"Zamarznięta Motława kusi". Tak ludzie ryzykują życie. "Oby nie było to ostatnie zdjęcie"
Tłumy śmiałków wychodzą w Gdańsku na zamarznięte wody Motławy. Lód wydaje się być gruby, ale gdy pod nim płynie rzeka, jest też nieprzewidywalny. O tym, że jest to zachowanie ryzykowne, informują z brzegu policja i straż miejska. Amatorów spacerów po lodzie to jednak nie odstrasza.
Zamarznięta Motława w centrum Gdańska wygląda jak popularny deptak. Poza spacerowiczami można zobaczyć na nim także łyżwiarzy, wędkarzy a nawet rowerzystów.
- Wszystko w porządku, lód jest gruby, także myślę, że nic się nie może stać. Mam taką nadzieję - uśmiecha się kobieta, która na lód weszła z dzieckiem i partnerem. Gdy zapytałem mężczyznę o wejście na zamarzniętą Motławę, to tylko pokiwał głową.
- Warto. Rzadko się zdarzają takie sytuacje. Byliśmy wczoraj w nocy, ale teraz, jak jest słoneczko, to o wiele lepiej to wygląda - mówi z kolei młody mężczyzna z łyżwami w ręku. Na pytanie o grubość lodu odpowiada z dużą pewnością siebie - No, 20-30 cm spokojnie ma. Mróz jest już tyle czasu, że na pewno 40 cm tego lodu - przebija go młoda dziewczyna. - Zresztą tutaj więcej ludzi chodziło, nagrania były, więc raczej się nie załamie - wzrusza ramionami.
"Po jeziorze jeździliśmy motocyklem"
- Motława kusi - odkrzykuje radośnie kolejny spacerowicz. - Z czystej ciekawości weszliśmy, tylko na chwilę zrobić zdjęcie, bo nie ma co kusić losu - dodaje zerkając na dwie młode dziewczyny, pozujące na wszystkie strony - Proszę pana, my wczoraj motocyklem po jeziorze jeździliśmy na Kaszubach, tutaj nic się nie załamie, no gdzie? Tu nie ma co się obawiać, będziemy dzieciom opowiadać, jak to kilkanaście lat temu matki po Motławie chodziły - dodają bez cienia refleksji.
Refleksja i odrobina wyobraźni bardzo by się w tej sytuacji przydały. Służby nie mają wątpliwości, że spacery po Motławie są ryzykowne. Na nabrzeżu co jakiś czas pojawiają się patrole policji i straży miejskiej, apelując przez głośniki o zejście z lodu i ostrzegają, że w każdej chwili tafla może się załamać.
Nigdy nie wiemy, jaki jest lód
- Nie możemy zapominać, że ta rzeka nie zniknęła, ona cały czas pod tym lodem płynie - mówi Robert Kacprzak ze Straży Miejskiej w Gdańsku. - Ten lód może być w jednych miejscach grubszy, w innych cieńszy, nigdy nie wiemy, pod jakim naporem się załamie, czy to będzie pięć osób, czy może dwadzieścia. To nie jest lodowisko, więc tutaj nigdy nie mamy pewności, że on lód jest bezpieczny - wyjaśnia.
Nie ryzykujmy
- Na Motławie są też statki – dodaje strażnik. - Ta woda cały czas pracuje, one też się ruszają, zbliżając się ryzykujemy dużo, bo w każdym momencie gdzieś ten lód może się załamać, statek może się ruszyć, więc nie jesteśmy w stanie przewidzieć wszystkiego - rozkłada ręce.
- Wiemy, że jest to teraz modne, każdy chciałby jakąś fotkę, czy jakieś nagranie sobie wrzucić w media społecznościowe, ale mimo wszystko zalecamy nie ryzykować, żeby to nie był nasz ostatni film, czy nasze ostatnie zdjęcie w życiu - podsumowuje strażnik.
Posłuchaj podcastu!
Źródło: TOK FM