Prezydentka Zabrza "zaskoczona" swoim odwołaniem. "Problemy nie znikną"
- Mieszkańcy Zabrza w referendum odwołali prezydentkę;
- Agnieszka Rupniewska przyznaje, że jest zaskoczona takim obrotem spraw;
- "Odwołanie mnie nie powoduje, że problemy Zabrza znikają" - mówi TOK FM Rupniewska;
- Co dalej? Kodeks wyborczy wskazuje, że wybory przedterminowe w mieście powinny odbyć się w ciągu 90 dni od ogłoszenia wyników referendum.
Uprawnionych do głosowania w Zabrzu było niemal 117 tys. osób. Do urn poszło ponad 29 tys. mieszkańców. Zdecydowana większość była za odwołaniem Agnieszki Rupniewskiej z funkcji prezydentki miasta Zabrza.
Zdaniem Katarzyny Iwańskiej - jednej z inicjatorek referendum - zabrzanie pokazali ogromną siłę, choć byli określeni jako leniwi. - Nigdy w Polsce nie zdarzyło się, żeby odwołać prezydenta po roku urzędowania - zwraca uwagę mieszkanka.
Członkowie Komitetu Referendalnego RESET przekonywali, że powodów do odwołania władz było kilka. Chodziło m.in.: o zwolnienia w samorządowych jednostkach, podwyżki opłat lokalnych, niekończący się proces prywatyzacji Górnika Zabrze czy obcięcie funduszy na organizację wydarzeń kulturalnych. - Po pierwsze: przysłowiowy Kowalski dostał drastyczne podwyżki za grunty czy czynsze. Podwyżka na przykład za ogródek przydomowy była o 600 procent! Po drugie: kolesiostwo, po trzecie: niszczenie wizerunku miasta i stagnacja - wylicza Iwańska.
Nasza rozmówczyni zaprzecza temu, by działalność Komitetu Referendalnego RESET była 'polityczną zemstą' poprzedniej ekipy rządzącej miastem. - Takie głosy to wyraz lekceważenia mieszkańców. U nas nie było dużych pieniędzy, tylko praca na ulicy. Nie mieliśmy wsparcia politycznego, choć niektóre zaproszone organizacje przyciągnęły swoich wyborców. Ale pomysł [by zorganizować referendum] był mój, osobiście - zapewnia Iwańska.
Agnieszka Rupniewska: Jestem zaskoczona
Agnieszka Rupniewska ocenia sytuację zupełnie inaczej. Podkreśla, że skala hejtu i negatywnej kampanii w internecie, która była skierowana przeciwko niej, świadczy o ogromnej determinacji poprzedniej ekipy rządzącej miastem. - Oni nie mają dobrych intencji. Zmanipulowali mieszkańców, wielokrotnie podawali im informacje nieprawdziwe albo półprawdy. I to wszystko zostanie zweryfikowane - zapewnia odwołana prezydentka.
Rupniewska tłumaczy też, że przejęła miasto w bardzo złej kondycji finansowej i musiała ratować je przed bankructwem. - Zależy mi, by mieszkańcy mieli świadomość, że odwołanie mnie nie powoduje, że problemy Zabrza znikają. Przez ostatnich 18 lat nasze miasto było konsekwentnie prowadzone w kierunku upadku. Tym miastem zarządzali m.in. członkowie Prawa i Sprawiedliwości. Nam przyszło się po prostu zmierzyć z tymi problemami, które pozostawili po sobie w spadku - wyjaśnia.
- Wyniki referendum są dla mnie zaskoczeniem, ale oczywiście poddaje się woli mieszkańców. Żałuję tylko, że mieliśmy tak mało czasu, żeby pokazać, w którym kierunku chcielibyśmy rozwijać miasto - dodaje.
Co po referendum w Zabrzu?
Przypomnijmy - startująca z poparciem Koalicji Obywatelskiej Rupniewska zastąpiła rządzącą miastem przez 18 lat Małgorzatę Mańkę-Szulik.
Wynik referendum ws. odwołania prezydentki Zabrza został już opublikowany w Dzienniku Urzędowym Województwa Śląskiego. Oznacza to, że Agnieszka Rupniewska oficjalnie przestała być prezydentką miasta. Teraz premier powinien niezwłocznie wyznaczyć osobę, która będzie komisarzem.
Kodeks wyborczy wskazuje, że wybory przedterminowe w mieście powinny odbyć się w ciągu 90 dni od ogłoszenia wyników referendum.
Co ciekawe, referendum w sprawie odwołania rady miejskiej jest nieważne ze względu na zbyt niską frekwencję. Zabrakło kilkuset głosów.