Pomogą w zakupach, wyprowadzą psa. Wszystko po to, by rozbić obóz na norweskich fiordach
- Decyzję o wyjeździe do Norwegii harcerze podjęli wspólnie, w drodze głosowania;
- Okolice Stavanger, gdzie wybiera się młodzież z Sanoka, to południe Norwegii, gdzie klimat nie jest ekstremalny. W lipcu temperatura oscyluje w okolicach 18°C w dzień i 10°C w nocy;
- Aby na obóz pojechać, trzeba mieć na niego pieniądze. Harcerze postanowili, że uzbierają je samodzielnie, łapiąc różne - mniejsze i większe - prace.
5 Drużyna Harcerska im. Janka Bytnara "TEKLE" w Sanoku to drużyna wędrownicza - od lat przez wędrówki odkrywa Polskę (Bieszczady, Beskid Niski, Góry Słonne, Góry Świętokrzyskie). Tym razem zamarzyli o Norwegii. Dlaczego akurat ten kierunek?
Inspiracją okazał się wyjazd drużynowej Mileny Bonk, który w ubiegłym roku była na międzynarodowym zlocie wędrowników w Roverway. Ale finalnie o kierunku wyprawy zdecydowano w głosowaniu. Członkowie drużyny przygotowali prezentacje na temat swojego wymarzonego miejsca obozowego. Na liście propozycji były Czechy, Słowacja, Góry Stołowe, Karkonosze i Magórski Park Narodowy. - I moja propozycja Norwegii, która była najbardziej odległa i najbardziej szalona, ale wygrała to głosowanie - opowiada drużynowa "TEKLI".
Zbierają pieniądze na obóz
Aby na obóz pojechać, trzeba mieć na niego pieniądze. Harcerze postanowili, że uzbierają je samodzielnie, łapiąc różne - mniejsze i większe - prace. Na liście pomysłów na dorobienie są na przykład niedrogie korepetycje dla uczniów szkoły podstawowej z matematyki, języka polskiego, chemii i biologii. - Oferujemy też robienie zakupów. Myślę, że może być to przydatne dla ludzi zapracowanych albo starszych. Doskonale też zajmiemy się dziećmi. Wielu z nas ma już doświadczenie, ponieważ poza tym, że działa w tej naszej drużynie, jest też kadrą w młodszych drużynach, czyli właśnie zajmuje się np. zuchami - tłumaczy harcerka Milena.
Pierwsze zlecenie już dostali - mają być animatorami na czerwcowych urodzinach w Sanoku. - Nasza harcerska młodzież wie, że marzenia i plany można mieć duże, a żeby je zrealizować nie trzeba liczyć wyłącznie na portfele swoich rodziców. Można zakasać rękawy i pracować - komentuje komendantka Hufca ZHP Ziemi Sanockiej Katarzyna Zgódko.
Podkreśla, że działalność harcerska nie jest w żaden sposób finansowana zewnętrznie, więc za organizowane przez hufce wyjazdy, wycieczki czy rajdy, płacą albo rodzice harcerzy, albo oni sami. I mimo, że te wyjazdy są znacznie tańsze niż oferty komercyjne (kadra pracuje społecznie) to nadal jest to wyzwanie finansowe.
- Akcja, którą wymyśliła nasza młodzież, to przykład odpowiedzialnej postawy. To cieszy i daje nadzieję nie tylko na dziś, ale też na przyszłość. Popieramy wszelkie działania, w których młodzi ludzie podejmują się dodatkowej pracy, są pomysłowi i zaradni. To daje sprawczość, a nam mówi o tym, że harcerskie wychowanie zdało lekcję! - dodaje komendantka.
Na dziko na norweskich fiordach
W Norwegii (podobnie w Szwecji i Finlandii) spanie na dziko w namiocie jest całkowicie dozwolone, a wręcz obowiązuje prawo do swobodnego korzystania z natury, tzw. Allemannsretten. Mówi o tym, że człowiek jest integralną częścią przyrody, dlatego powinien mieć do niej nieograniczony dostęp. Prawo pozwala na biwakowanie praktycznie wszędzie, jeśli tylko obóz powstanie co najmniej 150 metrów od zabudowań.
To inaczej niż w Polsce, gdzie nocowanie "na dziko" jest dozwolone tylko w miejscach specjalnie wyznaczonych przez nadleśnictwa, w ramach programu "Zanocuj w lesie", który obejmuje niewielki ułamek lasów w kraju.
Okolice Stavanger, gdzie wybiera się młodzież z Sanoka, to południe Norwegii, gdzie klimat nie jest ekstremalny. W lipcu temperatura oscyluje w okolicach 18°C w dzień i 10°C w nocy. To, co może być kłopotliwe, to deszcz, na który trzeba dobrze się przygotować. - Dobre buty z membraną czy kurtka przeciwdeszczowa to podstawa, ale niezbędne są też porządne namioty, które nie zaczną przeciekać po pierwszej ulewie. Stąd internetowa zbiórka na sprzęt - mówi Milena Bonk.
Za cel zbiórki harcerze ustawili kwotę w wysokości 3 tys. złotych. Z tych pieniędzy mają być kupione namioty, które będą też możliwie najlżejsze, bo przecież (tak jak zapasy jedzenia i inny sprzęt) trzeba je nosić na własnych plecach przez 120 kilometrów. Każda złotówka więcej od internautów pomoże uczestnikom obniżyć koszty wyjazdu.
Młodzież z Sanoka planuje ostatniego dnia obozu w Stavanger spotkać się z tamtejszymi skautami. - Marzymy o jakimś wspólnym ognisku, na którym moglibyśmy wymienić się doświadczeniami, porozmawiać o podobieństwach i różnicach, bo myślę, że naprawdę byłoby to wartościowe i ciekawe - mówi drużynowa Milena. Lipcowy wyjazd do Norwegii harcerze z Sanoka planują razem z wędrownikami z Jasła.