,
Obserwuj
Śląskie

Działkowcy już szykują się do wiosny. Na Śląsku może ich czekać finansowa niespodzianka

Bogdan Widawka
3 min. czytania
04.02.2023 08:00
Aż 1,5 miliona złotych trafi do Rodzinnych Ogrodów Działkowych w województwie śląskim. Wszystko w ramach programu urzędu marszałkowskiego, który - jak przekonuje - chce wspierać działkowców. - Te ogrody to na Śląsku tradycja i część naszej tożsamości - mówi marszałek.
|
|
fot. Agnieszka Wocal / Agencja Wyborcza.pl

Wydawałoby się, że zima jest dla działkowców uśpiona porą roku, ale nic bardziej mylnego. Przygotowanie do sezonu wiosennego już się rozpoczęło. Działkowcy odwiedzają swoje ogrody, dokarmiają ptaki i przykrywają sadzonki, które wiosną posadzą w ogrodach. Niebawem rozpoczną się prace porządkowe po zimie i różnego rodzaju inwestycje.

Właściciele ogródków mają wpływ na to, co dzieje się nie tylko w granicach ich działki, ale też w miejscach wspólnych (np. alejki). W rozwijaniu tych miejsc działkowców wspiera śląski urząd marszałkowski, który ogłosił właśnie nabór wniosków na niemałe dofinansowanie. Chodzi o 1,5 miliona złotych, które zostanie - w ramach konkursu - przeznaczone na budowę i modernizacje alej ogrodowych (wraz z odwodnieniem) i zbiorników wody deszczowej na terenie wspólnym ROD. 

Program wsparcia dla Rodzinnych Ogrodów Działkowych wystartował latem 2021 roku. W pierwszej edycji do podziału była kwota miliona złotych. W ubiegłym roku było to już 1,5 miliona złotych. Nabór odbywał się w dwóch turach. W pierwszej wsparcie otrzymało 17 podmiotów, w drugiej - 22.

"Tradycja i część tożsamości"

- Rodzinne Ogrody Działkowe to w praktyce wypoczynek wśród zieleni, realizacja pasji, ale i ciężka praca. W tym roku, podobnie jak w poprzedniej edycji, na wsparcie ROD przeznaczamy z budżetu województwa łącznie 1,5 miliona złotych. Dzięki tym środkom te miejsca nie tylko wypięknieją, ale pozwolą zrealizować pomysły, na które dotąd często nie było środków - mówi marszałek województwa śląskiego Jakub Chełstowski.

- To wsparcie pozwala zmienić naszą wspólną przestrzeń. Sprawia, że możemy wypoczywać w otoczeniu przyrody i realizować pasje przekazywane często z pokolenia na pokolenie. Ogrody działkowe to na Śląsku tradycja i część naszej tożsamości - podkreśla marszałek.

Śpiew ptaków i święty spokój. Ogródki działkowe na Śląsku u szczytu popularności. 'Działkowcy to jedna wielka rodzina'

- Bardzo nas cieszy to, że nasza działalność jest doceniana - mówi Leszek Bucki, przewodniczący delegatury rejonowej w Zabrzu, pierwszy wiceprezes okręgu śląskiego Polskiego Związku Działkowców. - 1,5 miliona złotych to duża kwota, ale chciałbym przypomnieć, że w województwie śląskim działa blisko 700 ROD-ów: 598 zrzeszonych w okręgu śląskim PZD i 60 z okręgu Częstochowa - wylicza.

- Pieniądze z urzędu marszałkowskiego bardzo nam pomagają - zapewnia dalej Bucki. Wyjaśnia, że można je pozyskiwać na zasadzie refundacji, tzn. ogród musi mieć własne środki, a po prawidłowym wykonaniu zadania i po rozliczeniu pieniędzy przez urzędników, środki są ogrodom zwracane. - Im więcej środków własnych ma ROD, tym większa szansa na otrzymanie dotacji - tłumaczy nasz rozmówca.

To duże pole do popisu dla zarządów ROD-ów. Trzeba się wykazać pomysłowością i dobrą organizacją, żeby te pieniądze dostać. Maksymalna kwota, którą może otrzymać jeden ROD, to 50 tysięcy złotych. - Zainteresowanie dofinansowaniem z roku na rok jest większe. Oczywiście wniosków jest więcej niż środków - mówi Bucki.

Liderem w wygrywaniu konkursów na takie dotacje z urzędu marszałkowskiego jest, jak dotąd, zabrzańska Delegatura Okręgu Śląskiego PZD. - W zeszłym roku dotację otrzymało 10 ROD-ów z tego terenu - wspomina nasz rozmówca.

Boom na ogródki

Rodzinne Ogrody Działkowe to fenomen - zwłaszcza ostatnich lat. Coraz więcej młodych ludzi zainteresowanych jest takimi ogrodami. Pozyskanie ich nie jest jednak łatwe, zwłaszcza na Śląsku. Nowe ogrody nie powstają, więc w grę wchodzi wyłącznie szukanie takich działek, których użytkownicy - z różnych powodów - nie mogą dłużej utrzymywać.

Najstarsze ROD-y na Górnym Śląsku mają po 120 lat i służą całemu społeczeństwu. Są częścią miejskiej zieleni użytkowej. Jak podkreślają klimatolodzy, gromadzą i zatrzymują wodę opadową, a to niezwykle istotne w okresach suszy. Mogą też zmniejszać skutki intensywnych opadów i powodzi miejskich.