Wymiana opon? W tym sezonie trzeba głębiej sięgnąć do portfela. "Ceny poszły w górę o 30-40 procent"
Jesień i zima to pory roku, kiedy śląska policja odnotowuje większą liczbę kolizji i wypadków spowodowanych między innymi warunkami atmosferycznymi. - Szybko zapadający zmrok, gęsta mgła, liście na drodze, śnieg i mróz - to wszystko sprawia, że zdarzeń drogowych w tych porach roku przybywa - mówi sierżant sztabowy Damian Sokołowski z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach.
W Polsce nie ma obowiązku jazdy na oponach zimowych w jesienno-zimowym okresie. Mimo to śląska drogówka z całą stanowczością zaleca korzystanie z takich opon. Czy to już pora na zmianę?
- Trzeba brać pod uwagę sposób użytkowania samochodu. Z wymianą ogumienia na zimowe nie powinien czekać ten, kto na przykład dojeżdża autem do pracy wcześnie rano, kiedy temperatura wynosi około 0 stopni. Zwłaszcza, jeśli mówimy o jadących do kopalni na Wesołą, na Kostuchnę czy do Katowic, gdzie wokół są lasy. Tam może być ślisko - ostrzega Grzegorz Bereszka, wulkanizator z Tychów.
Zwraca uwagę, że letnia opona jest sztywna, przez co na śliskiej powierzchni wydłuża się droga hamowania. Opona zimowa - przy niskich temperaturach - powinna zachowywać elastyczność, a to wiąże się z przyczepnością, na której nam zimą najbardziej zależy.
Właściwe opony i hamulce to według wulkanizatora z Tychów dwie najistotniejsze elementy w samochodzie. Bereszka przyznaje też, że kierowcy na Śląsku mają dużą świadomość w tym temacie i - mimo braku obowiązku - opony zmieniają. Dotyczy to zarówno doświadczonych kierujących, jak i takich, którzy prawo jazdy mają od niedawna.
Dbanie o własne bezpieczeństwo
- Kiedy jestem na parkingu, na przykład przed dużym marketem, zwracam uwagę na opony innych kierowców. Nie zdarzyło się, żebym zauważył, że ktoś wymienił tylko dwie opony na zimowe - mówi Bereszka. Kiedyś, jak dodaje, była to sytuacja wcale nierzadka. Kierowcy - na ogół z powodu oszczędności - wymieniali opony letnie na zimowe tylko w kołach, gdzie jest napęd. - To są stare czasy - stwierdza nasz rozmówca. - Zresztą wtedy też ci kierowcy po kilku dniach wracali i zakładali kolejne dwie - dodaje.
A skoro już przy oszczędnościach jesteśmy, kierowcy muszą liczyć się z tym, że na oponach zimowych raczej nie zaoszczędzą. Ich ceny - jak wielu innych towarów - też poszły w górę. Według naszego rozmówcy, w stosunku do poprzedniego sezonu - nawet o 30-40 procent na sztuce. Przyznaje też, że musiał podnieść ceny usług w swoim serwisie - od 10 do 15 procent.
Częstochowa. Policja ostrzega przed dziką zwierzyną na drodze. Co robić w razie zderzenia?
Oprócz samej wymiany opon, wulkanizator radzi, żeby kierowcy regularnie sprawdzali ciśnienie w oponach. To - jak mówi - jest niezwykle ważne dla bezpieczeństwa podróżnych. Powinno się je kontrolować co dwa miesiące, choć nowsze modele aut mają specjalne czujniki ciśnienia, więc w tym przypadku sprawa jest prostsza.
Jak to jest u naszych sąsiadów?
Na Słowacji jazda na oponach zimowych jest obowiązkowa od 15 listopada do 31 marca, a także wtedy, gdy droga jest zaśnieżona lub oblodzona. Z kolei w Czechach opony zimowe są obowiązkowe od 1 listopada do 31 marca. Za niestosowanie się do tego obowiązku grozi nie tylko mandat, ale i unieruchomienie pojazdu.
W Niemczech nie ma ustalonego okresu, w którym obowiązuje jazda na oponach zimowych. Trzeba ich jednak używać podczas zimowych warunków pogodowych (gołoledź, rozjeżdżony śnieg, błoto pośniegowe lub nawet oszroniona nawierzchnia).
Zimny samochód, źle ustawione światła
Zimowe warunki sprawiają kierowcom jeszcze inne problemy. Kiedy noce są chłodniejsze, niektórzy "grzeją samochód" przez kilka minut i włączają nawiew, żeby usunąć parę z szyb. Damian Sokołowski ze śląskiej drogówki przypomina, że w obszarze zabudowanym nie wolno pozostawiać samochodu z włączonym silnikiem na dłużej niż 60 sekund. Kierowcy, którzy włączają silnik i przez kilka minut starają się usunąć lód i śnieg z samochodu, muszą się liczyć z mandatem.