Dziesiątki tysięcy nieodwołanych wizyt u lekarzy. "Blokujemy miejsca innym pacjentom"
- Patrząc tylko na cztery rodzaje świadczeń: endokrynologię, kardiologię, ortopedię oraz onkologię, do połowy tego roku prawie 83 tysiące wizyt nie zostało odwołanych - wylicza Rafał Razik, rzecznik prasowy śląskiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia. To dane dotyczące jedynie Śląska, lecz problem dotyczy całego kraju.
Razik zaznacza, że te 83 tysiące to kilka procent wszystkich świadczeń. - Czy to dużo, czy to mało? Zawsze jest to więcej niżbyśmy chcieli - przyznaje. Podkreśla jednak: 'To są tylko cztery kluczowe świadczenia, które sprawdzaliśmy'. - Sądzę, że gdyby sprawdzić pozostałe, liczba ta byłaby większa - mówi.
Zaznacza, że nieodwoływanie wizyt to duży problem dla innych pacjentów, którzy często miesiącami czekają, by dostać się do specjalisty. - Lekarz czeka na osobę, która była zapisana, lecz ona nie przychodzi, więc jego czas jest zmarnowany. Mógłby przyjąć kogoś innego. Zyskałby inny pacjent, a i placówka zdrowotna nie traciłaby pieniędzy, bo lekarz za swoją pracę otrzymuje wynagrodzenie. Nawet za czas, kiedy dana osoba nie pojawi się na wizycie - podkreśla rzecznik śląskiego NFZ.
I apeluje do pacjentów, by - jeśli wiedzą, że nie pojawią się na wizycie w określonym terminie - wcześniej ją odwołali. - My wysyłamy SMS-y do pacjentów. W tych powiadomieniach, oprócz terminu i godziny, podajemy także numer telefonu do placówki, w której świadczenie ma być zrealizowane. W związku z tym, jeśli nie możemy pojawić się na wizycie, wystarczy tylko jeden telefon - podkreśla Razik. - Dzięki temu przychodnia będzie mogła ten termin oddać innemu pacjentowi - dodaje.
"Społeczny obowiązek"
Aby uświadomić pacjentów, jak ważne jest odwoływanie wizyt - NFZ prowadzi kampanię pod hasłem: "Odwołuję, nie blokuję". - To jest nasz taki społeczny obowiązek. Powinniśmy myśleć też o innych - mówi Razik.
Przy okazji zaznacza, że śląski NFZ bierze udział też w innej kampanii - "Nie za późno, nie za wczas. Do poradni przyjdź na czas". - Bo w tym obszarze także mamy problem. Często pacjenci przychodzą na wizytę nawet godzinę wcześniej, a jest to zupełnie niepotrzebne. Co gorsza, niektórzy się spóźniają. A wszystko jest tak dograne, żeby lekarz był optymalnie, mówiąc kolokwialnie, wykorzystany - zaznacza nasz rozmówca.
NFZ zachęca wszystkie placówki do wzięcia udziału w obu kampaniach. Można zgłaszać się po plakaty czy ulotki informacyjne. - Myślę, że jeżeli taki plakat pojawi się w poczekalni, to każdy gdzieś tam zerknie i ta świadomość wzrośnie - podkreśla Razik.