Potężne burze przeszły przez Podkarpacie. Wydali ważny apel do turystów
Podkarpacie po burzach. Trwa sprzątanie
- Nasze działania polegały głównie na usuwaniu połamanych konarów, gałęzi oraz całych drzew leżących na jezdniach, chodnikach i posesjach. Wypompowywaliśmy wodę z zalanych pomieszczeń, udrożnialiśmy przepusty drogowe - informuje starszy brygadier Marcin Betleja, rzecznik prasowy Podkarpackiego Komendanta Wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej.
Najwięcej interwencji strażaków było w powiecie strzyżowskim i jarosławskim. Zniszczenia są m.in. na cmentarzu w Strzyżowie, gdzie drzewo runęło na kilka nagrobków. Na szczęście nikt nie został ranny.
Zagrzmiało także w Bieszczadach
'Łoskot był taki, że nie wiadomo, czy to grad, czy zwykłe grzmocenie' - informowali po południu w mediach społecznościowych prowadzący Schronisko w Łupkowie - Chata na końcu świata w Bieszczadach. Na profilu schroniska na FB są zdjęcia połamanych w okolicy drzew. Widać też kulki lodu leżące wokół chaty.
Ważny apel do turystów w Bieszczadach
Bieszczadzka Grupa GOPR apeluje do turystów, by - planując wędrówki po górach - pamiętali o sprawdzeniu prognozy pogody. Ważne jest też, by poinformować bliskich o planowanej trasie i zabrać ze sobą naładowany telefon z aplikacją 'Ratunek' oraz powerbank.
Ratownicy przypominają o tym po ostatniej akcji ratunkowej w rejonie Kopy Bukowskiej. 29 maja późnym wieczorem GOPR odebrał zgłoszenie o turyście po poważnym urazie stawu skokowego. Mężczyzna został ranny dwie godziny wcześniej, w miejscu bez zasięgu sieci GSM. Przez długi czas czołgał się, próbując dotrzeć do punktu, z którego mógłby wezwać pomoc. Udało mu się to dopiero około 21:40, kiedy dodzwonił się na numer alarmowy 112.
Połączenie trafiło do ukraińskiego operatora, a następnie do Centrum Operacyjno-Koordynacyjnego Państwowej Służby ds. Sytuacji Nadzwyczajnych w obwodzie lwowskim. Ukraińskie służby poinformowały Stację Centralną GOPR w Sanoku, gdzie niemal w tym samym czasie dotarło także drugie zgłoszenie w tej sprawie, bo rannemu mężczyźnie udało się wysłać SMS do swojej znajomej, która zaalarmowała GOPR.
Przed północą ratownicy z Ustrzyk Górnych dotarli do poszkodowanego. Jak informuje GOPR, turysta był przemoczony i wyziębiony. Ratownicy ocenili, że jest w II stopniu hipotermii. Po ogrzaniu i zaopatrzeniu urazu goprowcy znieśli go na noszach w rejon Rozsypańca, skąd quadem został przewieziony do Wołosatego. Tam pacjenta przejęło Bieszczadzkie Pogotowie Ratunkowe i przetransportowało go do szpitala w Sanoku.
'Nie mamy wątpliwości - gdyby turysta nie dotarł do miejsca, z którego mógł wezwać pomoc, tej nocy mógłby nie przeżyć. Nie oceniamy tej sytuacji - publikujemy ją ku przestrodze' - relacjonuje w mediach społecznościowych Bieszczadzka Grupa GOPR.
Ratownicy apelują, by turyści wybierający się w Bieszczady pamiętali, że w niektórych miejscach nie ma zasięgu i w związku z tym nie można liczyć wyłącznie na pomoc z telefonu. 'Wędrujcie w grupach, nie samotnie - szczególnie po zmroku i poza sezonem. Wasze życie i zdrowie są najważniejsze. Góry to nie tylko piękno - to także odpowiedzialność' - ostrzegają ratownicy górscy w Bieszczadach.