W Sanoku zawrzało po prośbie wiceburmistrz. "Co najmniej niestosowne"
- Wiceburmistrz Sanoka poleciła dyrektorom, by nie dzielili na grupy uczniów na zajęciach z informatyki;
- Prośba wywołała oburzenie nauczycieli i części rodziców;
- Twierdzą, że miasto próbuje szukać oszczędności na edukacji dzieci;
- Informatycy napisali list otwarty, w którym wyjaśniają, dlaczego nowy pomysł władz miasta jest chybiony.
Obecnie klasy IV-VIII w sanockich szkołach - jeśli mają więcej niż 20 uczniów - są na informatyce dzielone na grupy. Pracownie były projektowane na 10 stanowisk komputerowych, do tego dostosowane są też infrastruktura sieciowa i przyłącza elektryczne.
Jak wynika z naszych informacji - odpowiedzialna za oświatę w mieście wiceburmistrz Jowita Nazarkiewicz nakazała dyrektorom zmieszczenie całych klas w salach informatycznych. Dlaczego? Zadłużone miasto pilnie szuka oszczędności.
Zmiany miałyby wejść w życie od września, ale - by tak się stało - już teraz powinny być zapisane w arkuszach organizacyjnych szkół, czyli w planach pracy placówek w przyszłym sezonie. Sprawa wywołała w mieście niemałe zamieszanie. Nauczyciele informatyki i społeczni inspektorzy pracy ze wszystkich szkół, jakie podlegają miastu, wystosowali list otwarty do mieszkańców, informując ich o planach urzędu i ostrzegając przed konsekwencjami.
Rosjanie znaleźli jej nagie zdjęcia i zmusili do zamachu. 'Dzieci jak żywe bomby'
Mocne stanowisko nauczycieli z Sanoka
Sanoccy nauczyciele podkreślają, że od lat pracowali w grupach i że odpowiadało to także ogólnopolskim projektom Ministerstwa Edukacji Narodowej, do których aplikowały ich szkoły. Projekty te - jak czytamy w liście - zakładają 10 stanowisk informatycznych dla uczniów i jedno stanowisko dla nauczyciela.
Informatycy krok po kroku przypominają, jak wyglądają pracownie w każdej z sanockich podstawówek. Opisują, ile jest stanowisk z komputerami, jaka jest powierzchnia klasy. Przypominają, że sprzęt często jest wysłużony - przez co dochodzi do awarii i uczniowie nie mogą korzystać nawet z tych stanowisk, które już dzisiaj są w szkołach.
W liście otwartym nauczyciele informatyki powołują się też na rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej i Sportu z dnia 12 lutego 2002 r., z którego wynika, że liczba uczniów w grupie na zajęciach edukacyjnych z informatyki i technologii informacyjnej nie może przekraczać liczby stanowisk komputerowych w pracowni komputerowej.
Cięcia w szkołach
- Jak zmieścić w sali, w której mam 15 biurek i 15 komputerów, jeszcze 10 uczniów? Czy mają się uczyć jak my w latach '90? - pyta jedna z nauczycielek z Sanoka, która chce zachować anonimowość.
Urzędnikom, którzy twierdzą, że można wstawić dodatkowe ławki i krzesła do sali komputerowej nauczyciele przypominają, że większa liczba stanowisk to dodatkowe obciążenie sieci elektrycznej, a przez to - realne zagrożenie dla bezpieczeństwa dzieci w czasie zajęć. Pedagodzy powołują się także na wytyczne Państwowej Inspekcji Sanitarnej oraz Polskiego Towarzystwa Higienicznego.
"Organizacja pracowni powinna umożliwiać swobodny dostęp do stanowisk komputerowych i swobodne przechodzenie nauczyciela z grupą uczniów. Ponadto w przypadku ustawienia monitorów parami, tylnymi ścianami zbliżonymi do siebie, odległość powinna wynosić 0,5 m. Odległość pomiędzy monitorami w rzędzie nie powinna być mniejsza niż 2 m, a odległość pomiędzy rzędami 3 m" - czytamy w liście sanockich nauczycieli.
