,
Obserwuj
Śląskie

PiS zacznie się uśmiechać do Ślązaków? Politolożka mówi o "dwóch ulicach", które wiodą do Sejmu

Grzegorz Kozieł, TOK FM
4 min. czytania
16.04.2023 12:03
- To duży sukces Ślązaków, biorąc pod uwagę, w jak skomplikowany sposób deklarowało się narodowość śląską - tak prof. Małgorzata Myśliwiec, politolożka z Uniwersytetu Śląskiego, komentuje wyniki przeprowadzonego w 2021 roku spisu powszechnego. W sumie 585,7 tys. osób wskazało śląską identyfikację narodowo-etniczną. Jakie to będzie miało skutki?
|
|
fot. Anna Lewańska / Agencja Wyborcza.pl

Z przedstawionych przez Główny Urząd Statystyczny wstępnych wyników Narodowego Spisu Powszechnego Ludności i Mieszkań 2021 wynika, że spośród osób, które wskazały identyfikację inną niż polska, najwięcej - 585,7 tys. - było Ślązaków. Następnie kolejno: identyfikację kaszubską wskazało 176,9 tys. osób, a niemiecką 132,5 tys. osób.

Warto podkreślić, że - spisując się - narodowości śląskiej czy kaszubskiej nie można było wybrać z listy. Należało zaznaczyć opcję "inna", a następnie wpisać ręcznie. - To pewnego rodzaju determinacja, która motywuje mieszkańców regionu do tego, aby tę odrębną tożsamość zadeklarować - zauważa prof. Małgorzata Myśliwiec, politolożka z Uniwersytetu Śląskiego, która nie tylko zajmuje się regionalizmami w Europie, ale sama deklaruje się jako śląska regionalistka.

- Już w 2002 roku mieliśmy 173 tys. deklaracji, w 2011 roku było to prawie 850 tys. deklaracji narodowości śląskiej. Ale ten spis [2011] był przeprowadzany w specyficznych warunkach, to jest bardzo krótko po słynnej wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego o 'zakamuflowanej opcji niemieckiej' . W związku z tym możemy się domyślić, że część osób deklarowała tę narodowość śląską trochę na przekór. Niektórzy zwracają uwagę, że w 2021 było o 250 tys. mniej deklaracji śląskości. Trzeba jednak wziąć też pod uwagę spadek liczby obywateli RP - tłumaczy politolożka.

Ślązacy mniejszością etniczną?

Jerzy Gorzelik, lider Ruchu Autonomii Śląska uważa, że 600 tys. deklaracji to wystarczająco ważki argument, by uznać Ślązaków za mniejszość etniczną. Jednak - jego zdaniem - to nie nastąpi szybko, ponieważ politycy różnych partii nawet nie składają tego typu obietnic.

Prof. Myśliwiec przewiduje za to inny możliwy scenariusz. - Mamy do wyborów kilka miesięcy. Nie zdziwiłabym się, gdyby śląski został zatwierdzony jako język regionalny przez Zjednoczoną Prawicę tuż przed wyborami. Dużo będzie zależało od sondaży przedwyborczych. Jeśli będą one znakomite dla obecnie rządzących, to temat śląski zejdzie na dalszy plan, a Ślązacy będą dalej wrogami politycznymi. Natomiast, gdyby się okazało, że na wsi PiS zyskuje, ale na Górnym Śląsku nie bardzo, to trzeba będzie pamiętać o tej drugiej ulicy, która wiedzie do polskiego Sejmu - powiedziała TOK FM politolożka.

O jakich ulicach wspomina prof. Myśliwiec? - Budynek Sejmu znajduje się u zbiegu dwóch ulic: Wiejskiej i Górnośląskiej, i to są dwa elektoraty, które trzeba zdobyć, aby dostać się do polskiego parlamentu. Trudno się więc dziwić, że podczas ostatniej wizyty na Śląsku Donald Tusk odniósł się do sprawy języka regionalnego. Szef Platformy Obywatelskiej obiecał, że w ciągu 100 dni istnienia nowego rządu, utworzonego przez opozycję, ta sprawa zostanie załatwiona - przypomina politolożka.

Podobnie uważa Jerzy Gorzelik. - Temat języka śląskiego jako regionalnego jest oswojony i to wydaje się realną perspektywą. W tym przypadku deklaracje Donalda Tuska można traktować poważnie. Lider PO uznał, że realizacja obietnicy może się opłacić - wskazuje.

Depesza była i zniknęła

Po ogłoszeniu przedstawionych przez Główny Urząd Statystyczny wstępnych wyników Narodowego Spisu Powszechnego, w serwisie Polskiej Agencji Prasowej pojawiła się depesza, w której prof. Myśliwiec informowała o sukcesie regionalistów. Informację PAP zaczęły cytować i rozpowszechniać inne media, po czym depesza została anulowana. Jak poinformował 'Presserwis', od początku 2021 r. PAP zdjął około 30 depesz.

- Nie potrafię zrozumieć, dlaczego depesza PAP została zdjęta. Myślę, że wypowiedź była dość neutralna, odzwierciadlała stan rzeczywisty tego, co pokazały wyniki przedstawione przez GUS. To jest decyzja polityczna i trudno mi ją komentować - mówi nam Myśliwiec.

Jerzy Gorzelik uważa natomiast, że wykasowanie depeszy pokazuje poziom histerii, który w sprawach śląskich utrzymuje się w kręgach centralnych. - Z jednej strony to zabawne, a z drugiej to sygnał dla nas, że nasze postulaty, zdecydowanie wpisujące się w standard kultury politycznej na Zachodzie, przyjmowane są przez wielu jako zagrożenie pewnej wizji państwa i społeczeństwa - tłumaczy szef RAŚ.

Takie podejście do spraw śląskich może być - zdaniem prof. Myśliwiec - spadkiem po PRL. - Było to państwo, które musiało być, siłą rzeczy, jednolite i miejsca dla żadnych odrębności nie było. Myślę, że to jest duch PRL, który mimo upływu tylu lat od zakończenia tej niechlubnej epoki, nadal się unosi - przekonuje politolożka. - Czy tak powinno funkcjonować państwo demokratyczne? Nie - dodaje.

- Ignorowanie faktu, że prawie 600 tys. obywateli państwa polskiego wyraźnie deklaruje nieco inną tożsamość, bardzo wielu z nich łącznie z tożsamością polską, z pewnością jest zachowaniem dyskryminującym i na pewno politycznie nieprzyzwoitym - podsumowuje Myśliwiec.