,
Obserwuj
Śląskie

"Władza musi mieć nad sobą bat". Dominik Kolorz wybrany na szefa śląsko-dąbrowskiej "Solidarności"

Grzegorz Kozieł, TOK FM
3 min. czytania
16.06.2023 14:01
- Rząd powinien kupić węgiel opałowy dla Polaków w Kolumbii i Kazachstanie, a nie sprowadzać miliony ton miałów - takie rady dla przedstawicieli władzy ma Dominik Kolorz, szef śląsko-dąbrowskiej "Solidarności".
|
|
fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Wyborcza.pl

Dominik Kolorz szefem śląsko-dąbrowskiej "Solidarności" jest od 12 lat i właśnie został wybrany na kolejną pięcioletnią kadencję. Zjazd delegatów regionu odbywa się w Zabrzu. - Będziemy coraz ostrzej domagać się realizacji umowy społecznej dla górnictwa. Trzeba też zająć się cenami energii, bo to dobija nie tylko odbiorców indywidualnych, ale i przemysłowych - mówi w kontekście swoich planów na nową kadencję.

Co ciekawe, Kolorz podaje też, że "Solidarność" chciałaby wskrzesić ideę referendum, które byłoby obligatoryjne dla władzy. - Patrząc na dzisiejszy zwariowany świat, jeżeli władza nie chce słuchać społeczeństwa i obojętnie w jaki sposób argumentuje swoje racje, to musi mieć nad sobą jakiś bat. Jeżeli w konstytucji mamy napisane, że to obywatele powinni rządzić Rzeczpospolitą, to nie może być tak, że jak organizujemy referendum, to jego wynik każdy polityk może sobie - za przeproszeniem - wsadzić. Jest to bardzo trudne zadanie, ale bardzo potrzebne związkowcom - mówi.

Górnicy i hutnicy jadą na Warszawę. 'Dramatyczna sytuacja finansowa'

Jednym z głównych problemów, z którymi mierzyły się zimą i pewnie jeszcze mierzyć będą gospodarstwa domowe, jest brak dobrej jakości węgla. Kolorz - pytany przez TOK FM - w jaki sposób załatwić "czarne złoto" dla Polaków tak, by nie sprowadzić przy okazji niepotrzebnych miałów, odpowiada, że to wbrew pozorom "proste zadanie".

- Trzeba wsiąść w samolot, polecieć do Kolumbii i Kazachstanu, i kupić węgiel opałowy, który tam leży na zwałach. Nie sprowadzać miału, bo nie wiadomo, jak go potem rozprowadzać. Według różnych szacunków węgla opałowego na tę zimę zabraknie ponad milion ton. (...) To jest możliwe logistycznie, tylko nie wiem, czy na to nie jest już za późno - zastanawia się związkowiec.

- W zeszłym roku węgiel sprowadzono, bo wszyscy się bali, że go zabraknie w sezonie opałowym. Wiadomo: embargo, wojna i tak dalej. Natomiast sposób sprowadzenia tego węgla był po prostu zły - dodaje szef śląsko-dąbrowskiej "Solidarności".

Kryzys węglowy rozpoczął się wiosną zeszłego roku, kiedy polskie władze zdecydowały się na wprowadzenie embarga na ten surowiec z Rosji. Zdaniem wielu ekspertów była to decyzja moralnie uzasadniona, ale niezbyt przemyślana, ponieważ zakaz importu wszedł w życie od razu. Inne unijne kraje dały sobie czas na zgromadzenie odpowiednich zapasów. Konsekwencją tych działań był brak nawet dziewięciu milionów ton taniego węgla ze Wschodu na polskim rynku. To wtedy ceny węgla opałowego poszybowały do 3 tys. złotych za tonę.

Na problem rosnących zwałów wyprodukowanego przez polskie spółki węgla, którego nie chce odbierać energetyka, zwracają również uwagę inni związkowcy. Zdaniem górniczej "Solidarności" spółki energetyczne przestały odbierać surowiec z krajowych kopalń. W związku z tym rośnie poziom zapasów polskiego węgla na zwałach i według "Solidarności" wynosi on już ponad dwa miliony ton.

- W zeszłym roku rząd sprowadził 20 milionów ton węgla, ponieważ brakowało sortymentów grubych dla odbiorców indywidualnych. Do Polski trafił surowiec, z którego po odsianiu tylko 15-20 procent nadawało się do spalania w przydomowych piecach. Reszta to miały, z którymi coś trzeba zrobić, więc trafiają do naszych elektrowni - mówi szef górniczej "Solidarności" Bogusław Hutek. - Może te spółki, które sprowadziły na polecenie rządu ten miał, spróbują go zakontraktować gdzieś poza granicami kraju? - zastanawia się. Dodaje też, że górnicy nie pozwolą na to, by "nam rosły zwały, a w energetyce spalany był obcy węgiel".

Wolny Związek Zawodowy "Sierpień 80" uważa z kolei, że wyjściem z sytuacji mógłby być skup węgla przez Agencję Rezerw Materiałowych, czyli stworzenie strategicznych rezerw tego surowca.

- Węglokoks znalazł się w fatalnej sytuacji finansowej, bo nie ma pieniędzy na obsługiwanie kredytów, które zaciągnął na zakup węgla po wybuchu wojny w Ukrainie - mówi Bogusław Ziętek, szef Wolnego Związku Zawodowego "Sierpień 80". Jego zdaniem upadłość Węglokosku (właściciela polskich hut) oznacza upadłość całego polskiego hutnictwa. Dlatego górnicy i hutnicy pod flagami 'Sierpnia 80' zamierzają wspólnie demonstrować 23 czerwca przed Ministerstwem Klimatu i Środowiska.