Porządki Sienkiewicza w kolejnej instytucji. Wróci głośna wystawa zmieniona przez PiS
Profesor Rafał Wnuk zajmuje się historią najnowszą, pracuje na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim i w Ośrodku Brama Grodzka Teatr NN w Lublinie. W swojej pracy badawczej zajmuje się głównie tematyką dotyczącą II wojny światowej, ale też podziemia niepodległościowego i antykomunistycznego po wojnie. Jest autorem wielu artykułów i książek.
Naukowiec już wcześniej pracował w Muzeum II Wojny Światowej. W latach 2008-2017 pełnił funkcję głównego specjalisty, a w latach 2013-2017 był kierownikiem Działu Naukowego. Współtworzył wystawę główną w muzeum, razem z prof. Pawłem Machcewiczem, prof. Piotrem Majewskim i dr. Januszem Marszalcem.
Od 2 kwietnia Rafał Wnuk wraca do gdańskiego muzeum. Minister kultury i dziedzictwa narodowego Bartłomiej Sienkiewicz powołał go na stanowisko p.o. dyrektora placówki.
W rozmowie z nami historyk przyznaje, że nad propozycją zastanawiał się kilka tygodni. - To jest całkowita zmiana życia. W Lublinie mam dom, pracę, przyjaciół. Kocham to miasto. Doszedłem jednak do wniosku, że warto, abym podjął to wyzwanie. Uznałem, że to może być fantastyczna intelektualna przygoda. Do tego moje doświadczenie historyczne, muzealne jest już na tyle duże, że mogę spróbować - mówi TOK FM prof. Wnuk.
Spór o wystawę główną
Przypomnijmy, że 'dobra zmiana' nie tylko wymieniła dyrektorów i kierowników w muzeum, ale też przeorganizowała treść wystawy głównej. Zrobiono to bez zgody jej twórców, którzy mieli do niej prawa autorskie. Poszli do sądu i wygrali. Sąd m.in. nakazał muzeum wpłatę 15 tysięcy złotych na rzecz jednej z organizacji pomagających dzieciom. - Z tego co wiem, do dzisiaj się to nie stało, więc jako nowy dyrektor w pierwszej kolejności wykonam prawomocny wyrok sądu - zapowiada Wnuk.
Jak dodaje, trzeba będzie też przeanalizować sprawę wniesionych do Sądu Najwyższego kasacji w tej sprawie. Złożyli je zarówno autorzy wystawy, jak i muzeum pod rządami poprzedniej władzy. - Na razie nie będę się na ten temat wypowiadać. Na pewno sprawę muszą przeanalizować prawnicy - ucina profesor.
Znane nazwiska w Radzie Muzeum POLIN. Sienkiewicz podjął decyzję
Wnuk zapowiada, że przywrócenie pierwotnego kształtu wystawy głównej będzie jednym z pierwszych jego ruchów. - Mówię tutaj m.in. o filmie 'Dyptyk', który kończył wystawę, ale został zdjęty, bo uznano go za niedostatecznie patriotyczny. Zamiast niego wprowadzono - w mojej ocenie - prymitywną i niemądrą kreskówkę czy animację komputerową 'Niezwyciężeni', która całkowicie nie pasowała do muzeum. Rzekłbym nawet, że była przeciwko wymowie tej placówki - twierdzi Wnuk.
Film 'Dyptyk' - jak podkreśla nasz rozmówca - był formą uniwersalnego ostrzeżenia. Pokazywał, jak niewiele ludzkość nauczyła się z tragedii II wojny światowej. - Film powróci, oczywiście w porozumieniu ze współautorami wystawy głównej, bo kluczowa jest dla mnie kwestia praw autorskich - mówi profesor.
Muzeum II Wojny Światowej. Co się zmieni?
Zmian jednak będzie więcej. W rozmowie z nami Wnuk przypomina, że dawne władze muzeum (powołane przez PiS) zdjęły z wystawy grę 'Plan pięcioletni' oraz opis tego, czym była okupacja sowiecka i Związek Radziecki.
- W części opisującej totalitaryzm sowiecki - my, jako autorzy - pokazywaliśmy, że była to próba stworzenia pewnej utopii, w której równorzędne znaczenie miały ideologia, zmiany społeczno-gospodarcze, przemysłowe, własnościowe i terror. Tymczasem ekipa dyrektora Karola Nawrockiego [który dziś jest prezesem IPN - przyp. red.] usunęła wszystkie elementy oprócz terroru. Twierdziła, że komunizm był terrorystyczną, zbrodniczą dyktaturą. Ja oczywiście zgadzam się, że był dyktaturą zbrodniczą, ale nie zgadzam się z usunięciem innych elementów. Nie da się zrozumieć komunizmu bez zmian społeczno-gospodarczych - wyjaśnia nasz rozmówca.
Podaje też inny przykład 'dobrej zmiany' - wprowadzenie historii rodziny Ulmów w pokoju, który pierwotnie był przeznaczony na opowieść o zagładzie w Auschwitz. - Ulmowie to polska rodzina, która zginęła za pomoc Żydom, ale nie miała żadnego kontekstu Auschwitz. To troszkę tak, jakbyśmy w opowieści o strajkach sierpnia 1980 roku nagle zaczęli opowieść o ruchu hippisów - dziwi się nasz rozmówca.
Beatyfikacja rodziny Ulmów. Wielowieyska do Glińskiego: Wstyd, że pan fejki powiela
Według prof. Wnuka wszystkie zmiany wprowadzane w placówce przez środowiska PiS miały swój cel. - Uznano, że muzeum nie było wystarczająco polskie, nie reprezentowało polskiego punktu widzenia, nie było przygotowywane przez ludzi, którzy rozumieją polską mentalność i polską rację stanu. (...) Z czysto politycznych przyczyn pozmieniano to, co chciano - mówi. W efekcie, w jego ocenie, narracja w muzeum stała się mniej uniwersalna i szła w kierunku nacjonalistycznym.
Co dalej z Westerplatte?
Profesor nie kryje, że wyzwaniem będzie także Westerplatte. Przypomnijmy, że - zgodnie z wolą PiS - Muzeum II Wojny Światowej oraz Muzeum Westerplatte i Wojny 1939 r. zostały połączone.
- Obawiam się wielu niespodzianek i problemów. Westerplatte jest własnością wszystkich Polaków, ale ten element naszej tożsamości jest też miejscem niezwykle ważnym dla tożsamości mieszkańców Gdańska. Nie może być tak, że na uroczystościach na Westerplatte jest obecny prezydent Polski, a nie może być obecny prezydent Gdańska lub odwrotnie. To jest nasza wspólna historia - mówi Wnuk.
Podkreśla, że chce, aby Muzeum II Wojny Światowej - razem z Muzeum Westerplatte - było miejscem spotkań, dyskusji, konferencji naukowych. - Marzy mi się miejsce, które współtworzy miasto, a nie takie, które jest od miasta odwrócone. A czy mi się uda to zrobić? Zobaczymy - mówi nowy dyrektor Muzeum II Wojny Światowej.