Szybkie randki organizowane przez... zakon? "Pomagamy tylko katolikom się spotkać"
- Jeśli szybkie randki, to nie ma za dużo czasu. Każda para będzie miała tylko pięć minut;
- Pomysłodawczynią szybkich randek przy sanockiej parafii była Monika Głód. Myślała o tym od kilku lat. Nie była pewna, czy taki nowoczesny sposób poznawania się sprawdzi się w mieście tak małym jak Sanok;
- Wśród uczestników najbliższej edycji speed datingu w Sanoku przeważają osoby po czterdziestce;
- Jak na ten pomysł reagują inni proboszcze z Sanoka? Pytamy zakonnika, czy nie było oburzonych telefonów z miasta.
Zasady szybkich randek są zawsze takie same, bez względu na to, czy współorganizatorami są zakonnicy. Uczestnicy zgłaszają się wcześniej, zazwyczaj wpisując się do grup wiekowych (20-30 lat, 30-40 lat, 40-50 lat i 50+). Na sali, w której odbywa się wydarzenie, są ustawione stoliki. W Sanoku będzie ich ponad 20, a jeśli będzie taka potrzeba, organizatorzy dostawią kolejne. Przy każdym będzie siedziała jedna kobieta, do której dosiądzie się na krótką, zapoznawczą rozmowę mężczyzna. Dla tych, którym stres odbierze pomysł na ciekawe pytanie, organizatorzy przygotowali kilka gotowych podpowiedzi tematów rozmowy.
Następny proszę
- Jeśli szybkie randki, to nie ma za dużo czasu. Każda para będzie miała tylko pięć minut. Kiedy ten czas minie, usłyszy dzwonek, który jest znakiem, że panowie wstają i przechodzą do pani przy stoliku obok - tłumaczy jedna z organizatorek sanockiej akcji Ewelina Dyrkacz-Kulikowska.
Po każdej takiej rozmowie uczestnicy zaznaczają na kartkach przygotowanych przez organizatorów, czy są zainteresowani rozmówcą. - Jeśli obydwoje przy swoich nazwiskach zaznaczą krzyżyki, to świadczy o tym, że chcieliby się jeszcze spotkać, a my im to umożliwimy. Nie będziemy już organizować randki, o to muszą zadbać sami, dzień po spotkaniu u franciszkanów wyślemy im maile z numerami telefonów - dodaje Ewelina Dyrkacz-Kulikowska.
Czym jest miłość? O randkowaniu, seksie i rozwodach w różnych religiach [BOSKI PODCAST. O MIŁOŚCI]
Pomysłodawczynią szybkich randek przy sanockiej parafii była Monika Głód. Myślała o tym od kilku lat. Nie była pewna, czy taki nowoczesny sposób poznawania się sprawdzi się w mieście tak małym jak Sanok. - Chcieliśmy, żeby w przyjaznej atmosferze i w duchu szacunku mogły się spotkać osoby, dla których ważna jest rodzina, które marzą o tym, by w przyszłości mieć dzieci - mówi działaczka parafialnej wspólnoty.
Impulsem były rozmowy ze znajomymi kobietami, które umawiają się na spotkania przez aplikacje, ale narzekają na płytkość tych relacji. Pierwsza edycja szybkich randek odbyła się w marcu. Na najbliższą, w sobotę, zgłosili się także ci, którzy miesiąc temu nie mieli szczęścia i nie znaleźli drugiej połówki. Organizatorzy mają jednak informację, że kilka par z tego inauguracyjnego randkowania u franciszkanów może powstać. - My nie wnikamy, co tam się dalej dzieje, ale gdzieś pocztą pantoflową dowiedzieliśmy się, że są już i drugie, i trzecie, i czwarte spotkania. To bardzo nas cieszy - mówi Monika Głód.
Wśród uczestników najbliższej edycji speed datingu w Sanoku przeważają osoby po 40. - Tym razem nieco chętniej zgłaszają się panowie. Widać, że są odważniejsi, ale mamy praktycznie po równo kobiet i mężczyzn, panów o dwóch więcej - mówi Monika Głód.
Chcemy pomóc ludziom się spotkać
Proboszczem parafii franciszkanów w Sanoku jest o. Bartosz Pawłowski, o którym było głośno w mediach ogólnopolskich we wrześniu 2024 r. Wyszedł wtedy do uczestników III Marszu Równości odbywającego się na sanockim rynku, tuż obok kościoła franciszkanów. Razem z młodzieżą działającą przy parafii rozdawał słodkości i fragmenty Pisma Świętego. - Chciałem przyjąć tych ludzi, nie oceniając, nie wywyższając się - wspomina w rozmowie z tokfm.pl.
Nie ma wątpliwości, że potrzebne jest porozumienie między obozami, które powstają wśród Polaków. - Uważałem, że to też objaw dobroci i miłości. Żeby szukać tego, co nas łączy, trzeba najpierw się spotkać na płaszczyźnie dobra, stąd taki gest - mówi zakonnik.
Nic dziwnego, że to w jego parafii powstał pomysł organizacji szybkich randek. Gwardian miejscowego zakonu od razu zgodził się na ten plan. - Rzeczywiście, to pomysł niekonwencjonalny, ale też bardzo prospołeczny, bardzo potrzebny w dzisiejszych czasach. Widzimy przecież wokół wiele osób samotnych, często w wieku około 40 lat - mówi o. Bartosz Pawłowski.
Jak na ten pomysł reagują inni proboszczowie z Sanoka? Pytamy zakonnika, czy nie było oburzonych telefonów z miasta. - Nie było. Nic złego nie robimy. Pomagamy tylko katolikom spotkać się, mieć nadzieję, że mogą założyć rodzinę, małżeństwo, wychować dziecko - odpowiada o. Pawłowski.
Miłość zamiast żałoby
Organizatorzy akcji przyznają, że długo zastanawiali się nad tym, czy nie odwołać speed datingu w związku z żałobą narodową po śmierci papieża Franciszka. Uznali jednak, że to nie jest konieczne. - Mieliśmy dylemat, bo jesteśmy wspólnotą katolicką, dla której śmierć papieża to coś przykrego i smutnego. Jednak po konsultacji z o. Bartoszem stwierdziliśmy, że działamy tak naprawdę w duchu miłości, a papież przez cały pontyfikat kierował się miłością do drugiego człowieka. Dlatego postanowiliśmy nie odwoływać randek. - mówi Ewelina Dyrkacz-Kulikowska, jedna z organizatorek. Franciszkanie w Sanoku nie wykluczają, że speed dating będą się jeszcze odbywały.