Kontenery z bronią znalezione w Laszkach. Trwa śledztwo prokuratury
Rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński oraz rzecznik MON Janusz Sejmej podkreślili, że broń nie należy do polskiego wojska.
Jak podała w środę w komunikacie rzeczniczka przemyskiej prokuratury Marta Pętkowska, śledztwo ws. broni i amunicji składowanej w Laszkach zostało wszczęte 27 maja z zawiadomienia Delegatury Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w Rzeszowie.
Tak Ukraina 'pokazała żeby'. Gen. Polko: To nie film, gdzie walczy w okopie chłop przy chłopie
Grozi za to kara grzywny, ograniczenia albo pozbawienia wolności do lat 2.
Pętkowska zaznaczyła, że kontenery są wywożone w miejsce do tego przeznaczone.
"Jak wynika z dotychczasowych ustaleń zabezpieczona przez CBŚP broń i amunicja nie pochodzą z zasobów polskiej armii. Trwają czynności mające ustalić źródło jej pochodzenia i odbiorcę. Na miejscu realizowane są czynności z udziałem biegłych z Wojskowego Instytutu Technicznego Uzbrojenia" - dodała.
Czy Polska jest gotowa na atak dronów? 'U nas decydenci się śmieją'
Kontenery z bronią w Laszkach. Arsenał miał trafić na Ukrainę
O broni znalezionej na terenie lądowiska w Laszkach, którym zarządza Aeroklub Ziemi Jarosławskiej, mówił na konferencji prasowej w Warszawie również rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych.
Dobrzyński podkreślił, że prokuratura w ubiegłym tygodniu wydała postanowienie, na podstawie którego funkcjonariusze CBŚP weszli do hangaru i zabezpieczyli broń. Dobrzyński dodał, że broń i amunicja pochodzi od podmiotu prywatnego posiadającego koncesję na handel bronią. "Firma działa legalnie w Polsce" - zaznaczył.
Pytany na konferencji prasowej, jakiego rodzaju broń została zabezpieczona, odpowiedział, że jest to „broń przeciwlotnicza, swego rodzaju wyrzutnie". Porównał tę broń "do tego - co były komendant policji Szymczyk przywiózł z Ukrainy i odpalił w Komendzie Głównej Policji".
Dodał, że według jego wiedzy broń miała trafić na Ukrainę.
Rzecznik podkreślił, że magazyn, w którym znajdowała się broń nie był nadzorowany. "Co jest skandalem. Tego typu broń musi być odpowiednio przechowywana i dozorowana" - powiedział Dobrzyński.
Jako pierwsza o sprawie poinformowała w środę Telewizja Republika.
Posłuchaj: