Kontrowersje wokół "Ołowianych dzieci". "To nie była moja babcia"
Trwa spór o przedstawienie postaci prof. Bożeny Hager-Małeckiej w popularnym serialu "Ołowiane dzieci", który można oglądać na Netfliksie. Rodzina znanej śląskiej lekarki i naukowczyni skierowała do platformy przedsądowe wezwanie. W ocenie krewnych kreacja profesor w serialu jest krzywdząca, nieprawdziwa i narusza jej dobre imię.
Z tego artykułu dowiesz się:
- O czym jest serial "Ołowiane dzieci"?
- Dlaczego rodzina prof. Hager-Małeckiej krytykuje serial Netfliksa?
- Czego oczekuje od Netliksa rodzina prof. Hager-Małeckiej?
Serial Netfliksa opowiada historię lekarki Jolanty Wadowskiej-Król (w tę rolę wcieliła się Joanna Kulig), która ratowała śląskie dzieci - mieszkające w pobliżu Huty Szopienice - chore na ołowicę. Z kolei prof. Bożenę Hager-Małecką zastąpiono fikcyjną postacią - Krystyną Berger, którą gra Agata Kulesza. Rodzina pani profesor zwraca uwagę, że wybitną lekarkę ukazano w złym świetle. Podaje, że w rzeczywistości to Hager-Małecka jako pierwsza zdiagnozowała chorobę u dziecka mieszkającego w pobliżu huty, analizując wyniki badań przeprowadzonych przez dr Wadowską-Król.
"Ołowiane dzieci". "Siła trzech kobiet"
Pełnomocnik rodziny mec. Krzysztof Breguła podkreśla, że te działania nie są w opozycji do dokonań dr Wadowskiej-Król. - W kontekście prawdziwej historii mówimy o sile i współpracy trzech kobiet: dr Wadowskiej-Król, prof. Hager-Małeckiej oraz pani Wiesławy Wilczek [pielęgniarka, która była "prawą ręką" dr Wadowskiej-Król - red.]. Równe uznanie należy się każdej z tych kobiet i absolutnie niesprawiedliwe i nieuzasadnione jest zupełne pomijanie dokonań jednej z nich - mówi prawnik. Tym bardziej, że - na co dalej zwraca uwagę - serial powołuje się na książkę Michała Jędryki "Ołowiane dzieci. Zapomniana epidemia", a tam prof. Hager-Małecka została przedstawiona inaczej - jako osoba odważna.
- Ten serial promowany jest jako historia prawdziwa. Jest tam przedstawiony np. gen. Jerzy Ziętek [wojewoda] i nie wiedzieć czemu tylko dokonania prof. Bożeny Hager-Małeckiej zostały pominięte. Takie są również odczucia osób związanych ze śląskim środowiskiem akademickim czy odczucia internautów - stwierdza pełnomocnik.
Warto zauważyć, że na początku każdego odcinka znajduje się informacja, że serial jest "inspirowany" prawdziwymi wydarzeniami ze Śląska, a nie oparty na faktach.
"To w ogóle nie była moja babcia"
Wnuk prof. Bożeny Hager-Małeckiej uważa, że serial "Ołowiane dzieci" wypaczył prawdę o jego babci. - Wszystkie inne postaci mają część siebie, swój charakter. A przynajmniej nie odwrócono ich o 180 stopni. Jest tylko jeden wyjątek. Chodzi o moją babcię, która przecież w książkach, na jakie powołuje się serial, a także w prawdziwej historii odgrywa fundamentalną rolę - żali się Stanisław Torbus.
Zdaniem wnuka profesorki - choć Agata Kulesza rewelacyjnie gra postać z serialu - to pojawia się pewien niesmak. - To w ogóle nie była moja babcia. Natomiast kampania wskazywała, że faktycznie prof. Berger jest inspirowana moją babcią. A zatem spodziewałem się, że zobaczę coś innego. Nie dość, że to nie był jej charakter, nie dość, że to nie była jej osobowość, ani jej czyny, to nie była także jej historia - dodaje Torbus.
W wezwaniu przedsądowym do Netfliksa jest żądanie zamieszczania przed każdym odcinkiem serialu planszy informującej, że postać profesor Berger jest fikcyjna i nie można jej łączyć z prof. Hager-Małecką. Rodzina domaga się też zadośćuczynienia, które zostanie przeznaczone na założoną właśnie fundację im. profesor.
Źródło: TOK FM