,
Obserwuj
Pomorskie

Gdynia będzie mieć prezydentkę. Aleksandra Kosiorek ze znaczną przewagą

3 min. czytania
22.04.2024 06:00
Aleksandra Kosiorek - startująca z Gdyńskiego Dialogu - została wybrana na prezydenta miasta. W II turze wyborów samorządowych zdobyła 62,49 proc. głosów. Pokonała Tadeusza Szemiota z KO, na którego głosy oddało 37,51 proc. mieszkańców. Kosiorek zastąpi wieloletniego prezydenta Gdyni - Wojciecha Szczurka.
|
|
fot. Kamil Gozdan / Agencja Wyborcza.pl

Już w nocy - mimo niepełnych wyników - Szemiot w rozmowie z PAP pogratulował Aleksandrze Kosiorek zwycięstwa. - Gdynianie zdecydowali. Gratulacje dla Aleksandry Kosiorek zwycięstwa w wyborach - powiedział. - Od jutra liczę na to, że zaczynamy współpracę i działamy na rzecz naszego wspaniałego miasta - podkreślił.

Zapytany, czy chciałby zostać wiceprezydentem miasta, odpowiedział, że na nic nie liczy. - Najpierw musi paść propozycja i będziemy wspólnie decydować o tym, kto zostanie wiceprezydentem. To nie jest tylko moja decyzja - zaznaczył Szemiot.

Aleksandra Kosiorek w rozmowie z PAP nie kryła zaskoczenia. - Jest to duża przewaga - stwierdziła. Dodała, że to pozytywne i miłe zaskoczenie. - Teraz wiemy, że Gdynia naprawdę zasługuje na więcej i przeprowadziliśmy razem z Gdyńskim Dialogiem w Gdyni prawdziwą turkusową rewolucję - powiedziała.

Pytana, czy zaproponuje swojemu kontrkandydatowi fotel wiceprezydenta miasta odpowiedziała, że podtrzymuje to, o czym mówiła w kampanii wyborczej, czyli że zaproponuje stanowisko osobie merytorycznej wskazanej przez klub Koalicji Obywatelskiej. Podkreśliła, że niezbędna i potrzebna jest współpraca z Radą Miasta.

Sensacja w Gdyni w I turze

Pierwszą turę wyborów na prezydenta Gdyni wygrała Aleksandra Kosiorek z Gdyńskiego Dialogu, otrzymując 34,43 proc. głosów. Na drugim miejscu znalazł się Tadeusz Szemiot z Koalicji Obywatelskiej z wynikiem 25,85 proc. Dopiero trzecią pozycję zajął wieloletni prezydent Wojciech Szczurek. Uzyskał 23,53 proc. głosów, nie dostając się nawet do drugiej tury.

W mieście była to prawdziwa sensacja. Wojciech Szczurek prezydentem Gdyni był od 1998 roku. Gdyby wygrał te wybory, byłaby to jego siódma kadencja.

Przez ostatnie dwa tygodnie Kosiorek i Szemiot prowadzili intensywną kampanię. Co ciekawe - oboje zadeklarowali, że po wyborach będą ze sobą współpracować. - Skieruję zaproszenie, żeby [Aleksandra Kosiorek] była wiceprezydentem w moim kolegium prezydenta - zadeklarował Szemiot i podobną zapowiedź złożyła przedstawicielka Gdyńskiego Dialogu.

Kim jest Aleksandra Kosiorek?

Aleksandra Kosiorek jest prawniczką. Od 2013 roku współprowadzi kancelarię. Specjalizuje się w prawie medycznym. Społecznie działa od 2016 roku. Nie tylko lokalnie. Współorganizowała m.in. protesty dotyczące praw kobiet. Na swojej stronie przekonuje, że nigdy nie była związana z żadną partią polityczną, choć przyznaje, że 'na prośbę niektórych posłanek' świadczyła im pomoc prawną.

W kwestionariuszu PAP Kosiorek podała, że jej pierwszą decyzją - jako prezydenta - byłby audyt finansów miasta i jednostek miejskich, a także przegląd umów wieloletnich (długoterminowych) i wszystkich umów związanych z promocją miasta.

To ona stoi za sensacją w Gdyni. Kim jest Aleksandra Kosiorek?

Chciałaby, aby Gdynia skupiła się na inwestycjach dzielnicowych, bardziej współpracowała z gminami sąsiednimi - w szczególności w zakresie wspólnych projektów.

Kim jest Tadeusz Szemiot?

Tadeusz Szemiot to wieloletni radny Gdyni z ramienia Koalicji Obywatelskiej. Z wykształcenia - ekonomista. Ukończył studia na Wydziale Ekonomicznym Uniwersytetu Gdańskiego.

W wyborach startował z hasłem: 'Nowy prezydent, lepsza Gdynia'. Przekonywał, że jednym z największych wyzwań miasta jest demografia. 'Stajemy się turystyczną wydmuszką. Coraz więcej mieszkań kupowanych jest na cele inwestycyjne, wiele lokalizacji wpadło w segment premium rynku mieszkaniowego, z cenami stanowiącymi barierę dla normalnego rozwoju miasta. Przekłada się to też na ceny najmu' - wskazywał w ankiecie dla PAP.

'Kariera Szczurka zaczęła się i kończy przez kobiety'. Czy w Gdyni zadziałał 'efekt Franki'?