Chorzów chce podatku od Parku Śląskiego. "Trudno oczekiwać, żeby drzewa czy wiewiórki płaciły”
Chorzów odrzuca prośby Parku Śląskiego o umorzenie podatku od nieruchomości niekomercyjnych. Chodzi o daninę w wysokości kilku milinów złotych, z której w poprzednich latach miasto zwalniało spółkę. Obecnie jednak prezydent Chorzowa już trzy razy nie zgodził się na takie rozwiązanie.
- Park Śląski leży w całości na terenie Chorzowa i zajmuje ok. 12 proc. powierzchni miasta;
- Terenami zarządza spółka należąca do samorządu województwa śląskiego;
- Trwa zażarty spór o podatek.
Jak tłumaczy Aneta Miler, rzeczniczka Parku Śląskiego, spółka płaci podatki za tereny komercyjne, które wykorzystywane są do prowadzenia działalności gospodarczej, ale za obszary niekomercyjne: lasy, stawy, łąki, czy alejki - od lat składane były wnioski o umarzanie podatku.
- Do ubiegłego roku miasto przychylało się do takich wniosków, a środki spółka przeznaczała na bieżące utrzymanie parku: sprzątanie, koszenie, ochronę i pielęgnację zieleni, czy modernizację obiektów. Sytuacja zmieniła się w 2025 r. Wnioski o umorzenie podatku za pierwsze trzy kwartały za część niekomercyjną parku, za tereny rekreacyjne dostępne dla wszystkich, zostały odrzucone. W praktyce oznacza to, że część środków przeznaczonych na remonty już teraz została wstrzymana - wyjaśnia rzeczniczka.
Miast nabrało wody w usta
Obecnie spółka złożyła kolejny wniosek o umorzenie podatku za ostatni kwartał 2025 r. i oczekuje na decyzje prezydenta Chorzowa. Miasto nie chce wypowiadać się w tej sprawie. Przedstawiciele magistratu zasłaniają się tajemnicą skarbową, jeśli chodzi o wysokość daniny. Nie chcą też informować o powodach decyzji. Natomiast Marcin Michalik, były wiceprezydent Chorzowa oraz szef klubu radnych KO w Radzie Miasta uważa, że brak zwolnienia z podatku narusza zdroworozsądkowy kompromis i naraża Park na wielomilionowe straty.
- Mówimy o dużych kwotach. Informacją niejawną jest to, że za 2024 r. obłożenie wyniosło 6 min zł - wylicza Michalik. – A przecież z parku korzystają m.in. Chorzowianie, a prezydent jest z niego dumny i pokazuje to w różnego rodzaju materiałach promocyjnych - dodaje.
Radny zaznacza, że oczywiście należy pilnować budżetu, bo wydatki Chorzowa, np. w związku z zamkniętą estakadą w ciągu DK 79 są ogromne, ale szukanie pieniędzy w Parku Śląskim nie ma sensu.
- Są miejsca, gdzie trzeba szukać wsparcia. Np. w budżecie państwa, jeśli jeśli chodzi o drogę krajową. Można walczyć o ośrodki unijne. To są miejsca, gdzie spokojnie można lobbować. Natomiast trudno oczekiwać, żeby drzewa, czy wiewiórki płaciły podatek- przekonuje radny.
Park Śląski o powierzchni ponad 500 ha jest nie tylko największym miejskim parkiem w Polsce, ale także jednym z największych w Europie. Choć położony w samym sercu aglomeracji śląskiej na styku trzech miast: Chorzowa, Katowic i Siemianowic Śląskich, w całości znajduje się w granicach administracyjnych Chorzowa.
Źródło: TOK FM