Taksówka dla seniora wywołała burzę. "Łapałem się za głowę"
Miejski radny z Tychów - oddolnie, z potrzeby serca - zorganizował akcję pod hasłem "Taksówka dla seniora". Maciej Blada pomaga starszym mieszkańcom, którzy chcą dotrzeć do lekarza, instytucji czy sklepu. Inicjatywa, która cieszy się ogromnym zainteresowaniem, spotkała się również z krytyką.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Na jakiej zasadzie działa "Taxi senior" i do kiedy?
- Z jakimi reakcjami spotkała się inicjatywa Macieja Blady?
- Czy - gdyby można było cofnąć czas - Blada nazwałby swoją akcję inaczej?
"Znasz osobę, która potrzebuje transportu? Napisz lub zadzwoń - postaram się pomóc w miarę możliwości czasowych. Usługa jest bezpłatna" - czytamy na profilu Macieja Blady w mediach społecznościowych. Jednak 1 listopada pojawił się kolejny wpis z tytułem: "Ważny komunikat!". Radny przyznał w nim, że pojawiają się nieprzychylne komentarze oraz wątpliwości dotyczące zasad działania "Taxi Senior". Zapewnił, że projekt powstał z potrzeby serca - jako akcja jednoosobowa, wolontaryjna i krótkoterminowa. Ma być prowadzona do 21 grudnia.
Dalej Blada wskazuje, że "pomysł spotkał się z ogromnym zainteresowaniem zarówno mieszkańców, jak i mediów z województwa śląskiego". "Nie mam wątpliwości, że rozwinięcie takiej idei miałoby sens. Mam nadzieję, że w przyszłości będzie możliwe wprowadzenie takiej pomocy na szerszą skalę, zgodnie z obowiązującym prawem" - czytamy we wpisie radnego.
"Taksówka dla seniora", która "wymknęła się spod kontroli"
Z Maciejem Bladą chciałem porozmawiać osobiście. Początkowo radny był niechętny, by opowiadać o akcji, która - jak to określa - "wymknęła się spod kontroli". - Po opublikowaniu wpisu w internecie jego zasięg wyniósł 100 tys. wejść na koncie prywatnym. Nie ukrywam, że trochę mnie to przytłoczyło - mówił TOK FM Blada. W końcu jednak dał się namówić na wywiad.
Jak zaczęła się akcja pod hasłem "Taksówka dla seniora"?
Pewnego razu pod jednym ze sklepów spożywczych zapukała w szybę mojego samochodu seniorka. Zapytała, czy podrzucę ją na przystanek. Odpowiedziałem: "Nie, ja podrzucę panią do domu". I stąd pomysł. Mając kontakt z seniorami od wielu lat, zdałem sobie sprawę, że dla wielu z nich nawet najkrótszy i najmniej kosztowny kurs jest obciążeniem. Dlatego ruszyłem z pomocą. Pierwszy raz - półtora roku temu. Tej jesieni do akcji wróciłem.
Akcja funkcjonowała, pojawił się post, był artykuł w portalu "Ślązag" i spotkał się pan z hejtem. Czy to za dużo powiedziane?
Codzienność bez hejtu jest niemożliwa, dlatego wręcz czekałem na to, kiedy się pojawi. Nie ukrywam, że na terenie miasta tych nieprzychylnych komentarzy nie było. Natomiast po opublikowaniu artykułu w mediach, które dotyczą całego województwa, pojawiło się kilka komentarzy absolutnie zadziwiających, kwestionujących legalność działania tego typu pomocy. Podkreślam na każdym kroku, że jest to wolontariat, pomoc od serca - absolutnie bezpłatna. Pojawiły się nieprzychylne komentarze - najprawdopodobniej jakichś korporacji taksówkarskich, które obawiają się o swoją przyszłość i swoich klientów. Pojawiły się pytania: "Ile samochodów jeździ w mojej korporacji? Ilu mam kierowców?". Łapałem się za głowę, czytając tego typu wpisy. Nie jestem żadną korporacją i nie zamierzam takiej otwierać.
I przejął się pan tym wszystkim.
Jestem osobą wrażliwą i każdy komentarz, który godzi w chęć udzielania pomocy, mnie boli. Ktoś napisał również o tym, że seniorzy mają bezpłatny transport publiczny, więc po co im takie wsparcie. Komentowany był również model samochodu - że nie spełnia warunków, że jest zbyt niski i brzydki.
Czy problemem nie jest sama nazwa inicjatywy: "Taksówka dla seniora"? Napis: "Taxi senior" może sugerować, że to profesjonalny pojazd, którego kierowca musi opłacać licencję itd.
Uważam, że nazwa - delikatnie mówiąc - jest niefortunna, natomiast z drugiej strony ona naturalnie się kojarzy z tego typu usługą, z podwózką. Myślę, że gdybym cofnął czas, nazwałbym to tak samo, ale musimy wprowadzić tutaj pewne ramy prawne, żeby ta "taksówka" mogła funkcjonować.
Maciej Blada mówi o sobie, że jest przyjacielem seniorów. Podkreśla, że był mocno związany ze swoim świętej pamięci dziadkiem, który do 91. roku życia prowadził samochód i również wspierał swoich przyjaciół. Jest też pianistą oraz autorem kilku publikacji, m.in. książki obyczajowej pt. „Klub 70”, która opowiada o przyjaźni wnuka z babcią.
Źródło: TOK FM