,
Obserwuj
Śląskie

Co zrobić z nadmiarem jedzenia na studniówce? Maturzyści znaleźli sposób

Grzegorz Kozieł, TOK FM
2 min. czytania
18.01.2023 16:43
Maturzyści z kilku zabrzańskich szkół przekazali lokalnym jadłodzielniom żywność, która nie została skonsumowana w trakcie studniówek. Społecznicy zachęcają uczniów, ich rodziców oraz szkoły z całego kraju do organizowania takich akcji.
|
|
fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl

- Ten gest potwierdza, że młodzi ludzie zdali egzamin dojrzałości kilka miesięcy przed maturą - mówi Agnieszka Rupniewska, przewodnicząca stowarzyszenia Nowe Zabrze, które zorganizowało i prowadzi zabrzańskie jadłodzielnie. Żywność, która została po balu maturalnym, zapakowano przez personel restauracji. Dostarczeniem do jadłodzielni zajęli się już uczniowie i ich rodzice. W Zabrzu są dwa takie miejsca: w domu parafialnym przy kościele św. Anny oraz przy parafii św. Kamila.

Akcję już w zeszłym roku zapoczątkowali maturzyści z Zespołu Szkół Sportowych. W tym roku już trzy zabrzańskie szkoły wzięły w niej udział. - Bardzo zachęcam maturzystów z innych miast, by włączyli się w takie działania. Jadłodzielnie czy inne miejsca, gdzie można przekazać nadmiar żywności, znajdują się w wielu miastach - mówi Rupniewska.

- Nie chodzi tu o resztki ze stołów, tylko nadwyżki, które nie zostały wydane z kuchni na salę - mówi Jacek Czajkowski, przewodniczący Rady Dzielnicy Śródmieście. To on był pomysłodawcą całego przedsięwzięcia.

- Mój syn w zeszłym roku miał studniówkę, a ja byłem w czasie imprezy opiekunem. Zorientowałem się, że młodzież nie da rady zjeść tych wszystkich ciast, wędlin, mięsa i serów. W niedzielę, po balu, zabrałem żywność, która została i zawiozłem do jadłodzielni. Dwie duże lodówki zostały zapełnione - opowiada Czajkowski.

W jadłodzielniach, czyli społecznych lodówkach, każdy może zostawić jedzenie dla potrzebujących. Żywność przynoszą tam zwykli mieszkańcy, anonimowi darczyńcy, czasami firmy cateringowe czy fundacje. - Produkty znikają z lodówek prawie natychmiast, bo jest coraz więcej potrzebujących. Społeczeństwo ubożeje - zauważa Czajkowski.