Minister rusza "na ratunek" protestującym górnikom? "Nie ma co człowiekowi robić krzywdy"
- Rozpoczynamy ten dzień z nadzieją - mówił w TOK FM rzecznik protestujących górników w kopalni Silesia Kazimierz Gajcarek. Jak dodał, liczy na to, że rozmowy z udziałem ministra energii Miłosza Motyki, pomogą wyjść z impasu.
- Do Katowic jedzie minister energii Miłosz Motyka. Przedstawiciel rządu ma pomóc ugasić konflikt w kopalni PG Silesia;
- Od 9 dni pod ziemią przebywa tam ok. 20 górników, którzy protestują przeciwko zwolnieniom;
- Protestujący domagają się objęcia pakietem osłonowym, tak jak w przypadku spółek Skarbu Państwa;
- "Właściciel nie planuje zamknięcia kopalni. Chce ponownie zatrudnić górników, ale na innych warunkach niż dotychczas" - mówił w TOK FM rzecznik protestujących Kazimierz Gajcarek.
Trwa protest górników z kopalni PG Silesia. Od 22 grudnia ok. 20 górników strajkuje pod ziemią. Także na powierzchni trwają akcje protestacyjne. Sytuację komentował w TOK FM rzecznik protestujących górników w kopalni Silesia Kazimierz Gajcarek.
Zapytany, jaki jest stan przebywających pod ziemią górników, odparł, że cały czas są pod kontrolą lekarzy i ich stan zdrowia jest monitorowany. - Czują się dobrze, w niedzielę wieczorem był u nich lekarz, sprawdził wszystko, ale cały czas są pod opieką zastępu ratowników, więc gdyby cokolwiek się działo, pomoc jest blisko - wyjaśnił w "Poranku TOK FM" Gajcarek. Dodał, że mimo że górnicy nie wyjeżdżali na powierzchnię już od 9 dni, to są zdeterminowani i zbulwersowani zachowaniem właściciela kopalni.
- Tylko raz przedstawiciel właściciela zjechał pod ziemię i postraszył protestujących, oznajmiając, że winę za sytuację ponosi ministerstwo energii, a nie zarząd kopalni, co oczywiście nie jest prawdą, bo właściciel kopalni zmniejszył liczbę osób pracujących na ścianie, czy w przodkach o jedną trzecią, to także właściciel kopalni nie wypłacił "barbórki". Cała sprawa nie miałaby miejsca, gdyby zarządzanie naszą kopalnią było mądre - wyjaśnił Gajcarek.
Rozmówca Jacka Żakowskiego zwrócił uwagę, że spółka jest w sanacji, co oznacza, że nie zarządza nią obecnie właściciel a przedstawiciel sądowy, więc trudno mówić o tym, że kopalnia była dobrze prowadzona.
- Żeby jeszcze zaostrzyć sytuację, właściciel kopalni rozwiesił na powierzchni informację, że od połowy stycznia rozpocznie się proces zwolnień. Pracę ma stracić docelowo 760 osób, co stanowi niemal 100 proc. załogi pracującej na dole. Natomiast właściciel nie planuje zamknięcia kopalni, chce za to przyjąć wszystkich górników, którzy zgłoszą się do pracy, ale nie na zasadach, jakie obowiązują dzięki karcie górnika, a na zasadach właściciela, dużo gorszych dla pracowników - doprecyzował rzecznik protestujących górników.
Gość TOK FM podkreślił, że górnicy mogli wyjechać na powierzchnię już w Wigilię, ale przedstawiciel właściciela odmówił rozmów. Dlatego teraz pewną nadzieję załoga PG Silesia pokłada w interwencji ministra energii Miłosza Motyki, który w poniedziałek będzie brał udział w rozmowach z pracownikami spółki.
- Minister wykazał dobrą wolę. W tych rozmowach ma zostać powołany zespół, który będzie pracował nad postulatami. Nie wiemy, co zostanie wynegocjowane, jak będzie się pan minister zachowywał, ale rozpoczynamy ten dzień z nadzieją. Myślę, że gdyby minister nie miał żadnych propozycji, nie przyjechałby i nie zapraszał na rozmowny tylko po to, żeby górnikom życzyć wszystkiego dobrego w Nowym Roku, to jest bez sensu przecież. Muszę powiedzieć, że choć nie jestem fanem ministra Motyki, to nie ma co człowiekowi robić krzywdy, skoro zachował się w porządku - podsumował Gajcarek.
Spotkanie z udziałem ministra energii rozpocznie się w Śląskim Urzędzie Wojewódzkim o godzinie 11:00.
Źródło: TOK FM/ Fot. Tomasz Ziobro/REPORTER