"Wycinka" kontra "zabiegi". Co Lasy Państwowe chcą robić w cennym Rysim Lesie?
- Rysi Las to górski las wodochronny, obejmujący źródliska potoku Kopija, dopływu Sanu. Występują tam cenne gatunki, są też rysie (stąd jego nazwa);
- Społecznicy alarmują, że Lasy Państwowe chcą wyciąć część drzew, napisali petycję;
- Lasy Państwowe zgadzają się, że miejsce jest cennym obszarem i wyjaśniają swoje stanowisko.
Nazwa Rysi Las nie jest przypadkowa. - Po prostu często tu widuje się rysie. Widziałem też żbika - mówi Andrzej Zbrożek, miłośnik przyrody. Chodzi o cenny obszar dzikiego fragmentu Puszczy Karpackiej, położony w dorzeczu Sanu, w pobliżu Bieszczad. - To fragment, który zachował się przed intensywną gospodarką. Wiek [tutejszych] drzew to nawet ponad 120 lat - podkreśla Zbrożek.
Właśnie na tym terenie - jak alarmują przyrodnicy - zaplanowano wycinkę ponad 1700 metrów sześciennych drewna, w tym m.in. 120-letnie dęby szypułkowe, a także buki, jodły i setki grabów, cennych dla różnorodności biologicznej. Powstała petycja, by chronić to miejsce. Jej inicjatorem jest właśnie Andrzej Zbrożek, ornitolog, z zawodu nauczyciel biologii i przyrody w szkole podstawowej w Birczy i mieszkaniec Huty Brzuskiej.
"Chcemy zachować naturalne procesy i chronione gatunki, które tu licznie występują. Rysi Las to dom dla żbików, rysi, orłów przednich, orlików krzykliwych, sóweczek, puszczyków i licznych dzięciołów. Nietoperze i płazy znajdują tu schronienie i miejsca rozrodu. Na korze starych drzew rosną cenne mszaki, a entomolog Andrzej Melke odkrył tu niezwykle rzadkiego chrząszcza Colenis immunda" - czytamy w petycji. Aktywiści obawiają się m.in. tego, że po wycince rysie znikną. - A to naprawdę niezwykle rzadki ssak. Jest ich w Polsce bardzo mało, to zagrożony gatunek - przypomina Andrzej Zbrożek.
Akcja zbierania podpisów rozpoczęła się od rozmów z mieszkańcami. - Nie będę ukrywał, że nie wszyscy są za tym, żeby ten las chronić. Przekonanie, że las jest miejscem, gdzie trzeba ciąć, użytkować i korzystać, ciągle jest mocne, zwłaszcza w takich miejscach jak tutaj. Ale sporo osób przyznało, że to, co widzą w działaniach Lasów Państwowych, jest za intensywne. Zwracali uwagę, że ten teren staje się bardzo mocno wyeksploatowany. Byli też tacy, którzy popierają nasze postulaty, ale zwyczajnie boją się podpisać z imienia i nazwiska pod takim apelem - mówi Zbrożek.
Co na to leśnicy?
- Jako leśnicy mamy świadomość swoistej wyjątkowości tego lasu - zapewnia nas Małgorzata Kaczorowska z Wydziału Urządzania Lasu Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie. Podkreśla, że rozmowy na temat przyszłości "Rysiego Lasu" toczą się od początku bieżącego roku. Na jedną z wizyt terenowych z udziałem strony społecznej leśnicy zaprosili naukowców z Katedry Bioróżnorodności Leśnej Wydziału Leśnego UR w Krakowie. - Do końca nie podzielili opinii o wyjątkowości przyrodniczej tego miejsca, rozumianej w zakresie potencjału utworzenia rezerwatu. Natomiast wszyscy zgodziliśmy się co do ważności tego miejsca z punku widzenia przyrodniczo-społecznego - podkreśla Kaczorowska.
Przedstawicielka Lasów Państwowych zwraca uwagę na jeszcze inny problem - różne rozumienie pojęć między leśnikami a mieszkańcami. Jak mówi, inne jest chociażby spojrzenie na to, czym w ogóle jest "Rysi Las" czy "starolas". Wyjaśnia, że według definicji leśników o starych drzewach można mówić, gdy mają 150 lat (dęby) albo 130 (jodły czy buki). Co oznacza, że "Rysi Las" "starolasem" nie jest, bo nie spełnia wymienionych kryteriów. - I trzeba to jasno powiedzieć - podkreśla przedstawicielka RDLP w Krośnie.
Kolejny spór dotyczy definicji "lasu społecznego". W petycji przyrodnicy apelują o zachowanie naturalnego charakteru tego miejsca i zaniechanie działań gospodarczych tak, by w przyszłości mógł on uzyskać status lasu o wiodącej funkcji społecznej.
- Lasy społeczne to lasy powstające w okolicach dziewięciu największych polskich miast. To inicjatywa ogólnopolska, a na terenie naszej dyrekcji krośnieńskiej nie ma takich lasów. Natomiast wyznaczane są lasy o zwiększonej funkcji społecznej i te działania są usankcjonowanie prawnie. I o takich lasach rozmawialiśmy z inicjatorami akcji - mówi Kaczorowska.
"Wycinka" czy "zabiegi"?
Kolejna różnica? Aktywiści mówią o "wycince", leśnicy używają słowa "zabiegi". - Leśnicy zaplanowali w tym roku zabieg polegający na usunięciu części drzew. Chodzi nam o to, aby las, który tam rośnie i będzie rósł, był wielopiętrowy i zróżnicowany. Jodła świetnie się czuje i dobrze rośnie w takich wielogeneracyjnych rodzinach i temu miały służyć nasze działania, ale aktualnie nie prowadzimy tam prac, właśnie z uwagi na toczące się ze stroną społeczną rozmowy - zaznacza przedstawicielka Lasów Państwowych.
Andrzej Zbrożny potwierdza, że odkąd sprawa przybrała formalnego biegu - z pismami, spotkaniami i zbiórką podpisów pod petycją - to na miejscu nie toczą się prace leśne. - Natomiast zostało wyznaczonych mnóstwo drzew do wycięcia. Prace były zaplanowane od stycznia na 2025 rok. Pozostało jeszcze pół roku - obawia się społecznik.
Lasy Państwowe zapewniają o planowanych w najbliższych tygodniach spotkaniach ze stroną społeczną. Mieszkańcy zbierają podpisy pod swoją petycją do Mariana Pigana, dyrektora Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie, Witolda Kossa, dyrektora generalnego Lasów Państwowych i Pauliny Hennig-Kloski, minister Klimatu i Środowiska.