Jego autorzy zwracają także uwagę, że w placówkach, jakie miałyby objąć planowane przez wiceburmistrz zmiany, jest od 11 do 37 dzieci ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi. W skali miasta daje to liczbę 183 dzieci z orzeczeniami i opiniami o specjalnych potrzebach edukacyjnych, na które nauczyciele muszą zwrócić uwagę.
"Uważamy, że dokonywane oszczędności (...) kosztem dzieci jest co najmniej niestosowane. Apelujemy do władz miasta o opamiętanie, a opinię publiczną prosimy o zdecydowaną reakcję, aby oszczędności w mieście nie odbywały się kosztem pogorszenia warunków pracy dzieci z klas IV-VIII w sanockich szkołach podstawowych, podczas zajęć edukacyjnych z informatyki" - czytamy w liście nauczycieli i społecznych inspektorów pracy w miejskich podstawówkach.
Sanok ograniczył bezpłatną pomoc dla uzależnionych. 'To wygląda jak zemsta'
Rodzice protestują przeciwko oszczędzaniu na oświacie
Niedawno odbyło się spotkanie przedstawicieli rodziców ze wszystkich szkół w mieście, podczas którego - na piśmie - wyrazili swój sprzeciw nie tylko wobec planowanych zmian w zajęciach informatycznych, ale również wobec zapowiedzianej przez miasto likwidacji stypendiów naukowych dla uczniów podstawówek.
W dokumencie złożonym w urzędzie miasta przedstawiciele rodziców uczniów ze wszystkich szkół piszą o kolejnych oszczędnościach kosztem edukacji i rozwoju ich dzieci. Domagają się przywrócenia dotychczasowych zasad finansowania oświaty w Sanoku i szukania oszczędności w innych działach oraz pisemnego informowania rad rodziców o każdej zmianie planowanej w szkołach.
"Nasze dzieci nie pójdą strajkować, a my - rodzice - mamy na głowie wychowanie, pracę i biznesy, które generują przychody miasta. Nie pozwolimy jednak, by władze traktowały nas i nasze dzieci jak najłatwiejszy cel do cięć budżetowych" - czytamy w stanowisku rodziców, które w ostatni wtorek wpłynęło do burmistrza Sanoka Tomasza Matuszewskiego. Wiemy, że burmistrz zaprosił przedstawicieli rodziców na rozmowy.
List nauczycieli informatyki z Sanoka został wysłany także do dyrektorów szkół, burmistrza, radnych i miejskiej komisji oświaty. W czwartek po południu temat ma być poruszony w czasie sesji rady miasta.
Po publikacji naszego artykułu pani wiceburmistrz skontaktowała się z nami i zwróciła uwagę, że dyrektorzy miejskich szkół "zostali zobowiązani do przygotowania sal lekcyjnych w taki sposób, aby od nowego roku szkolnego pracownie informatyczne w tych placówkach mogły pomieścić grupy 24-osobowe".
"Prośba ta ma swoje umocowanie w Rozporządzeniu w sprawie ramowych planów nauczania, które mówi, że podział na grupy jest obowiązkowy na zajęciach z informatyki w oddziałach liczących więcej niż 24 uczniów. Liczba uczniów w grupie nie może przekraczać liczby stanowisk komputerowych w pracowni komputerowej" - podkreśliła Joanna Nazarkiewicz.
Zapewniła, że dyrektorzy otrzymali prośbę "z odpowiednim wyprzedzeniem". "Tak więc jest wystarczająco dużo czasu, aby dostosować sale do naszych oczekiwań, natomiast szczególne przypadki - jeśli zaistnieją - omówić i reorganizację pracy przeprowadzić z uwzględnieniem ewentualnych trudności, jeżeli takie występują".