,
Obserwuj
Pomorskie

Jedno "kliknięcie" od Gdańska. Ukraiński siatkarz próbuje uwolnić się od rosyjskiego klubu

2 min. czytania
15.03.2022 13:05
Jeden podpis dzieli ukraińskiego siatkarza od zamiany rosyjskiego klubu Zenit Sankt Petersburg na Trefla Gdańsk. Na zerwanie kontraktu Rosjanie się nie zgadzają, pomóc może światowa federacja.
|
|
fot. Paweł Radzewicz

Dmytro Paszycki próbuje formalnie rozstać się z najbogatszym rosyjskim klubem od wybuchu wojny. - Jako pierwszą propozycję dostał [pójście] na półroczny urlop. Klub powiedział, że będzie mu płacić i że wróci za rok. Dima stwierdził, że to jest niemożliwe, gdy Rosjanie strzelają do jego rodaków i że nie chce tam wracać - opowiada prezes Trefla Gdańsk Dariusz Gadomski.

"To ważniejsze od sportu i pieniędzy"

Ukraiński zawodnik od kilku dni jest w Gdańsku z bratem i ojcem. Nie ukrywa, że myśli nie tylko o graniu, ale też pomocy uciekającej z Ukrainy rodzinie. Część jego bliskich jest w Kijowie, część w innych ukraińskich miastach. Kilka osób dotarło już za polską granicę.

- Moi najbliżsi byli w strefie wojny. Zerwałem kontrakt z Zenitem, bo nie mogłem być dłużej w Rosji, to ważniejsze od sportu i od pieniędzy - mówi Dmytro Paszycki. - Musiałem wyjechać i próbować im pomóc. W Gdańsku czuję się bardzo dobrze. Spędziłem tu jeden sezon, mam dobre wspomnienia. Chciałbym tu grać - przekonuje.

Dmytro Paszycki podczas konferencji w Gdańsku
Dmytro Paszycki podczas konferencji w Gdańsku
Paweł Radzewicz

"Czekamy na decyzję światowej federacji"

Wtorkowa konferencja w Ergo Arenie miała być oficjalną prezentacją zawodnika. Do przekazania meczowej koszulki jednak nie doszło, bo nie udało się dopełnić wszystkich formalności związanych z transferem.

- Rosjanie dostali chyba zakaz rozwiązywania umów z zawodnikami, więc tamtejsza federacja też jest postawiona pod ścianą przez 'naczelnego wodza' - rozkłada ręce prezes Gadomski. - Cała nadzieja w światowej federacji, która może transfer zaakceptować. Wszystkie papiery są złożone, wszystkie opłaty dokonane, mimo że nie byliśmy pewni transferu. To kwestia jednego kliknięcia w FIVB [Międzynarodowa Federacja Piłki Siatkowej - red.]. Być może dojdzie do niego za kilka minut, kilka godzin albo też sprawa będzie się ciągnęła - podsumowuje.

Przejście ukraińskiego siatkarza do Polski - poza wyznaczonym przepisami okienkiem - jest możliwe na mocy transferu medycznego, za innego kontuzjowanego zawodnika Trefla. Jeśli uda się zdobyć zgodę światowej federacji, zawodnik będzie mógł wystąpić już w najbliższym meczu.

Dmytro Paszycki w rosyjskim klubie grał od 2020 roku, na pozycji środkowego. Na początku marca w mediach społecznościowych poinformował, że opuścił Rosję i zerwał kontrakt z Zenitem. 'Jestem w tej chwili w Estonii. Opuściłem Rosję 2 marca. Zerwałem kontrakt z Zenitem. Cała moja kariera stanęła pod znakiem zapytania. Ostatnie 9 dni były bezsenne i pełne bólu' - napisał na Instagramie.