advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Śląskie

Czatachowa ma dość "sekty" ks. Galusa. "Są coraz bardziej agresywni". Kuria rozkłada ręce

4 min. czytania
09.04.2025 10:25
Mieszkańcy Czatachowy (woj. śląskie) alarmują, że są prześladowani przez wspólnotę "Miłość i Miłosierdzie Jezusa", skupioną wokół suspendowanego ks. Daniela Galusa. "On po prostu próbuje zmusić nas do tego, żebyśmy się stąd wyprowadzili, a wtedy będzie już zupełnie bezkarny. Słyszeliśmy, że mówił ludziom, iż 'tutaj ma być drugie Jerusalem'. To jest sekta" - opowiadał jeden z mieszkańców wsi w rozmowie z Onetem.
|
|
fot. East News/TRIP

 

Hałas na pustelni w Czatachowie. "Żeby nas Bóg usłyszał"

 

Ks. Daniel Galus został zawieszony w 2022 r. decyzją arcybiskupa metropolity częstochowskiego Wacława Depo. Zgodnie z dekretem Galus nie ma prawa odprawiać mszy, spowiadać ani nosić stroju duchownego, a "eucharystia i inne sakramenty sprawowane przez ks. Galusa są niegodziwe, a sakrament pokuty nieważny".

Spór między skupionymi na pustelni w Czatachowie członkami wspólnoty "Miłość i Miłosierdzie Jezusa" a mieszkańcami tej niewielkiej wsi nasilił się w ostatnich miesiącach. "Hałas trwa od godz. 8 czasami do 23. Ich kolumna stoi 40 metrów od mojej działki. Jak chcę, to idę na godzinę do kościoła, a nie że ktoś mnie zmusza, żebym cały dzień słuchał ich modlitw. Raz zapytałem jednego z członków tej grupy, po jaką cholerę puszczają to tak głośno. A on na to: żeby nas Bóg usłyszał" - relacjonował rozmówca Onetu.

Oprócz hałasu mieszkańcy zgłaszają agresję i akty wandalizmu. "Ci ludzie poniszczyli mi ogrodzenie i ule, które hodowałem przez lata. W końcu na swojej posesji powiesiłem banery, na których napisałem: 'Nie chcemy sekty w naszej wsi'. Banery też zniszczyli. Ci ludzie z nami walczą i są coraz bardziej agresywni. Sam jestem po drugim zawale i na stare lata chciałbym mieć już święty spokój. To jest moja ojcowizna, moja rodzina jest tu od XVIII w. Dlaczego ja mam teraz przed nimi uciekać?" - pytał jeden z nich.

Mentzen zawierzy Polskę Chrystusowi? 'W przeszłości podejmował dosyć osobliwe wybory'

 

Mieszkańcy "mają się nawrócić albo wyprowadzić". Kuria jest bezradna

 

Konflikt próbowano rozwiązać także poprzez rozmowę z samym ks. Galusem, ale ten miał odpowiedzieć mieszkańcom, że "mają się nawrócić albo wyprowadzić".

Mieszkańcy zarzucają częstochowskiej kurii bezczynność i tolerowanie sytuacji. "Wysyłaliśmy wiele pism do biskupa, żeby coś z tym zrobił, ale nie było żadnej odpowiedzi. Rzecznik kurii też przestał już od nas odbierać telefon. Ci ludzie cały czas nas zwodzą i oszukują, że nie mogą nic więcej zrobić, a przecież mogą go stąd usunąć" - wskazali.

Kuria Częstochowska odpiera zarzuty, podkreślając, że ks. Galus "zamieszkuje budynki [...] bez zgody ich właściciela". "Teren jest bezprawnie użytkowany przez ks. Daniela Galusa oraz grupę ludzi określających się jako Wspólnota Miłość i Miłosierdzie Jezusa" - wyjaśnił Onetowi kanclerz ks. Marian Szczerba, zaznaczając, że "Archidiecezja Częstochowska także jest poszkodowana".

Rzecznik kurii ks. Mariusz Bakalarz poinformował, że prowadzone są działania zmierzające do odzyskania nieruchomości oraz że trwa drugi proces kanoniczny wobec duchownego, który może zakończyć się wydaleniem ze stanu kapłańskiego. "Kara suspensy nie osiągnęła zamierzonego skutku, a ksiądz trwa w uporze" - stwierdził.

Była dyrektorką szpitala przez osiem dni i zrezygnowała. Mówi, że odda pieniądze

Sam ks. Galus odpiera zarzuty, twierdząc, że arcybiskup Depo "obiecując swojemu przyjacielowi, gejowi, księdzu Jerzemu M. z Londynu, że załatwi Daniela", działa powodowany nienawiścią.

 

Mieszkańcy zapowiadają pozew. "Oni chcą nas po prostu wykończyć"

 

Sprawa ma także wymiar lokalny. Władze gminy w Żarkach oraz Starostwo Powiatowe w Myszkowie potwierdzają prowadzenie postępowań ws. hałasu. "Nie mam żadnych podstaw prawnych do ingerowania w działalność religijną" - tłumaczył Katarzyna Kulińska-Pluta z urzędu gminy.

Społeczność Czatachowy jest podzielona. Część mieszkańców popiera duchownego, inni deklarują złożenie pozwu przeciwko częstochowskiej kurii. "Niestety zostaliśmy zmuszeni sięgać po metody, na które nigdy nie mieliśmy ochoty. Wiele razy prosiliśmy biskupa o pomoc, ale zostawił nas samemu sobie. Galus i jego ludzie nas atakują, mszczą się. Cała sytuacja kosztuje nas bardzo dużo nerwów, stresu i niepokoju. Nikt z najbliższych sąsiadów nie jest w stanie korzystać z naszych nieruchomości. Oni chcą nas po prostu wykończyć" - mówili protestujący.

Do momentu publikacji ks. Galus nie odpowiedział na pytania redakcji Onetu.

Posłuchaj: