advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Śląskie

To był pierwszy taki przeszczep serca w Polsce. "Szczęście jest przeogromne"

3 min. czytania
03.10.2024 14:53
7-tygodniowa Gabrysia przeszła w Śląskim Centrum Chorób Serca w Zabrzu operację przeszczepu serca, stając się najmłodszym pacjentem w Polsce z tą procedurą - przekazała w czwartek placówka. Mimo małych rozmiarów pacjentki, lekarzom udało się dokonać przeszczepu, dając dziewczynce szansę na normalne życie.
|
|
fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Wyborcza.pl

- 7-tygodniowa Gabrysia jest najmłodszym w Polsce pacjentem z przeszczepionym sercem. Nie było przeszczepianego dziecka poniżej 3 miesiąca życia - wyjaśnił podczas czwartkowej konferencji prasowej transplantolog i kardiochirurg dr Szymon Pawlak.

Prawidłowe serce człowieka składa się z czterech elementów - dwóch komór i dwóch przedsionków. Posiada również cztery zastawki. W przypadku pacjentki Gabrysi, jej serce miało jedną komorę wspólną, jeden przedsionek oraz dwie zastawki.

- Jeszcze gdyby te zastawki były prawidłowe, to można by zastosować leczenie chirurgiczne z korektą fizjologiczną, natomiast te zastawki były nieprawidłowe. Oprócz tego dziecko miało odwrócenie trzewi, czyli wszystkie narządy jamy brzusznej były odwrócone po przeciwnej stronie w stosunku do prawidłowej budowy ciała - tłumaczył kardiolog.

Ze szpitala przy Barskiej znikną dwa oddziały. Ordynator o drugim dnie. 'Lukratywna sprawa'

Dziewczynka miała stwierdzoną wadę serca już w życiu płodowym, w związku z tym lekarze mieli możliwość wcześniejszego przygotowania się do interwencji.

- Układ anatomiczny żył głównych pozwalał na to, żebyśmy przy niewielkiej korekcji anatomicznej wszyli prawidłowo zbudowane serce dziecka - podkreślił dr Pawlak.

Przeszczep serca u 7-tygodniowej Gabrysi. "Emocje cały czas są"

Operacja trwała około 6 godzin. Jak wspominają lekarze, nie była ona szczególnie długa lecz przez wiek i anatomię dziecka była szczególnie trudna.

- Dostaliśmy telefon z Zabrza z informacją, że Gabrysia nadaje się do leczenia i zakwalifikowała się na przeszczep do bazy danych. Po trzech tygodniach dowiedzieliśmy się, że jest dla niej dawca - wspomina mama Gabrysi Sylwia Ślęzak. - Emocje cały czas są. Szczęście jest przeogromne i nie da się go opisać - dodała.

Politechnika Bydgoska startuje z medycyną. Nie bez wyzwań. 'Umarli uczą żywych'

Jak wyjaśniła, Gabrysia przez całe swoje życie będzie musiała przyjmować odpowiednie leki zapobiegające odrzuceniu serca. W początkowym okresie dziecko będzie kontrolowane regularnie przez kadrę medyczną. Jak dorośnie będzie mieć także wykonywaną biopsję, aby sprawdzić czy nie występuje odrzucanie narządu. W późniejszych latach wykonana zostanie również koronarografia, żeby wykluczyć chorobę naczyń wieńcowych.

- Ze względu na to, że przeszczepiamy tak małe dzieci, przygotowujemy się, żeby tych pacjentów w przyszłości ewentualnie referować do retransplantacji, dlatego, że chcemy zapewnić ludziom normalny okres życia - przynajmniej, żeby to było pięćdziesiąt kilka lat, a nie dwadzieścia kilka - zaznaczył dr Pawlak.

Pacjenci przed 1 rokiem życia "najdłużej żyją po przeszczepie"

Dodał także, że znalezienie dawcy dla tak małego pacjenta jest bardzo trudne. W ciągu 30 lat w Śląskim Centrum Chorób Dziecka odbyło się tylko 6 transplantacji serca u dziecka poniżej 1 roku życia.

- Z danych międzynarodowych wiemy, że wyniki odległe przeszczepień w grupie dzieci poniżej 1 roku życia są najlepsze, więc ci pacjenci najdłużej żyją po przeszczepie - powiedział dr Pawlak.

Skokowy wzrost zakażeń COVID-19. 'Pojawiają się coraz to nowe warianty'

Dawcą pacjenta dorosłego może być osoba o kilka lat starsza lub młodsza. W przypadku tak małego pacjenta musi być jak najbardziej zbliżony do niego wiekiem oraz masą, tak aby przyszłe serce mogło rosnąć razem z pacjentem.

- To trudna emocjonalnie część medycyny. Oddział jest trudny z tego powodu, że dzieci przed przeszczepieniem serca wymagają wspomagania sztucznymi komorami serca. W przeciwieństwie do dorosłych nie mogą być wypisani do domu. Są to dzieci, które wraz z rodzicami mieszkają u nas w szpitalu nawet kilka miesięcy - podsumował dyrektor naczelny ŚCCS prof. Piotr Przybyłowski.

Posłuchaj:

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>