Przetrwała trzy rozbiory i dwie wojny, wykończyły ją Lasy Państwowe. Teraz przepraszają
Inicjatywa Dzikie Karpaty zmusiła Regionalną Dyrekcje lasów Państwowych w Krośnie na Podkarpaciu do zbadania jodły wyciętej w 2023 roku w Nadleśnictwie Stuposiany, na terenie otuliny Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Ekspertyza specjalistów wykazała, że jodła miała 337 lat.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Kiedy wykiełkowała ścięta dwa lata temu jodła?
- Co na swoje usprawiedliwienie mają leśnicy?
- Czy los jodły podzielą inne drzewa?
Na wyniki tych badań Dzikie Karpaty czekały od półtora roku. W listopadzie 2023 roku aktywiści wspólnie z leśnikami brali udział w wizji lokalnej. - Obiecano nam pobranie plastra ze ściętego drzewa i wykonanie ekspertyzy potwierdzającej wiek jodły. Potem zapadła cisza. Mijały miesiące, wysyłaliśmy w tej sprawie pisma, odbywaliśmy z leśnikami spotkania, otrzymywaliśmy wymijające odpowiedzi. Mieliśmy poczucie, że zależy im, aby sprawa przycichła - mówi Zuzanna Romanowska, aktywistka Inicjatywy Dzikie Karpaty.
Proces ustalania wieku bieszczadzkiej jodły trwał rok, przekazanie wyniku - kolejne pół. Aktywiści wielokrotnie dopytywali pismami o wynik. Ostatecznie leśnicy zdecydowali się przekazać informacje o wyciętym drzewie.
Okazało się, że jodła z okolic Stuposian wykiełkowała w 1686 roku, kiedy Izaak Newton opisał teorię grawitacji, a w Polsce panował król Jan III Sobieski. Aktywiści podkreślają, że drzewo przetrwało trzy rozbiory Polski, II wojnę światową i narodziny nowoczesnego państwa - nie przetrwało jednak polityki Lasów Państwowych. - Jodła nie doczekała się setnej rocznicy Lasów Państwowych, ścięto ją w 2023 roku - była ponad 3 razy starsza od tej instytucji - czytamy w komunikacie organizacji. - To ogromna strata dla polskiej przyrody. Tak stare drzewa powinny być pomnikami przyrody, nie surowcem. Leśnicy sami nie wiedzą, jak stare i cenne lasy wycinają. Mimo to kontynuują swoje wycinki w jednym z najcenniejszych lasów w Polsce - Puszczy Karpackiej - komentuje Michał Grzywa, aktywista Inicjatywy Dzikie Karpaty.
Wynik badań zaskoczył również leśników
Lasy Państwowe tłumaczą, że jodła została zaplanowana do wycinki jeszcze w 2022 roku m.in. z powodu tzw. względów sanitarnych. Leśnicy odkryli na drzewie rak jodły, który mógł spowodować złamanie drzewa. Drugi powód wycinki to jak informują leśnicy względy hodowlane. W bezpośrednim sąsiedztwie i pod jodłą rosły młode drzewa (buki, jodły), którym należało zapewnić większy dostęp światła.
Rzecznik prasowy Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie zapewnia, że nie można było przypuszczać, że wycinane drzewo jest tak stare. - Drzewo to nie wykazywało jakichś zewnętrznych cech, które by mówiły o tak poważnym wieku. Średni wiek drzewostanu określony w planie urządzenia lasu na tym terenie wynosił 130 lat. Ta jodła nie była grubsza niż inne w tej okolicy, które mają dzisiaj 130-140 lat. Trzeba też zwrócić uwagę na fakt, że nie ma możliwości stwierdzenia wieku drzewa przed jego ścięciem. To był ewenement i oczywiście gdyby była wiedza, że to jest tak stara jodła, to nigdy by nie została do ścinki wyznaczona - mówi Edward Marszałek. Rzecznik podkreśla, że to pierwszy raz w historii, gdy plaster wyciętego drzewa został wysłany do badania, a doszło do tego, ponieważ po ścięciu widać było, że słoje są niezwykle gęsto ułożone.
Rzecznik RDLP w Kośnie przyznaje, że przed wycinką nie robi się specjalnych ekspertyz dla pojedynczych drzew. - O tym, jak trudno jest ocenić wiek świadczy fakt, że przez rok naukowcy tę próbkę badali, żeby stwierdzić, że dokładnie ma 337 lat, a przyrosty na pniu są tak minimalne, że trzeba było do tego użyć narzędzi naukowych. Leśniczy nie ma takich możliwości w terenie - tłumaczy Edward Marszałek. Zapewnia, że w tej sprawie nie było żadnej złośliwości czy złej woli ze strony leśników i że gdyby było wiadomo, że drzewo może mieć ponad 300 lat, to na pewno nie zostałoby ścięte, tylko byłoby pomnikiem przyrody. - Ubolewamy, że taki przypadek jest, ale z drugiej strony, gdyby nie ścięto tego drzewa, to nigdy byśmy się nie dowiedzieli, że tak stare okazy występują w tej części Karpat - mówi. Edward Marszałek ma nadzieję, że plaster bieszczadzkiej jodły, który badali specjaliści, uda się wyeksponować tak, by turyści mogli go oglądać.
To nie jest błąd. To systemowe działanie
Aktywiści Dzikich Karpat mają jednak inne zdanie na ten temat. - To nie jest wyjątek. To nie jest błąd. To systemowe działanie. Lasy Państwowe z całą powagą i spokojem prowadzą gospodarkę, której ofiarą padają jedne z najstarszych drzew w Europie. Puszcza Karpacka wciąż istnieje - ale jeśli nie zaczniemy jej chronić naprawdę, pozostaną nam po niej tylko pniaki, drogi zrywkowe, wspomnienia i fotografie - mówi Michał Grzywa, aktywista Inicjatywy Dzikie Karpaty.
Gdy okazało się, że leśnicy w Bieszczadach wycięli ponad 300 letnią jodłę, szef Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie zarządził kwerendę. Leśnicy mają sprawdzić, czy w okolicy są drzewa o cechach podobnych do jodły ściętej w 2023 r. Jeśli je znajdą, teren na którym rosną ma być wyłączony z gospodarki leśnej. Aktywiści z Dzikich Karpat alarmują, że Puszcza Karpacka wciąż nie jest odpowiednio chroniona, a procesy związane z ochroną najcenniejszych przyrodniczo obszarów są spowalniane, marginalizowane lub celowo ograniczane, przede wszystkim przez leśników. Eksperci i organizacje społeczne apelują o natychmiastowe wstrzymanie wycinek w najstarszych fragmentach i wdrożenie mechanizmów ochronnych na tym terenie. - Zanim ostatnie ślady naturalnych lasów górskich znikną z mapy Polski w wyniku działań Lasów Państwowych - piszą aktywiści.
Źródło: TOK FM