyskiego. Walka z ogniem trwała przez ostatnie godziny. - Informację o pożarze otrzymaliśmy tuż po godzinie 8 rano. Ogień objął dach budynku o wymiarach około 40 x 20 metrów - informuje bryg. Marcin Betleja.
Zobacz wideo z pożaru:
Czy komuś coś się stało? Z informacji przekazywanych przez strażaków wynika, że w pożarze nikomu nic się nie stało. - Nie mamy informacji o osobach, które były wewnątrz. Budynek prawdopodobnie był całkowicie zamknięty. Nikogo strażacy nie ewakuowali - mówi TOK FM rzecznik prasowy Komendanta Wojewódzkiego Straży Pożarnej w Rzeszowie, który wraca już ze Smolnika do Rzeszowa.
Rzecznik zaznacza, że pożar był na tyle poważny, że w Bieszczady pojechało trzech oficerów z Komendy Wojewódzkiej PSP. To tzw. grupa operacyjna, która przejęła dowodzenie na miejscu, pomagała w organizacji działań i decydowała, czy potrzebne są kolejne posiłki na miejscu pożaru. Teraz grupa już nie działa, specjaliści wrócili do Rzeszowa, a prace w Smolniku prowadzą strażacy z powiatu bieszczadzkiego.
Nie jest jasne, jakie były przyczyny pojawienia się ognia.