,
Obserwuj
Pomorskie

"Kariera Szczurka zaczęła się i kończy przez kobiety". Czy w Gdyni zadziałał "efekt Franki"?

3 min. czytania
15.04.2024 08:00
Aleksandra Kosiorek i Tadeusz Szemiot walczą o fotel prezydenta Gdyni. Do rozstrzygnięcia został tydzień. - To może być zamknięte koło. Kariera prezydenta Szczurka zaczęła się i kończy "dzięki" albo "przez" kobiety - mówi TOK FM politolog z Uniwersytetu Gdańskiego.
|
|
fot. Michał Ryniak / Agencja Wyborcza.pl

W Trójmieście nadszedł czas rządów kobiet. Aleksandra Dulkiewicz w Gdańsku i Magdalena Czarzyńska-Jachim w Sopocie wygrały prezydenckie wybory w pierwszej turze. Wcześniej do gabinetu wojewody pomorskiego wprowadziła się Beata Rutkiewicz. Za niespełna dwa tygodnie do tego grona może dołączyć Aleksandra Kosiorek, zwyciężczyni pierwszej tury wyborów prezydenckich w Gdyni.

Kandydatka Gdyńskiego Dialogu przygotowała się do prezydenckiej kampanii bardzo dobrze. Mimo, że nie ma samorządowego doświadczenia, to zarówno w debatach, jak i podczas konferencji prasowych udowadnia, że wie, do jakiej funkcji aspiruje. Ma jeszcze jeden atut - jest młodą, ambitną, zapowiadającą naprawę miasta kobietą. Żeby zrozumieć, jakie może to mieć znaczenie w Gdyni, trzeba sięgnąć do historii.

To ona stoi za sensacją w Gdyni. Kim jest Aleksandra Kosiorek?

Gdynią rządziła wizjonerka

Pierwszą demokratyczną - wybieraną jeszcze przez radę miasta - prezydentką Gdyni była Franciszka Cegielska. Po 1990 roku to ona nadawała bieg zmianom, tworząc nowoczesne miasto.

- To był początek lat dziewięćdziesiątych, wtedy było takie powiedzenie: 'Wolne miasto Gdańsk i dynamicznie rozwijająca się Gdynia' - wspomina dr Paweł Trawicki, politolog z Uniwersytetu Gdańskiego. - I rzeczywiście w tych słowach zawiera się istota prezydentury Franciszki Cegielskiej. Myślę, że była nie tylko świetnym włodarzem, ale też wzorem dla innych gospodarzy dużych miast w Polsce. Przyjaciele mówili o niej 'Żelazna Franka' - dodaje ekspert, wspominając, że w czasie jej prezydentury studiował politologię.

- Niejednokrotnie przechodząc w Gdyni koło Cyganerii, późnym popołudniem czy wieczorami, widać było panią prezydent, która siedziała przy swoim ulubionym stoliku, już wiele godzin po zamknięciu urzędu miejskiego, nad jakąś stertą papierów, w kłębach dymu papierosowego, bo paliła jak lokomotywa. Ona żyła Gdynią i rzeczywiście to nie było tak, że od ósmej do szesnastej zajmowała się sprawami Gdyni, tylko 24 godziny na dobę - mówi Trawicki.

Wybory w Gdyni. Wyciekło nagranie. Kandydatka Żąda przeprosin

Kontynuacja w męskich rękach

Franciszka Cegielska zdecydowała się zostawić Gdynię dla Sejmu - została posłanką, później ministrem zdrowia. Wcześniej namaściła młodego samorządowca Wojciecha Szczurka, który jej wizję Gdyni przez długie lata realizował.

- Początek kariery Szczurka w Gdyni to właśnie patronat Franciszki Cegielskiej - mówi dr Trawicki. - Wojciech Szczurek, jako młody radny, został wtedy przewodniczącym rady miejskiej. Kiedy pani prezydent zdobyła mandat poselski, to fotel po niej objął Wojciech Szczurek i to może być tak symbolicznie zamknięte koło. Kariera prezydenta Szczurka zaczęła się i kończy się 'dzięki', albo 'przez' kobiety - dodaje mój rozmówca.

Dziedzictwo Franki?

Tu wracamy do kandydatów na prezydenta Gdyni. Drugiej tury w wyborach można się było spodziewać, ale faktu, że zabraknie w niej Wojciecha Szczurka nie przewidywał nikt. Podobnie jak tego, że pierwszą turę wygra Aleksandra Kosiorek. Jej kontrkandydat - reprezentujący Koalicję Obywatelską, ruchy miejskie i Lewicę - Tadeusz Szemiot ma do dyspozycji ogromne partyjne zaplecze. W kampanii może liczyć na głosy wsparcia ze strony najważniejszych ogólnopolskich graczy - z ministrami obecnego rządu i premierem na czele. Jednak Kosiorek ma coś unikatowego, co siedzi głęboko w lokalnym gdyńskim patriotyzmie - może budzić skojarzenia z 'Żelazną Franką'. Dzięki temu osobom, które nie są pewne swojego wyboru albo zostały osierocone przez porażkę Wojciecha Szczurka, może być łatwiej postawić krzyżyk przy nazwisku kobiety.

- Duch Franki czuwa nad Gdynią - przyznaje Trawicki, mrugając okiem. I potwierdza, że dowodu na 'efekt Franki' można doszukiwać się w wynikach pierwszej tury wyborów samorządowych.

Posadzona o świcie, czyli jak gdyńska choinka nie zdążyła pomóc w wyborach

Sentyment może mieć znaczenie

- Wyniki wyborcze są też zaskakujące z tego względu, że Gdyński Dialog wcale nie osiągnął świetnego wyniku, jeśli chodzi o miejsca w radzie miejskiej, natomiast rewelacyjny wynik uzyskała kandydatka na prezydenta - zauważa mój rozmówca.

- W radzie miejskiej zdecydowanie wygrała Koalicja Obywatelska, ale kandydat KO na prezydenta wcale nie uzyskał takiego świetnego wyniku. To oznacza, że są osoby, które głosowały do rady miasta na kandydata Koalicji Obywatelskiej, ale nie głosowały na kandydata Koalicji Obywatelskiej na urząd prezydenta. Myślę, że to może tak figlarnie i przewrotnie Franka trzyma rękę na gdyńskim pulsie - podsumowuje politolog.

Druga tura wyborów samorządowych odbędzie się 21 marca